Kończe tego bloga!
Patrycja wyjechała do kliniki , po 2 miesiącach z ciążą i dzieckiem wszystko było w porządku , natomiast Marta po przyjeździe z Barcelony wiodła spokojne życie z Mario <3
Dziękuje wszystkim za czytanie mojego bloga , cieszę się , że niektórym się spodobał :) Wkrótce zaczynam nowe opowiadanie! :P
~ Marta Goetze ;3
wtorek, 13 sierpnia 2013
środa, 31 lipca 2013
Rozdział 24.
- No to siadaj przed laptop , szukamy ofert. Zabieramy Pati , cnie?
- Jeśli tylko chce , to niech jedzie z nami. - powiedział Mario sympatycznym głosem.
- Nie no , nie będe wam wakacji psuła , zostane tutaj , w Dortmundzie , zajme się domem.
- Pati , nie marudź , jedziesz z nami. - odpowiedziałam.
Szukaliśmy i szukaliśmy hotelu , aż w końcu znaleźliśmy. Taki co nam się spodobał był na Bali. Piękny hotel , basen przy nim , cudowna okolica i blisko do morza.
- No to ja jutro wybieram się rezerwować. - oznajmił Mario.
- Ja jutro rano wybieram się do lekarza. - powiedziała Patrycja.
-------------------------------------
Następny dzień rano.
Patrycja mnie obudziła.
- Ej , Marti ja ide do lekarza , będe za jakieś 2 godziny. - mówiła szeptem wychodząc z pokoju.
- Okey. - odpowiedziałam zamykając oczy.
Po obudzeniu się , poszłam do łazienki się ogarnąć , następnie zjadłam śniadanie i położyłam się na kanapie , załączając laptopa. W tym momencie zszedł Mario.
- Kotek , zjem coś i uciekam do tego bióra podróży. - powiedział.
- No dobra , będe czekać.
Weszłam na moje konto e-mail , patrze a tu napisali do mnie z FC Barcelony. Nie wiedziałam o co chodzi , otworzyłam , a tam propozycja: "Widzieliśmy Pani sesje dla Borussi Dortmund , więc mamy propozycje , czy zrobiłaby Pani taką dla FC Barcelony?" Normalnie byłam w szoku , odpisałam im , kiedy mam przyjechać do tej Barcelony... Nagle słysze , że ktoś wszedł do domu , ide zobaczyć , a tam zapłakana Pati.
- Jeju , co się dzieje? - zapytałam niespokojna.
- Moja ciąża jest zagrożona! - powiedziała płacząc.
- Boże... Co trzeba zrobić?
- Musze jechać do Paryża , do specjalnej kliniki , tam będe musiała leżeć ok. 3 tygodni.
- A jaki jest tego koszt?
- 30000 euro. Skąd ja wezme tyle pieniędzy?
- Musisz wyciągnąć od Neymara coś , przecież to ojciec twojego dziecka , my też ci coś damy. Ile masz swoich pieniędzy? Zaoszczędzonych.
- 10000 euro , to miało być na mieszkanie...
- Kicia! Teraz najważniejsze jest dziecko i ty. Narazie będziesz mieszkała z nami , te pieniądze pójdą na to leczenie.
- Masz racje.
- A teraz idź się położyć , zaraz przyniose ci coś do jedzenia , musisz dużo odpoczywać. Nie denerwuj się wszystko będzie dobrze.
Pati poszła się położyć , Mario przyjechał.
- Mario! Ciąża Patrycji jest zagrożona.
- Jezu , co trzeba robić?
- Potrzebuje 30000 euro na leczenie w klinice , w Paryżu. Ma 10000 euro swoich , wyciągnie coś od Neymara , dołóżmy jej jakieś 5000 euro.
- No okej , wakacje zapłacone , pieniądze mamy , więc możemy jej dołożyć.
- Świetnie , oby wszystko było w porządku. Właśnie Mario , dostałam maila od FC Barcelony...
- No to siadaj przed laptop , szukamy ofert. Zabieramy Pati , cnie?
- Jeśli tylko chce , to niech jedzie z nami. - powiedział Mario sympatycznym głosem.
- Nie no , nie będe wam wakacji psuła , zostane tutaj , w Dortmundzie , zajme się domem.
- Pati , nie marudź , jedziesz z nami. - odpowiedziałam.
Szukaliśmy i szukaliśmy hotelu , aż w końcu znaleźliśmy. Taki co nam się spodobał był na Bali. Piękny hotel , basen przy nim , cudowna okolica i blisko do morza.
- No to ja jutro wybieram się rezerwować. - oznajmił Mario.
- Ja jutro rano wybieram się do lekarza. - powiedziała Patrycja.
-------------------------------------
Następny dzień rano.
Patrycja mnie obudziła.
- Ej , Marti ja ide do lekarza , będe za jakieś 2 godziny. - mówiła szeptem wychodząc z pokoju.
- Okey. - odpowiedziałam zamykając oczy.
Po obudzeniu się , poszłam do łazienki się ogarnąć , następnie zjadłam śniadanie i położyłam się na kanapie , załączając laptopa. W tym momencie zszedł Mario.
- Kotek , zjem coś i uciekam do tego bióra podróży. - powiedział.
- No dobra , będe czekać.
Weszłam na moje konto e-mail , patrze a tu napisali do mnie z FC Barcelony. Nie wiedziałam o co chodzi , otworzyłam , a tam propozycja: "Widzieliśmy Pani sesje dla Borussi Dortmund , więc mamy propozycje , czy zrobiłaby Pani taką dla FC Barcelony?" Normalnie byłam w szoku , odpisałam im , kiedy mam przyjechać do tej Barcelony... Nagle słysze , że ktoś wszedł do domu , ide zobaczyć , a tam zapłakana Pati.
- Jeju , co się dzieje? - zapytałam niespokojna.
- Moja ciąża jest zagrożona! - powiedziała płacząc.
- Boże... Co trzeba zrobić?
- Musze jechać do Paryża , do specjalnej kliniki , tam będe musiała leżeć ok. 3 tygodni.
- A jaki jest tego koszt?
- 30000 euro. Skąd ja wezme tyle pieniędzy?
- Musisz wyciągnąć od Neymara coś , przecież to ojciec twojego dziecka , my też ci coś damy. Ile masz swoich pieniędzy? Zaoszczędzonych.
- 10000 euro , to miało być na mieszkanie...
- Kicia! Teraz najważniejsze jest dziecko i ty. Narazie będziesz mieszkała z nami , te pieniądze pójdą na to leczenie.
- Masz racje.
- A teraz idź się położyć , zaraz przyniose ci coś do jedzenia , musisz dużo odpoczywać. Nie denerwuj się wszystko będzie dobrze.
Pati poszła się położyć , Mario przyjechał.
- Mario! Ciąża Patrycji jest zagrożona.
- Jezu , co trzeba robić?
- Potrzebuje 30000 euro na leczenie w klinice , w Paryżu. Ma 10000 euro swoich , wyciągnie coś od Neymara , dołóżmy jej jakieś 5000 euro.
- No okej , wakacje zapłacone , pieniądze mamy , więc możemy jej dołożyć.
- Świetnie , oby wszystko było w porządku. Właśnie Mario , dostałam maila od FC Barcelony...
środa, 17 lipca 2013
Rozdział 23.
Kilka słów ode mnie :)
Baaaardzo się opuściłam w pisaniu bloga , no ale wiecie.. Wakacje :> Będe starała się teraz częściej pisać nowe rozdziały :)
-----------------------------------------------------------
Patrycja doszła do siebie. Radziła sobie jakoś z tą sytuacją. Zamówiliśmy pizze na kolacje , a potem obejrzeliśmy komedie. Mario poszedł już spać , ja jeszcze siedziałam z Patrycją i gadałam.
- Marta.. Ja nie dam sobie rady. - powiedziała płaczliwym głosem przyjaciółka.
- Nawet tak nie mów. Zobaczysz wszystko się ułoży , będzie dobrze. Teraz idź weź prysznic i spokojnie śpij. Dobranoc.
- Dobranoc.
Poszłam do sypialni , położyłam się u boku Mario i zasnęłam... Rano chciałam wybrać się do sklepu , jednak schodząc na dół zobaczyłam gotowe śniadanie oraz wieeeelki bukiet kwiatów. Usiadłam przy stole , jadłam przygotowane śniadanie i przyglądałam się kwiatom. Usłyszałam nucącego Mario. Wstałam , przytuliłam się do niego i szepnęłam do ucha.
- A z jakiej okazji te kwiaty , co?
- A z tej , że jesteś najcudowniejszą kobietą w moim życiu. - powiedział i popatrzył mi głęboko w oczy.
Wzruszyłam się przy tych słowach. Każda kobieta marzy , żeby coś takiego usłyszeć. Ucałowałam go. Mario zbierał się na trening , ja usiadłam do stołu i dokończyłam śniadanie. Pati zeszła z góry i dołączyła się do posiłku.
- Ej Marta , trzeba mi nowe ubrania , skoczymy na zakupy?
- Ale tak wieczorem , co? Ide zaraz do Kingii , musze z nią pogadać.
- Okey.
Mario poszedł na trening , a ja wybrałam się do drugiej przyjaciółki. Pati w tym czasie została w domu. Idąc chodnikiem , dochodząc do domu Kini i Marco , zauważyłam zdenerwowanego Reusa , wychodzącego na trening. Nawet nie popatrzył w moją strone. Kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Weszłam do ich domu i zobaczyłam zapłakaną Kinge siedzącą na kanapie. Usiadłam obok niej i zapytałam.
- Kochana.. Co jest? Dlaczego płaczesz?
- Marco myśli , że to dziecko nie jest jego , ale to na 100% on jest ojcem. Z nikim innym nie spałam!
- Ale... Dlaczego tak myśli?
- Od 2 miesięcy mam dobry kontakt z Bartkiem Kurkiem i Zibim Bartmanem. Wtedy byłam dość długo w Polsce i on myśli , że to będzie dziecko któregoś z nich.
- On jest serio głupi... Jak może tak myśleć?
- Nie wiem...
- Kinia , uspokój się , wszystko się ułoży , będzie dobrze zobaczysz. A teraz chodź , przejdziemy się do kawiarni. - powiedziałam z uśmiechem.
- Z przyjemnością.
Poszłyśmy , wypiłyśmy kawe i wróciłyśmy do swoich domów. W moim było czuć zapach pysznego obiadu , Pati pod moją nieobecność zrobiła pyszne danie. Poczekałyśmy na Mario. Gdy on przyszedł , zjedliśmy obiad i Mario powiedział.
- Ej gramy sparing z Barcą! Tutaj na Signal Iduna Park , za 2 miesiące. 15 lipca.
- Jeeeej! Super - powiedziałam.
- Kochanie , co z naszymi wakacjami? Jeszcze 2 mecze i mamy wolne.
Kilka słów ode mnie :)
Baaaardzo się opuściłam w pisaniu bloga , no ale wiecie.. Wakacje :> Będe starała się teraz częściej pisać nowe rozdziały :)
-----------------------------------------------------------
Patrycja doszła do siebie. Radziła sobie jakoś z tą sytuacją. Zamówiliśmy pizze na kolacje , a potem obejrzeliśmy komedie. Mario poszedł już spać , ja jeszcze siedziałam z Patrycją i gadałam.
- Marta.. Ja nie dam sobie rady. - powiedziała płaczliwym głosem przyjaciółka.
- Nawet tak nie mów. Zobaczysz wszystko się ułoży , będzie dobrze. Teraz idź weź prysznic i spokojnie śpij. Dobranoc.
- Dobranoc.
Poszłam do sypialni , położyłam się u boku Mario i zasnęłam... Rano chciałam wybrać się do sklepu , jednak schodząc na dół zobaczyłam gotowe śniadanie oraz wieeeelki bukiet kwiatów. Usiadłam przy stole , jadłam przygotowane śniadanie i przyglądałam się kwiatom. Usłyszałam nucącego Mario. Wstałam , przytuliłam się do niego i szepnęłam do ucha.
- A z jakiej okazji te kwiaty , co?
- A z tej , że jesteś najcudowniejszą kobietą w moim życiu. - powiedział i popatrzył mi głęboko w oczy.
Wzruszyłam się przy tych słowach. Każda kobieta marzy , żeby coś takiego usłyszeć. Ucałowałam go. Mario zbierał się na trening , ja usiadłam do stołu i dokończyłam śniadanie. Pati zeszła z góry i dołączyła się do posiłku.
- Ej Marta , trzeba mi nowe ubrania , skoczymy na zakupy?
- Ale tak wieczorem , co? Ide zaraz do Kingii , musze z nią pogadać.
- Okey.
Mario poszedł na trening , a ja wybrałam się do drugiej przyjaciółki. Pati w tym czasie została w domu. Idąc chodnikiem , dochodząc do domu Kini i Marco , zauważyłam zdenerwowanego Reusa , wychodzącego na trening. Nawet nie popatrzył w moją strone. Kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Weszłam do ich domu i zobaczyłam zapłakaną Kinge siedzącą na kanapie. Usiadłam obok niej i zapytałam.
- Kochana.. Co jest? Dlaczego płaczesz?
- Marco myśli , że to dziecko nie jest jego , ale to na 100% on jest ojcem. Z nikim innym nie spałam!
- Ale... Dlaczego tak myśli?
- Od 2 miesięcy mam dobry kontakt z Bartkiem Kurkiem i Zibim Bartmanem. Wtedy byłam dość długo w Polsce i on myśli , że to będzie dziecko któregoś z nich.
- On jest serio głupi... Jak może tak myśleć?
- Nie wiem...
- Kinia , uspokój się , wszystko się ułoży , będzie dobrze zobaczysz. A teraz chodź , przejdziemy się do kawiarni. - powiedziałam z uśmiechem.
- Z przyjemnością.
Poszłyśmy , wypiłyśmy kawe i wróciłyśmy do swoich domów. W moim było czuć zapach pysznego obiadu , Pati pod moją nieobecność zrobiła pyszne danie. Poczekałyśmy na Mario. Gdy on przyszedł , zjedliśmy obiad i Mario powiedział.
- Ej gramy sparing z Barcą! Tutaj na Signal Iduna Park , za 2 miesiące. 15 lipca.
- Jeeeej! Super - powiedziałam.
- Kochanie , co z naszymi wakacjami? Jeszcze 2 mecze i mamy wolne.
piątek, 7 czerwca 2013
Rozdział 22.
- Muszę z tobą poważnie porozmawiać. - powiedziała Patrycja.
- To może pojedźmy do nas do domu? Hmm? - zapytałam wystraszona.
- Najlepiej by było. - Pati odpowiedziała.
- Dobra dziewczyny , to do auta. - zaśmiał się mój chłopak.
Przyjaciółka podziękowała mamie Mario za posiłek i za możliwość pobytu u nich w domu przez tą chwile i wyszła z nami. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do naszego domu. Weszliśmy , Patrycja usiadła na kanapie , ja robiłam herbate. Zaniosłam filiżanki na stół do salonu , podeszłam do Mario , dając mu liste z produktami i poprosiłam go , aby zostawił nas same przez chwile i powiedziałam , żeby zajechał na zakupy. Zgodził się. Usiadłam obok Pati.
- Powiedz mi co się stało między wami , byliście taką świetną parą...
- Byliśmy... Rano pojechałam do Carol , poprostu się spotkać , pogadać z nią jak codziennie. Ney nie był na mnie zły , ani nic. Wróciłam do domu... - zaczęła płakać.
- Wróciłaś i co?
- Na dole nie było Neya , więc postanowiłam wyjść na góre. Pierwsze postanowiłam wejść do sypialni. Na jego nieszczęście , drzwi były otwarte , tzn. nie były zamknięte na klucz. Wchodze patrze , a tam mój chłopak zabawia się w łóżku z jakąś dziewczyną. Na początku nie wiedziałam kto to jest , potem patrze , a to ta brazylijska aktorka - Bruna. Wyciągnęłam walizke z szafy i zaczęłam się pakować. - powiedziała w płaczu.
- A on co , pobiegł za tobą? - zapytałam ze współczuciem.
- Tak , pobiegł , powiedział: "To koniec nas , odwal się ode mnie , utrzymuj się teraz sama. Do widzenia!" Dał mi karte z 200 tysiącami euro i poszedł do łóżka. Ja się dopakowałam. Kompletnie nie wiedziałam co robić , moje życie straciło sens , zaczęłam się ciąć , potem chciałam skoczyć z mostu , ale coś mnie powstrzymało. Pomyślałam , że mam Ciebie , więc kupiłam bilety i pojechałam na lotnisko.
- Jezu , nie wierze... Byliście świetną parą , a Ney był zawsze w porządku. Co się stało? Zrobiłaś mu coś?
- No przecież ci mówię , że rano wyszłam do Carol , jakby nigdy nic.
- Jaka świnia , nienawidze idioty !
- A wiesz co w tym wszystkim jest najlepsze? - powiedziała ze strachem.
- Co? Gadaj...
- Jestem z nim w ciąży.
- On o tym wie?
- Wie , powiedział , że mam te 200 tysięcy Euro na utrzymanie siebie i dziecka , MOŻE będzie coś wysyłał.
- On sobie chyba żartuje.. Może? Ma wysyłać alimenty co miesiąc.
- Wszystko się zobaczy...
- W którym miesiącu jesteś?
- Dopiero w 2 tygodniu.
- Serdeczne gratulacje ! - powiedziałam z uśmiechem.
- Niby się ciesze , zostane mamą , ale boje się , że nie poradze sobie wychowywać sama , bez ojca tego dziecka.
- Kochana , ale jestem ja , jest Mario , są znajomi ! My ci pomożemy o to się nie martw.
- Ale nie wiesz o co chodzi. Dziecko musi mieć ojca..
- Wiem..
Przyjechał Mario , Pati powiedziała że idzie się rozpakować , Mario wyłożył zakupy i wzięłam go na rozmowe.
- Mario , Neymar ją zdradził , a ona jest w ciąży...
- W ciąży? Ale ona chyba nie będzie na naszym utrzymaniu , co nie?
- Nie , ma swoje pieniądze , dostała od Neya.
- To dobrze..
Mario zaczął mnie namiętnie całować , ja to uwielbiam , poprostu za każdym razem czuje się jak w niebie. W tym czasie przyszła Patrycja , zaczęła płakać. Wiedziałam czemu , dlatego że brakuje jest Neymara.
- Mario... Musimy uniknąć namiętności przy niej , żeby było jej się łatwiej przyzwyczaić do tej sytuacji.
- Chyba sobie żartujesz. Nie będe powstrzymywał miłości...
- Kochanie... Chodzi o to , żeby nie przy niej.
- No dobrze.
- Muszę z tobą poważnie porozmawiać. - powiedziała Patrycja.
- To może pojedźmy do nas do domu? Hmm? - zapytałam wystraszona.
- Najlepiej by było. - Pati odpowiedziała.
- Dobra dziewczyny , to do auta. - zaśmiał się mój chłopak.
Przyjaciółka podziękowała mamie Mario za posiłek i za możliwość pobytu u nich w domu przez tą chwile i wyszła z nami. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do naszego domu. Weszliśmy , Patrycja usiadła na kanapie , ja robiłam herbate. Zaniosłam filiżanki na stół do salonu , podeszłam do Mario , dając mu liste z produktami i poprosiłam go , aby zostawił nas same przez chwile i powiedziałam , żeby zajechał na zakupy. Zgodził się. Usiadłam obok Pati.
- Powiedz mi co się stało między wami , byliście taką świetną parą...
- Byliśmy... Rano pojechałam do Carol , poprostu się spotkać , pogadać z nią jak codziennie. Ney nie był na mnie zły , ani nic. Wróciłam do domu... - zaczęła płakać.
- Wróciłaś i co?
- Na dole nie było Neya , więc postanowiłam wyjść na góre. Pierwsze postanowiłam wejść do sypialni. Na jego nieszczęście , drzwi były otwarte , tzn. nie były zamknięte na klucz. Wchodze patrze , a tam mój chłopak zabawia się w łóżku z jakąś dziewczyną. Na początku nie wiedziałam kto to jest , potem patrze , a to ta brazylijska aktorka - Bruna. Wyciągnęłam walizke z szafy i zaczęłam się pakować. - powiedziała w płaczu.
- A on co , pobiegł za tobą? - zapytałam ze współczuciem.
- Tak , pobiegł , powiedział: "To koniec nas , odwal się ode mnie , utrzymuj się teraz sama. Do widzenia!" Dał mi karte z 200 tysiącami euro i poszedł do łóżka. Ja się dopakowałam. Kompletnie nie wiedziałam co robić , moje życie straciło sens , zaczęłam się ciąć , potem chciałam skoczyć z mostu , ale coś mnie powstrzymało. Pomyślałam , że mam Ciebie , więc kupiłam bilety i pojechałam na lotnisko.
- Jezu , nie wierze... Byliście świetną parą , a Ney był zawsze w porządku. Co się stało? Zrobiłaś mu coś?
- No przecież ci mówię , że rano wyszłam do Carol , jakby nigdy nic.
- Jaka świnia , nienawidze idioty !
- A wiesz co w tym wszystkim jest najlepsze? - powiedziała ze strachem.
- Co? Gadaj...
- Jestem z nim w ciąży.
- On o tym wie?
- Wie , powiedział , że mam te 200 tysięcy Euro na utrzymanie siebie i dziecka , MOŻE będzie coś wysyłał.
- On sobie chyba żartuje.. Może? Ma wysyłać alimenty co miesiąc.
- Wszystko się zobaczy...
- W którym miesiącu jesteś?
- Dopiero w 2 tygodniu.
- Serdeczne gratulacje ! - powiedziałam z uśmiechem.
- Niby się ciesze , zostane mamą , ale boje się , że nie poradze sobie wychowywać sama , bez ojca tego dziecka.
- Kochana , ale jestem ja , jest Mario , są znajomi ! My ci pomożemy o to się nie martw.
- Ale nie wiesz o co chodzi. Dziecko musi mieć ojca..
- Wiem..
Przyjechał Mario , Pati powiedziała że idzie się rozpakować , Mario wyłożył zakupy i wzięłam go na rozmowe.
- Mario , Neymar ją zdradził , a ona jest w ciąży...
- W ciąży? Ale ona chyba nie będzie na naszym utrzymaniu , co nie?
- Nie , ma swoje pieniądze , dostała od Neya.
- To dobrze..
Mario zaczął mnie namiętnie całować , ja to uwielbiam , poprostu za każdym razem czuje się jak w niebie. W tym czasie przyszła Patrycja , zaczęła płakać. Wiedziałam czemu , dlatego że brakuje jest Neymara.
- Mario... Musimy uniknąć namiętności przy niej , żeby było jej się łatwiej przyzwyczaić do tej sytuacji.
- Chyba sobie żartujesz. Nie będe powstrzymywał miłości...
- Kochanie... Chodzi o to , żeby nie przy niej.
- No dobrze.
środa, 5 czerwca 2013
Rozdział XXI.
Był to telefon od Caroliny.
- Patrycjii nie znaleźli , ale widziano ją na lotnisku , ale nie wiadomo gdzie poleciała.
- Jezu. Jak to? Kurcze , strasznie się o nią boje. - mówiłam zdenerwowana.
Byłam w objęciach Mario , który mnie wspierał w tej trudnej sytuacji. Bardzo się o nią martwiłam..
- I co? - zapytał Mario.
- Ktoś ją widział na lotnisku , ale nikt nie wie gdzie poleciała. - odpowiedziałam ze smutkiem.
- Ciesz się , że jej nic nie jest! A teraz zaśnij spokojnie skarbie , wszystko będzie w porządku.
Pocałowałam Mario i poszłam do łazienki się umyć , nadal byłam zmartwiona , nie wiedziałam gdzie ona poleci , ale miałam nadzieje , że do nas , do Dortmundu. Wyszłam z łazienki , widziałam , że Mario leży już w łóżku. Położyłam się obok niego , nie odzywając się , myślałam cały czas o Pati. Jednak on widział , że męczy mnie ta sytuacja , ja nawet nie mogłam spokojnie zasnąć... W końcu , Goetze zaczął mnie przytulać , delikatnie mnie objął i zaczął całować , wtedy poczułam się jak w niebie , zasnęłam. Zawsze się tak wszystkim przejmuje , ta sytuacja była dla mnie okropna! A koszmary w nocy , to dopiero... Wstałam zaspana i udałam się do łazienki. Umyłam się i ubrałam. Mario w tym czasie zrobił mi śniadanie. Byłam strasznie zmęczona , a tu za pół godziny trzeba iść do pracy , no ja nie moge. Wypiłam kawe i troche się rozbudziłam. Wzięłam torebke , aparat i poszłam w kierunku studia. Weszłam , zobaczyłam Hummelsa , Sahina i Gundogana , którzy się przygotowywują do sesji. Zrobiłam im zdjęcia , moim zdaniem wyszły świetnie. Właścicielom gazet też się podobały. Myśle , że to dobry początek. Chłopcy , którym robiłam zdjęcia , zaprosili mnie na kawe , w tym czasie przyszedł Mario , który z nami poszedł. Nagle usłyszałam dzwoniący telefon. Zadzwoniła do mnie mama Mario.
- Cześć Marta , ktoś na ciebie czeka u nas.
- Dzień Dobry. Na mnie ktoś czeka u państwa w domu? Kto to?
- Nie powiem , zobacz. Ten ktoś ci sprawi miłą niespodzianke.
I pani Goetze się rozłączyła.
- Mario ! Musimy szybko jechać do domu twoich rodziców.
- Co? Czemu? Co się stało?
- Chodź nie gadaj , w samochodzie ci powiem.
Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się do rodzinnego domu mojego chłopaka. W czasie jazdy opowiedziałam mu to o czym powiedziała mi jego matka. Podjechaliśmy pod budynek , wbiegłam szybko do mieszkania. Zobaczyłam w przed pokoju walizke , weszłam dalej i zobaczyłam Patrycje siedzącą na kanapie.
- Pati ! Wróciłaś , nic ci nie jest , żyjesz!! - zaczęłam krzyczeć.
- Tak , tak. Mam do was pytanie.. Do ciebie i do Mario. Mogłabym u was zamieszkać , przez jakiś miesiąc?
- Nie ma problemu! Mamy 1 wolny pokój. - powiedział Mario.
- No właśnie , jak najbardziej. - powiedziałam z uśmiechem.
- Musze z tobą poważnie pogadać... - powiedziała Patrycja
Był to telefon od Caroliny.
- Patrycjii nie znaleźli , ale widziano ją na lotnisku , ale nie wiadomo gdzie poleciała.
- Jezu. Jak to? Kurcze , strasznie się o nią boje. - mówiłam zdenerwowana.
Byłam w objęciach Mario , który mnie wspierał w tej trudnej sytuacji. Bardzo się o nią martwiłam..
- I co? - zapytał Mario.
- Ktoś ją widział na lotnisku , ale nikt nie wie gdzie poleciała. - odpowiedziałam ze smutkiem.
- Ciesz się , że jej nic nie jest! A teraz zaśnij spokojnie skarbie , wszystko będzie w porządku.
Pocałowałam Mario i poszłam do łazienki się umyć , nadal byłam zmartwiona , nie wiedziałam gdzie ona poleci , ale miałam nadzieje , że do nas , do Dortmundu. Wyszłam z łazienki , widziałam , że Mario leży już w łóżku. Położyłam się obok niego , nie odzywając się , myślałam cały czas o Pati. Jednak on widział , że męczy mnie ta sytuacja , ja nawet nie mogłam spokojnie zasnąć... W końcu , Goetze zaczął mnie przytulać , delikatnie mnie objął i zaczął całować , wtedy poczułam się jak w niebie , zasnęłam. Zawsze się tak wszystkim przejmuje , ta sytuacja była dla mnie okropna! A koszmary w nocy , to dopiero... Wstałam zaspana i udałam się do łazienki. Umyłam się i ubrałam. Mario w tym czasie zrobił mi śniadanie. Byłam strasznie zmęczona , a tu za pół godziny trzeba iść do pracy , no ja nie moge. Wypiłam kawe i troche się rozbudziłam. Wzięłam torebke , aparat i poszłam w kierunku studia. Weszłam , zobaczyłam Hummelsa , Sahina i Gundogana , którzy się przygotowywują do sesji. Zrobiłam im zdjęcia , moim zdaniem wyszły świetnie. Właścicielom gazet też się podobały. Myśle , że to dobry początek. Chłopcy , którym robiłam zdjęcia , zaprosili mnie na kawe , w tym czasie przyszedł Mario , który z nami poszedł. Nagle usłyszałam dzwoniący telefon. Zadzwoniła do mnie mama Mario.
- Cześć Marta , ktoś na ciebie czeka u nas.
- Dzień Dobry. Na mnie ktoś czeka u państwa w domu? Kto to?
- Nie powiem , zobacz. Ten ktoś ci sprawi miłą niespodzianke.
I pani Goetze się rozłączyła.
- Mario ! Musimy szybko jechać do domu twoich rodziców.
- Co? Czemu? Co się stało?
- Chodź nie gadaj , w samochodzie ci powiem.
Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się do rodzinnego domu mojego chłopaka. W czasie jazdy opowiedziałam mu to o czym powiedziała mi jego matka. Podjechaliśmy pod budynek , wbiegłam szybko do mieszkania. Zobaczyłam w przed pokoju walizke , weszłam dalej i zobaczyłam Patrycje siedzącą na kanapie.
- Pati ! Wróciłaś , nic ci nie jest , żyjesz!! - zaczęłam krzyczeć.
- Tak , tak. Mam do was pytanie.. Do ciebie i do Mario. Mogłabym u was zamieszkać , przez jakiś miesiąc?
- Nie ma problemu! Mamy 1 wolny pokój. - powiedział Mario.
- No właśnie , jak najbardziej. - powiedziałam z uśmiechem.
- Musze z tobą poważnie pogadać... - powiedziała Patrycja
środa, 8 maja 2013
Rozdział XX.
Następnego dnia rano , obudziłam się w objęciach mojego cudownego chłopaka. Popatrzyłam na zegarem , to już 9:00. Mario o 10:15 ma trening , jednak chwile jeszcze poleżeliśmy. On poszedł do łazienki się umyć i ubrać , a ja w tym czasie zrobiłam mu śniadanie. Przyszedł , zjadł i powiedział:
- A właśnie skarbie , w Borussi potrzebujemy fotografa , byłabyś chętna? Jak trzeba będzie jakieś zdjęcia czy coś.
- W sumie , to mogłabym. - odpowiedziałam zamyślona propozycją.
- To zajdź tam dzisiaj.
- Okej , a o której wrócisz z treningu? - zapytałam.
- Około 13.00 powinienem być , jeszcze mamy dziś basen.
- Obiad będzie o 14.00 , wcześniej nie dam rady.
- Nie przejmuj się , wytrzymam. - zaśmiał się chłopak.
Wziął torbe z korkami i strojem , ucałował mnie i wyszedł na trening. Ja udałam się na Signal Iduna Park. Załatwiłam sobie prace , byłam mega zadowolona , zaczynać miałam już jutro , musiałam zrobić sesje Hummelsowi , Sahinowi oraz Gundoganowi , ponieważ oni reklamowali nowe bluzy i dresy z pumy z BvB. W drodze do domu , weszłam do kawiarni na kawe , spotkałam tam Ewe i Agate ( żone Błaszczykowskiego i Piszczka ). Zamówiłam napój i usiadłam obok dziewczyn. One czekały na swoich męży. Pogadałam z nimi chwile , wstąpiłam jeszcze do sklepu kupić jakieś produkty na obiad i wróciłam do domu. Czekał tam już Mario , oglądał powtórki jakiś meczy.
- Jestem skarbie. - krzyknęłam.
- Okej - powiedział zadowolony Mario.
Robiłam obiad i nagle usłyszałam , że ktoś się do mnie zbliża. To był mój chłopak. Objął mnie od tyłu i zaczął całować po szyi , ja się odwróciłam i nasze usta się zetknęły. Uwielbiam nasze namiętne pocałunki , one są cudowne. Dokończyłam obiad , Mario mi pomógł , usiedliśmy razem przy stole i zjedliśmy posiłek. Usiadłam na kanapie w salonie , a Goetze pozmywał po obiedzie - mieć takiego skarba to cud. Po posprzątaniu , usiadł obok mnie.
- Kochanie... Musze ci coś powiedzieć.
- No słucham , czy to coś strasznego? - powiedziałam z wielką obawą.
- Dostałem oferte od Bayernu Monachium , nie wiem czy się zgodzić czy nie.
- Przepraszam bardzo , że co? Ty chcesz iść do największego rywala Borussi? Do Bayernu? - powiedziałam głośnym głosem.
- Taak , z jednej strony chce tam iść , a z drugiej chce zostać tu.
- Ty chyba sobie żarty robisz. Przecież wybudowaliśmy nasz nowy dom , mieszkamy tu dopiero 3 miesiące , pozatym tu mieszkają twoi rodzice , rodzeństwo , PRZYJACIELE! Jeżeli masz zamiar się tam przeprowadzić to ja zostaje tutaj , a nie wiem czy ten związek przetrwa.
- Dziękuje ci za te słowa... Chyba jednak zostane tutaj.
- Wiesz... Możesz przejść do innego klubu , ale nie do Bayernu , pozatym narazie chce narazie tu zostać.
- Dobrze , wiesz... Przejde się chyba na spacer , może wezme ze sobą Marco.
- Nie mam nic przeciwko.
Mario poszedł , a ja usiadłam przed laptopem i zadzwoniłam na skype do Pati , jednak ona nie odbierała , a pokazywało że jest dostępna , no nic stwierdziłam , że może poszła , a nie wyłączyła skype. Tak bardzo się za nią stęskniłam , że postanowiłam zatelefonować do niej. Dzwoniłam chyba z 7 razy , za każdym razem włączała się poczta głosowa. W końcu zadzwoniłam do Ney'a.
- Cześć Ney , jest Patrycja? Nie odbiera telefonu. zapytałam zaniepokojona.
- Ja i Patrycja to temat skończony! Do widzenia! - odpowiedział chamsko Neymar.
- Ale... Co? - powiedziałam do telefonu , jednak on się rozłączył.
Pomyślałam... Jak on mógł być dla mnie taki chamski? Nigdy taki nie był. Postanowiłam zadzwonić do Caroliny Dantas , drugiej najbliższej osoby Patrycji , a także matki , dziecka Neymara.
- Carolina? Carolina! Jest tam gdzieś Pati? - zapytałam bardzo zdenerwowana.
- Marta! Neymar rozstał się z Patrycją , a ona gdzieś uciekła , nie wiem gdzie jest. - powiedziała zapłakana Carol.
- Jezu , zgłosiłaś to na policje?
- Tak , szukają jej od 30 minut. Jade też jej szukać. Jak będe coś wiedziała to zadzwonie.
Nagle Dantask'a się rozłączyła. Moje serce biło szybciej , łzy spływały po policzkach , byłam niesamowicie zaniepokojona , dochodziły do mojej głowy najgorsze myśli , że ona mogła się zabić , że teraz gdzieś leży nieżywa. Nagle przyszedł Mario , rzuciłam się na niego z płaczem.
- Kochanie , co się stało?!
- Neymar rozstał się z Patrycją , a ona gdzieś uciekła , niewiadomo gdzie jest! Uciekła...
- Jak to się z nią rozstał? Przecież byli świetną parą? Nie wierze...
- No ja też nie. - mówiłam cały czas płacząc.
- Skarbie , spokojnie , napewno ją znajdą , nie martw się tak.
- Czy ty mnie rozumiesz? To jest moja przyjaciółka! Przyjaźnimy się od 15 lat! Nie wiem co zrobię , jak jej się coś stanie...
Nagle zadzwonił telefon...
( zakończyłam to w bardzo ciekawym momencie , dokończe w następnym rozdziale :* )
POZDRAWIAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW <3
Następnego dnia rano , obudziłam się w objęciach mojego cudownego chłopaka. Popatrzyłam na zegarem , to już 9:00. Mario o 10:15 ma trening , jednak chwile jeszcze poleżeliśmy. On poszedł do łazienki się umyć i ubrać , a ja w tym czasie zrobiłam mu śniadanie. Przyszedł , zjadł i powiedział:
- A właśnie skarbie , w Borussi potrzebujemy fotografa , byłabyś chętna? Jak trzeba będzie jakieś zdjęcia czy coś.
- W sumie , to mogłabym. - odpowiedziałam zamyślona propozycją.
- To zajdź tam dzisiaj.
- Okej , a o której wrócisz z treningu? - zapytałam.
- Około 13.00 powinienem być , jeszcze mamy dziś basen.
- Obiad będzie o 14.00 , wcześniej nie dam rady.
- Nie przejmuj się , wytrzymam. - zaśmiał się chłopak.
Wziął torbe z korkami i strojem , ucałował mnie i wyszedł na trening. Ja udałam się na Signal Iduna Park. Załatwiłam sobie prace , byłam mega zadowolona , zaczynać miałam już jutro , musiałam zrobić sesje Hummelsowi , Sahinowi oraz Gundoganowi , ponieważ oni reklamowali nowe bluzy i dresy z pumy z BvB. W drodze do domu , weszłam do kawiarni na kawe , spotkałam tam Ewe i Agate ( żone Błaszczykowskiego i Piszczka ). Zamówiłam napój i usiadłam obok dziewczyn. One czekały na swoich męży. Pogadałam z nimi chwile , wstąpiłam jeszcze do sklepu kupić jakieś produkty na obiad i wróciłam do domu. Czekał tam już Mario , oglądał powtórki jakiś meczy.
- Jestem skarbie. - krzyknęłam.
- Okej - powiedział zadowolony Mario.
Robiłam obiad i nagle usłyszałam , że ktoś się do mnie zbliża. To był mój chłopak. Objął mnie od tyłu i zaczął całować po szyi , ja się odwróciłam i nasze usta się zetknęły. Uwielbiam nasze namiętne pocałunki , one są cudowne. Dokończyłam obiad , Mario mi pomógł , usiedliśmy razem przy stole i zjedliśmy posiłek. Usiadłam na kanapie w salonie , a Goetze pozmywał po obiedzie - mieć takiego skarba to cud. Po posprzątaniu , usiadł obok mnie.
- Kochanie... Musze ci coś powiedzieć.
- No słucham , czy to coś strasznego? - powiedziałam z wielką obawą.
- Dostałem oferte od Bayernu Monachium , nie wiem czy się zgodzić czy nie.
- Przepraszam bardzo , że co? Ty chcesz iść do największego rywala Borussi? Do Bayernu? - powiedziałam głośnym głosem.
- Taak , z jednej strony chce tam iść , a z drugiej chce zostać tu.
- Ty chyba sobie żarty robisz. Przecież wybudowaliśmy nasz nowy dom , mieszkamy tu dopiero 3 miesiące , pozatym tu mieszkają twoi rodzice , rodzeństwo , PRZYJACIELE! Jeżeli masz zamiar się tam przeprowadzić to ja zostaje tutaj , a nie wiem czy ten związek przetrwa.
- Dziękuje ci za te słowa... Chyba jednak zostane tutaj.
- Wiesz... Możesz przejść do innego klubu , ale nie do Bayernu , pozatym narazie chce narazie tu zostać.
- Dobrze , wiesz... Przejde się chyba na spacer , może wezme ze sobą Marco.
- Nie mam nic przeciwko.
Mario poszedł , a ja usiadłam przed laptopem i zadzwoniłam na skype do Pati , jednak ona nie odbierała , a pokazywało że jest dostępna , no nic stwierdziłam , że może poszła , a nie wyłączyła skype. Tak bardzo się za nią stęskniłam , że postanowiłam zatelefonować do niej. Dzwoniłam chyba z 7 razy , za każdym razem włączała się poczta głosowa. W końcu zadzwoniłam do Ney'a.
- Cześć Ney , jest Patrycja? Nie odbiera telefonu. zapytałam zaniepokojona.
- Ja i Patrycja to temat skończony! Do widzenia! - odpowiedział chamsko Neymar.
- Ale... Co? - powiedziałam do telefonu , jednak on się rozłączył.
Pomyślałam... Jak on mógł być dla mnie taki chamski? Nigdy taki nie był. Postanowiłam zadzwonić do Caroliny Dantas , drugiej najbliższej osoby Patrycji , a także matki , dziecka Neymara.
- Carolina? Carolina! Jest tam gdzieś Pati? - zapytałam bardzo zdenerwowana.
- Marta! Neymar rozstał się z Patrycją , a ona gdzieś uciekła , nie wiem gdzie jest. - powiedziała zapłakana Carol.
- Jezu , zgłosiłaś to na policje?
- Tak , szukają jej od 30 minut. Jade też jej szukać. Jak będe coś wiedziała to zadzwonie.
Nagle Dantask'a się rozłączyła. Moje serce biło szybciej , łzy spływały po policzkach , byłam niesamowicie zaniepokojona , dochodziły do mojej głowy najgorsze myśli , że ona mogła się zabić , że teraz gdzieś leży nieżywa. Nagle przyszedł Mario , rzuciłam się na niego z płaczem.
- Kochanie , co się stało?!
- Neymar rozstał się z Patrycją , a ona gdzieś uciekła , niewiadomo gdzie jest! Uciekła...
- Jak to się z nią rozstał? Przecież byli świetną parą? Nie wierze...
- No ja też nie. - mówiłam cały czas płacząc.
- Skarbie , spokojnie , napewno ją znajdą , nie martw się tak.
- Czy ty mnie rozumiesz? To jest moja przyjaciółka! Przyjaźnimy się od 15 lat! Nie wiem co zrobię , jak jej się coś stanie...
Nagle zadzwonił telefon...
( zakończyłam to w bardzo ciekawym momencie , dokończe w następnym rozdziale :* )
POZDRAWIAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW <3
piątek, 19 kwietnia 2013
Rozdział XIX.
Rano miałam jakoś dużo miejsca w łóżku , coś było nie tak. Jednak za chwile sobie przypomniałam , że Mario ma trening. Chwilę poleżałam jeszcze , za jakieś 10-15 minut , wstałam i zobaczyłam na stole bukiet kwiatów i karteczke: "Kochanie , ja mam trening , będe około 12.00 , nie chciałem cię budzić". Zazdrościłam sama sobie. Bez powodu dostaje kwiaty , mam kochającego i troskliwego chłopaka. Zjadłam śniadanie , ubrałam koszulke na ramiączkach i krótkie spodenki, był maj i było bardzo ciepło. Postanowiłam pobiegać , wyszłam z domu i poszłam do parku , po drodze spotkałam Kinge.
- Hej , wczoraj mówiłam , że chcemy wam coś powiedzieć. Macie czas około 17.00 ? - zapytała Kinia
- Mi pasuje , Mario chyba też nie ma planów. - odpowiedziałam.
- Okej , my jeszcze zadzwonimy do was. - uśmiechnęła się.
- Dobrze , ja biegne dalej , trzeba pracować nad figurą na wakacje. - zaczęłam się śmiać.
- Ohh. Przesadzasz , masz cudowne ciało.
- Dziękuje. Ja zmykam. Paa.
- Cześć.
Po pół godzinnym joggingu , usiadłam na ławce w parku , włożyłam słuchawki do uszu , włączyłam muzyke i całkowicie odpłynęłam. Zamyślona nie zwracałam uwagi na otoczenie , ani na przechodniów. Nagle stanął przede mną chłopak. Popatrzyłam na jego twarz , był to Bartek , mój były współpracownik.
- Ej , jeżeli dobrze pamiętam to miałeś zakończyć ze mną kontakt.. - powiedziałam chamsko.
- No wiem , ale wprowadziłem się na to osiedle i akurat cię zobaczyłem , chce pogadać.
- My nie mamy o czym rozmawiać , a teraz ide. Cześć.
Pobiegłam do domu , popatrzyłam na zegarek , a tu już 12.30. Jeej , musze obiad gotować. Wolnym krokiem poszłam do mieszkania. W domu zastałam mojego chłopaka.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś , że wychodzisz z domu , ani nie odbierałaś telefonu? - zapytał zdenerwowany chłopak.
- Przepraszam , biegałam , potem usiadłam w parku słuchając muzyki i zapomniałam o wszystkim , naprawde przepraszam skarbie. - powiedziałam zasmucona.
- Dobrze , ale następnym razem , napisz chociaż SMS , bo martwię się.
- Ok.
Razem robiliśmy obiad , ale to była większa zabawa , niż samo gotowanie. Po pysznym obiedzie , usiedliśmy na ogrodzie. Zadzwonił Marco , byliśmy z nimi umówieni na 17.30. Była 14.00 , pojechaliśmy na zakupy , kupić jakieś przekąski. Jakąś godzine nam zeszło , bo jak to zwykle bywa Mario musiał rozdawać autografy.. Powoli mnie to denerwowało , bo nie mogliśmy spokojnie wyjść na spacer czasem , jednak musiałam się do tego przyzwyczaić. Gdy wróciliśmy do domu , to od razu szykowaliśmy się na wyjście z Kingą i Marco. Ubrałam legginsy , dłuższą koszulke i marynarke. Mario ubrał się podobnie , jednak on założył dżinsy , t-shirt i marynarke. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do restauracji , gdzie czekali już Marco i Kinga. Usiedliśmy przy stoliku , złożyliśmy zamówienie i popatrzyliśmy na przyjacieli.
- No więc... Mówcie to co chcieliście nam powiedzieć. - powiedział mój chłopak z uśmiechem.
- Nooo , myyy... - jąkał się Marco.
- Przejdźcie do sedna , noo. - uśmiechnęłam się.
- No my spodziewamy się dziecka , jestem w 2 miesiącu ciąży. - powiedziała Kinga.
- Jeeeej , to wspaniale !
Byliśmy bardzo uradowani tą nowiną. Zjedliśmy kolacje w restauracji i wróciliśmy do domu. Wzięliśmy prysznic , gdy położyliśmy się do łóżka , Mario chwycił mnie za ręke i powiedział:
- Kochanie , a my nie zrobimy sobie dzieciaczka?
- Skarbie... Dziecko to wielka odpowiedzialność , pozatym ja mam w tym roku dopiero 19 lat , a ty 21. Poczekajmy jeszcze , jest dużo czasu.
- W sumie... Zgadzam się z twoimi słowami.
Wieczorem szukaliśmy jeszcze hotelu , do którego pojedziemy podczas wakacji. W końcu znaleźliśmy , tylko czy będą jeszcze miejsca?
Rano miałam jakoś dużo miejsca w łóżku , coś było nie tak. Jednak za chwile sobie przypomniałam , że Mario ma trening. Chwilę poleżałam jeszcze , za jakieś 10-15 minut , wstałam i zobaczyłam na stole bukiet kwiatów i karteczke: "Kochanie , ja mam trening , będe około 12.00 , nie chciałem cię budzić". Zazdrościłam sama sobie. Bez powodu dostaje kwiaty , mam kochającego i troskliwego chłopaka. Zjadłam śniadanie , ubrałam koszulke na ramiączkach i krótkie spodenki, był maj i było bardzo ciepło. Postanowiłam pobiegać , wyszłam z domu i poszłam do parku , po drodze spotkałam Kinge.
- Hej , wczoraj mówiłam , że chcemy wam coś powiedzieć. Macie czas około 17.00 ? - zapytała Kinia
- Mi pasuje , Mario chyba też nie ma planów. - odpowiedziałam.
- Okej , my jeszcze zadzwonimy do was. - uśmiechnęła się.
- Dobrze , ja biegne dalej , trzeba pracować nad figurą na wakacje. - zaczęłam się śmiać.
- Ohh. Przesadzasz , masz cudowne ciało.
- Dziękuje. Ja zmykam. Paa.
- Cześć.
Po pół godzinnym joggingu , usiadłam na ławce w parku , włożyłam słuchawki do uszu , włączyłam muzyke i całkowicie odpłynęłam. Zamyślona nie zwracałam uwagi na otoczenie , ani na przechodniów. Nagle stanął przede mną chłopak. Popatrzyłam na jego twarz , był to Bartek , mój były współpracownik.
- Ej , jeżeli dobrze pamiętam to miałeś zakończyć ze mną kontakt.. - powiedziałam chamsko.
- No wiem , ale wprowadziłem się na to osiedle i akurat cię zobaczyłem , chce pogadać.
- My nie mamy o czym rozmawiać , a teraz ide. Cześć.
Pobiegłam do domu , popatrzyłam na zegarek , a tu już 12.30. Jeej , musze obiad gotować. Wolnym krokiem poszłam do mieszkania. W domu zastałam mojego chłopaka.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś , że wychodzisz z domu , ani nie odbierałaś telefonu? - zapytał zdenerwowany chłopak.
- Przepraszam , biegałam , potem usiadłam w parku słuchając muzyki i zapomniałam o wszystkim , naprawde przepraszam skarbie. - powiedziałam zasmucona.
- Dobrze , ale następnym razem , napisz chociaż SMS , bo martwię się.
- Ok.
Razem robiliśmy obiad , ale to była większa zabawa , niż samo gotowanie. Po pysznym obiedzie , usiedliśmy na ogrodzie. Zadzwonił Marco , byliśmy z nimi umówieni na 17.30. Była 14.00 , pojechaliśmy na zakupy , kupić jakieś przekąski. Jakąś godzine nam zeszło , bo jak to zwykle bywa Mario musiał rozdawać autografy.. Powoli mnie to denerwowało , bo nie mogliśmy spokojnie wyjść na spacer czasem , jednak musiałam się do tego przyzwyczaić. Gdy wróciliśmy do domu , to od razu szykowaliśmy się na wyjście z Kingą i Marco. Ubrałam legginsy , dłuższą koszulke i marynarke. Mario ubrał się podobnie , jednak on założył dżinsy , t-shirt i marynarke. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do restauracji , gdzie czekali już Marco i Kinga. Usiedliśmy przy stoliku , złożyliśmy zamówienie i popatrzyliśmy na przyjacieli.
- No więc... Mówcie to co chcieliście nam powiedzieć. - powiedział mój chłopak z uśmiechem.
- Nooo , myyy... - jąkał się Marco.
- Przejdźcie do sedna , noo. - uśmiechnęłam się.
- No my spodziewamy się dziecka , jestem w 2 miesiącu ciąży. - powiedziała Kinga.
- Jeeeej , to wspaniale !
Byliśmy bardzo uradowani tą nowiną. Zjedliśmy kolacje w restauracji i wróciliśmy do domu. Wzięliśmy prysznic , gdy położyliśmy się do łóżka , Mario chwycił mnie za ręke i powiedział:
- Kochanie , a my nie zrobimy sobie dzieciaczka?
- Skarbie... Dziecko to wielka odpowiedzialność , pozatym ja mam w tym roku dopiero 19 lat , a ty 21. Poczekajmy jeszcze , jest dużo czasu.
- W sumie... Zgadzam się z twoimi słowami.
Wieczorem szukaliśmy jeszcze hotelu , do którego pojedziemy podczas wakacji. W końcu znaleźliśmy , tylko czy będą jeszcze miejsca?
piątek, 12 kwietnia 2013
Rozdział XVIII.
Następnego dnia rano zaraz po zjedzeniu śniadania , wybraliśmy się do szpitala. Po drodze zabraliśmy Kinge , wyglądała strasznie , jakby pół nocy nie spała i taka była prawda. Wsiadła do samochodu od razu zapytałam jej co z nią jest.
- Kinia , co z tobą ? Wyglądasz jakbyś nie spała...
- Spałam tylko pare godzin , wogóle nie umiałam zasnąć.
- Kinga , zbyt się przejmujesz , będzie dobrze , zobaczysz.
- To jest mój chłopak , kocham go , boje się o niego.
- Ja rozumiem , też bym się bała gdyby Mario miał kontuzje , ale lekarz powiedział , że nie wygląda to na groźne. Będzie dobrze !
- Oby , oby.
Dojechaliśmy do szpitala , od razu udaliśmy się pod sale , w której leżał Marco. Lekarz wyszedł z sali z uśmiechem.
- Dzień Dobry , z panem Reus jest wszystko w porządku , będzie musiał odpocząć od gry około miesiąca , ale na dzień dzisiejszy jest dobrze. - powiadomił nas lekarz.
Kinga rzuciła się na mnie i na Mario.
- Jeju , jest wszystko ok , dzięki Bogu. - powiedziała z łezkami szczęścia w oczach.
Weszliśmy do sali , usiedliśmy nna krzesłach obok łóżka , na którym leżał Marco. Czuł się bardzo dobrze , jednak musiał zostać jeszcze jeden dzień w szpitalu , jutro mógł jechać do domu. Kinga miała dla niego bardzo , ale to bardzo miłą wiadomość , jednak poprosiła nas o wyjście. Wyszliśmy na jej prośbe , jednak szybko wróciliśmy. Nic nam nie chcieli narazie powiedzieć. Długo siedzieliśmy z przyjacielem , potem Kinga została jeszcze u niego , bo przyjechała jego rodzina , a my z Mario pojechaliśmy jeszcze na kawe do pobliskiej kawiarni.
- Kochanie , myślałaś może coś o wakacjach w tym roku? - zapytał Mario.
- Szczerze to nie..
- A gdzie byś chciała jechać?
- No nie wiem... Podoba mi się Hiszpania.
- Majorka , Ibiza , Barcelona?
- To ma być nasz wspólny wybór. - powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
- Mi pasuje każda opcja , żeby tylko tobie się podobało.
- Ojej , kochany jesteś. Ja osobiście wybieram Majorke.
- Da się załawtić.
- Jeju , zazdroszcze sama sobie.
Wypiliśmy kawe i wybraliśmy się do rodziców Mario , którzy zaprosili nas na obiad. U Felixa było coraz lepiej , jeszcze tylko 1,5 tygodnia musiał nosić gips. Po zjedzonym posiłku , gadaliśmy , graliśmy , a potem musieliśmy jechać do domu. Wzięliśmy kąpiel , a następnie położyliśmy się w ciepłym łóżku , z kubkiem gorącego kakao.
Nareszcie wszystko się ułożyło. Z Marco jest wszystko w porządku , Felix się trzyma , mam nadzieje , że już będzie ok.
Następnego dnia rano zaraz po zjedzeniu śniadania , wybraliśmy się do szpitala. Po drodze zabraliśmy Kinge , wyglądała strasznie , jakby pół nocy nie spała i taka była prawda. Wsiadła do samochodu od razu zapytałam jej co z nią jest.
- Kinia , co z tobą ? Wyglądasz jakbyś nie spała...
- Spałam tylko pare godzin , wogóle nie umiałam zasnąć.
- Kinga , zbyt się przejmujesz , będzie dobrze , zobaczysz.
- To jest mój chłopak , kocham go , boje się o niego.
- Ja rozumiem , też bym się bała gdyby Mario miał kontuzje , ale lekarz powiedział , że nie wygląda to na groźne. Będzie dobrze !
- Oby , oby.
Dojechaliśmy do szpitala , od razu udaliśmy się pod sale , w której leżał Marco. Lekarz wyszedł z sali z uśmiechem.
- Dzień Dobry , z panem Reus jest wszystko w porządku , będzie musiał odpocząć od gry około miesiąca , ale na dzień dzisiejszy jest dobrze. - powiadomił nas lekarz.
Kinga rzuciła się na mnie i na Mario.
- Jeju , jest wszystko ok , dzięki Bogu. - powiedziała z łezkami szczęścia w oczach.
Weszliśmy do sali , usiedliśmy nna krzesłach obok łóżka , na którym leżał Marco. Czuł się bardzo dobrze , jednak musiał zostać jeszcze jeden dzień w szpitalu , jutro mógł jechać do domu. Kinga miała dla niego bardzo , ale to bardzo miłą wiadomość , jednak poprosiła nas o wyjście. Wyszliśmy na jej prośbe , jednak szybko wróciliśmy. Nic nam nie chcieli narazie powiedzieć. Długo siedzieliśmy z przyjacielem , potem Kinga została jeszcze u niego , bo przyjechała jego rodzina , a my z Mario pojechaliśmy jeszcze na kawe do pobliskiej kawiarni.
- Kochanie , myślałaś może coś o wakacjach w tym roku? - zapytał Mario.
- Szczerze to nie..
- A gdzie byś chciała jechać?
- No nie wiem... Podoba mi się Hiszpania.
- Majorka , Ibiza , Barcelona?
- To ma być nasz wspólny wybór. - powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
- Mi pasuje każda opcja , żeby tylko tobie się podobało.
- Ojej , kochany jesteś. Ja osobiście wybieram Majorke.
- Da się załawtić.
- Jeju , zazdroszcze sama sobie.
Wypiliśmy kawe i wybraliśmy się do rodziców Mario , którzy zaprosili nas na obiad. U Felixa było coraz lepiej , jeszcze tylko 1,5 tygodnia musiał nosić gips. Po zjedzonym posiłku , gadaliśmy , graliśmy , a potem musieliśmy jechać do domu. Wzięliśmy kąpiel , a następnie położyliśmy się w ciepłym łóżku , z kubkiem gorącego kakao.
Nareszcie wszystko się ułożyło. Z Marco jest wszystko w porządku , Felix się trzyma , mam nadzieje , że już będzie ok.
piątek, 5 kwietnia 2013
Rozdzial XVII.
Następnego dnia , Mario zrobił pyszne śniadanie , dla mnie i moich rodziców. Odpoczywając w domu , przed telewizorem siedzieliśmy w ostatni dzień spędzony z moimi bliskimi. Mario musiał zbierać się na mecz , który miał się odbyć o 15.30. Wybrałam się na spacer z rodzicami i bratem. Oprowadziłam ich troszke po okolicy i zmierzaliśmy powoli w strone domu. Razem z moim braciszkiem ubraliśmy trykoty Mario i pojechaliśmy wszyscy na Signal Iduna Park. Weszliśmy zupełnie inną stroną , którą kazał nam iść Mario , bo było strasznie zakotłowanie głównie wejście , pozatym szliśmy do loży VIP. Gdy tam doszliśmy spotkałam sporo znajomych m.in. Matsa Hummelsa z dziewczyną , Kinge ( dziewczyne Marco ) , Agate Błaszczykowską , Ewe Piszczek i Anie Stachurską. Wielkie emocje , 1 połowa a tu już 3 bramki , Mario strzelił jedną , którą zadedykował mi. W drugiej połowie było również ciekawie , kolejne 3 bramki , mój chłopak strzelił 2 , już miał hat-tricka , który również był dla mnie. Jednak to co dobre szybko się skończyło. Nagle Reus , dostał w głowe z korka , padł na podłoge i się nie ruszał , stracił przytomność. Popatrzyłam na Kinie , ona zaczęła płakać , zaczęłam ją pocieszać. Znieśli nieprzytomnego Marco , na noszach , Kinga wybiegła z trybun i udała się na dół , czekała czy wezmą go do szpitala czy nie. Napisała mi potem SMS'a , że jedzie do szpitala , bo wzięli Marco. Widać , że potem mój chłopak nie mógł się skupić na grze , wiedziałam , że martwił się o przyjaciela. Mecz zakończył się wynikiem 6:0 dla BvB. Zaraz po meczu powiedziałam do rodziców.
- Idźcie już do auta , ja przyjde za chwile tylko idę się coś zapytać Mario.
- Dobrze.
Poszłam do wyjścia , przez które wychodzą piłkarze , jednak nie spotkałam tam Gotze. Ostatni wychodził Grosskreutz.
- Hej Kevin , nie wiesz gdzie jest Mario ?
- O hej ! On już pojechał do szpitala , do Marco.
- Nosz kurde , a właśnie co z Marco ?
- Nic nie wiem , ja już lece. Pa. - powiedział z uśmiechem kolega mojego chłopaka.
- Narka.
Poszłam do samochodu , gdzie byli rodzice , którzy tego dnia jechali do cioci , która mieszka 50 km od Dortmundu.
- I co , gadałaś z nim ? - zapytała mama.
- Nie, pojechał już do szpitala do Marco.
Pojechaliśmy do domu , przeżywałam bardzo to co się stało mojemu znajomemu. Niestety , nadszedł czas wyjazdu rodziców ,pożegnałam się z nimi , ze łzami w oczach i pojechali... Ja od razu wybrałam się do szpitala. Zdenerwowana zobaczyłam siedzącego Mario przed salą w której leżał Marco.
- Hej kochanie , i co z Reusem ?
- Heej , jest źle , ma zaniki pamięci , nie wiele pamięta , ale nie jest najgorzej.
- Jejku.. A gdzie Kinga ?
- Siedzi zapłakana przy jego łóżku.
- Można tam wejść ?
- Narazie tylko najbliźsi.
Kinga wyszła zapłakana z sali.
- Kinia , co jest ? - zapytaliśmy.
- Nie jest dobrze. Nie pamięta zawiele. Wie , że nazywa się Marco Reus , gra w BvB , jestem jego dziewczyną i troche pamięta Mario , jeszcze kilka rzeczy , ale szczegółów nie zabardzo.
- To słabo. - powiedział Mario.
- Powiedzieli , że mamy jechać do swoich domów , dopiero jutro możemy go odwiedzić. - powiedziała jego dziewczyna.
- Okey , jesteś strasznie rozstrzęsiona , nie chcesz u nas nocować ? - zapytałam Kingi.
- Niee , będe spała u siebie.
- Dobrze , to widzimy się jutro rano ? - zadał pytanie Mario.
- Tak , pojedziemy razem tu.
Pojechaliśmy do swojego domu , ja poszłam się umyć , a Mario obejrzał film przed telewizorem. Położyliśmy się do łóżka , on szybko zasnął , ja potem też. W nocy , około 1.00 , obudził mnie głośny telewizor , oglądał go Mario.
- Kochanie , co jest ? Dlaczego nie śpisz ?
- Nawet nie wiesz jaki miałem koszmar. Teraz nie moge spać...
- Co ci się śniło ?
- Nie dość , że śniło mi się , że Marco zmarł , to jeszcze ty ode mnie odeszłaś.
- To był tylko sen.
Pocałowałam chłopaka i powiedziałam , że ma spać. Wrócił do łóżka , przytulił się do mnie i zasnął. Ten tydzień był dla nas chyba najgorszy... Nieudany wyjazd do Barcelony , złamana noga Felixa i poważna kontuzja Marco...
Następnego dnia , Mario zrobił pyszne śniadanie , dla mnie i moich rodziców. Odpoczywając w domu , przed telewizorem siedzieliśmy w ostatni dzień spędzony z moimi bliskimi. Mario musiał zbierać się na mecz , który miał się odbyć o 15.30. Wybrałam się na spacer z rodzicami i bratem. Oprowadziłam ich troszke po okolicy i zmierzaliśmy powoli w strone domu. Razem z moim braciszkiem ubraliśmy trykoty Mario i pojechaliśmy wszyscy na Signal Iduna Park. Weszliśmy zupełnie inną stroną , którą kazał nam iść Mario , bo było strasznie zakotłowanie głównie wejście , pozatym szliśmy do loży VIP. Gdy tam doszliśmy spotkałam sporo znajomych m.in. Matsa Hummelsa z dziewczyną , Kinge ( dziewczyne Marco ) , Agate Błaszczykowską , Ewe Piszczek i Anie Stachurską. Wielkie emocje , 1 połowa a tu już 3 bramki , Mario strzelił jedną , którą zadedykował mi. W drugiej połowie było również ciekawie , kolejne 3 bramki , mój chłopak strzelił 2 , już miał hat-tricka , który również był dla mnie. Jednak to co dobre szybko się skończyło. Nagle Reus , dostał w głowe z korka , padł na podłoge i się nie ruszał , stracił przytomność. Popatrzyłam na Kinie , ona zaczęła płakać , zaczęłam ją pocieszać. Znieśli nieprzytomnego Marco , na noszach , Kinga wybiegła z trybun i udała się na dół , czekała czy wezmą go do szpitala czy nie. Napisała mi potem SMS'a , że jedzie do szpitala , bo wzięli Marco. Widać , że potem mój chłopak nie mógł się skupić na grze , wiedziałam , że martwił się o przyjaciela. Mecz zakończył się wynikiem 6:0 dla BvB. Zaraz po meczu powiedziałam do rodziców.
- Idźcie już do auta , ja przyjde za chwile tylko idę się coś zapytać Mario.
- Dobrze.
Poszłam do wyjścia , przez które wychodzą piłkarze , jednak nie spotkałam tam Gotze. Ostatni wychodził Grosskreutz.
- Hej Kevin , nie wiesz gdzie jest Mario ?
- O hej ! On już pojechał do szpitala , do Marco.
- Nosz kurde , a właśnie co z Marco ?
- Nic nie wiem , ja już lece. Pa. - powiedział z uśmiechem kolega mojego chłopaka.
- Narka.
Poszłam do samochodu , gdzie byli rodzice , którzy tego dnia jechali do cioci , która mieszka 50 km od Dortmundu.
- I co , gadałaś z nim ? - zapytała mama.
- Nie, pojechał już do szpitala do Marco.
Pojechaliśmy do domu , przeżywałam bardzo to co się stało mojemu znajomemu. Niestety , nadszedł czas wyjazdu rodziców ,pożegnałam się z nimi , ze łzami w oczach i pojechali... Ja od razu wybrałam się do szpitala. Zdenerwowana zobaczyłam siedzącego Mario przed salą w której leżał Marco.
- Hej kochanie , i co z Reusem ?
- Heej , jest źle , ma zaniki pamięci , nie wiele pamięta , ale nie jest najgorzej.
- Jejku.. A gdzie Kinga ?
- Siedzi zapłakana przy jego łóżku.
- Można tam wejść ?
- Narazie tylko najbliźsi.
Kinga wyszła zapłakana z sali.
- Kinia , co jest ? - zapytaliśmy.
- Nie jest dobrze. Nie pamięta zawiele. Wie , że nazywa się Marco Reus , gra w BvB , jestem jego dziewczyną i troche pamięta Mario , jeszcze kilka rzeczy , ale szczegółów nie zabardzo.
- To słabo. - powiedział Mario.
- Powiedzieli , że mamy jechać do swoich domów , dopiero jutro możemy go odwiedzić. - powiedziała jego dziewczyna.
- Okey , jesteś strasznie rozstrzęsiona , nie chcesz u nas nocować ? - zapytałam Kingi.
- Niee , będe spała u siebie.
- Dobrze , to widzimy się jutro rano ? - zadał pytanie Mario.
- Tak , pojedziemy razem tu.
Pojechaliśmy do swojego domu , ja poszłam się umyć , a Mario obejrzał film przed telewizorem. Położyliśmy się do łóżka , on szybko zasnął , ja potem też. W nocy , około 1.00 , obudził mnie głośny telewizor , oglądał go Mario.
- Kochanie , co jest ? Dlaczego nie śpisz ?
- Nawet nie wiesz jaki miałem koszmar. Teraz nie moge spać...
- Co ci się śniło ?
- Nie dość , że śniło mi się , że Marco zmarł , to jeszcze ty ode mnie odeszłaś.
- To był tylko sen.
Pocałowałam chłopaka i powiedziałam , że ma spać. Wrócił do łóżka , przytulił się do mnie i zasnął. Ten tydzień był dla nas chyba najgorszy... Nieudany wyjazd do Barcelony , złamana noga Felixa i poważna kontuzja Marco...
wtorek, 2 kwietnia 2013
Rozdział XVI.
Nareszcie dzień przeprowadzki. Mario przyjechał do mieszkania , które wystawiliśmy na sprzedaż , miałam już wszystkie rzeczy spakowane , do kartonów , a ubrania do walizek. Zanieśliśmy to do samochodu , potem pojechaliśmy wziąć ubrania itp. od Mario , szczerze to nie wiedziałam , dlaczego on jeszcze ich nie spakował , ale OK. Gdy już wszystko zabraliśmy , pojechaliśmy do nowego miejsca zamieszkania. Dom był piękny , znajdował się na obrzeżach Dortmundu , około 7 km. od Signal Iduna Park , 3 km. od bazy treningowej BvB , 10 km. od rodzinnego domu Mario. Bardzo blisko był park, w którym można było pospacerować , niedaleko również były sklepy spożywcze. Ogólnie umiejscowienie mi pasowało. Jakiś 1 km. od nas mieszkał Marco z Kingą , a obok nich Mats z Cathy. Wnieśliśmy wszystkie rzeczy do domu i rozpakowaliśmy. Usiedliśmy w salonie na kanapie , on mnie objął i wyszeptał.
- Cieszę się , że w końcu mieszkamy razem , kocham cię.
Ja się do niego mocno przutuliłam , a potem zadzwoniłam do rodziców , chciałam żeby nas odwiedzili w najbliższym czasie , oni nam też dużo pomogli , przysłali dość sporo pieniędzy. Po południu , Mario miał trening , a ja wybrałam się na krótki spacer po okolicy. Rodzice mieli przyjechać jutro , byłam zadowolona , po w końcu ich zobacze. Nie widziałam się z nimi od 4 miesięcy , jedynie przez skype. Oni byli naprawde cudowni , czasem strasznie mi ich brakowało. Podczas wyjścia , poszłam na zakupy kupić coś na kolacje , a potem pojechałam pooglądać reszte treningu. Gdy wróciliśmy , wypiliśmy po drinku , za dobrą "robote". Położyliśmy się i oglądaliśmy jeszcze film.
***
Następnego dnia rano , pojechaliśmy na zakupy , musieliśmy coś kupić , bo dzisiaj przyjeżdżają moi rodzice. Byłam ciekawa , czy polubią Mario. Wiedziałam , że będe musiała im większość rzeczy tłumaczyć , bo oni angielski i niemiecki umieli tylko troche , ale no trudno. Nakupowaliśmy strasznie dużo rzeczy , zawieźliśmy zakupy do domu i pojechaliśmy na lotnisko po rodziców. Na ich widok strasznie się ucieszyłam. Po przyjeździe do domu , oni się rozpakowali , a my zaczęliśmy robić obiad. Potem mama mi pomogła. Byli sympatycznie nastawieni do mojego chłopaka , byłam zadowolona. Po obiedzie mama przyszła do mnie i powiedziała.
- Marta wiesz co ? On mi się jakoś nie widzi , to jest piłkarz on ma obok siebie pełno modelek , on może mieć każdą.
- Ojj mamo , chyba go nie znasz , nawet nie wiesz jaki jest , a go oceniasz. Przyjechałaś tu mnie odwiedzić , czy ględzić mi za uchem co sądzisz o Mario ?
- No nie , nie denerwuj się ja cię tylko ostrzegam.
- Nie masz mnie, kurcze przed czym ostrzegać. Jestem z nim od 4 miesięcy ! Wiem jaki jest..
- Dobra , dobra.
Poszliśmy do salonu , gdzie siedział tata , Mateusz i Mario , porozmawiali sobie troche z nim. Następnego dnia mieliśmy plan wziąć ich na mecz , który będzie grała Borussia. Tak chyba cały wieczór rozmawialiśmy , potem pościeliłam im łóżko w pokoju. Leżąc w łóżku z Mario , powiedziałam mu co powiedziała moja mama.
- Wiesz , moja mama powiedziała , że ty możesz mieć każdą , że w twoim świecie jest pełno modelek i wgl...
- Nie chce być chamski , ale nie słuchaj jej , to ty jesteś moją jedyną modelką do końca życia.
- No ja mam nadzieje.
Ucałował mnie i zasnęliśmy.
Nareszcie dzień przeprowadzki. Mario przyjechał do mieszkania , które wystawiliśmy na sprzedaż , miałam już wszystkie rzeczy spakowane , do kartonów , a ubrania do walizek. Zanieśliśmy to do samochodu , potem pojechaliśmy wziąć ubrania itp. od Mario , szczerze to nie wiedziałam , dlaczego on jeszcze ich nie spakował , ale OK. Gdy już wszystko zabraliśmy , pojechaliśmy do nowego miejsca zamieszkania. Dom był piękny , znajdował się na obrzeżach Dortmundu , około 7 km. od Signal Iduna Park , 3 km. od bazy treningowej BvB , 10 km. od rodzinnego domu Mario. Bardzo blisko był park, w którym można było pospacerować , niedaleko również były sklepy spożywcze. Ogólnie umiejscowienie mi pasowało. Jakiś 1 km. od nas mieszkał Marco z Kingą , a obok nich Mats z Cathy. Wnieśliśmy wszystkie rzeczy do domu i rozpakowaliśmy. Usiedliśmy w salonie na kanapie , on mnie objął i wyszeptał.
- Cieszę się , że w końcu mieszkamy razem , kocham cię.
Ja się do niego mocno przutuliłam , a potem zadzwoniłam do rodziców , chciałam żeby nas odwiedzili w najbliższym czasie , oni nam też dużo pomogli , przysłali dość sporo pieniędzy. Po południu , Mario miał trening , a ja wybrałam się na krótki spacer po okolicy. Rodzice mieli przyjechać jutro , byłam zadowolona , po w końcu ich zobacze. Nie widziałam się z nimi od 4 miesięcy , jedynie przez skype. Oni byli naprawde cudowni , czasem strasznie mi ich brakowało. Podczas wyjścia , poszłam na zakupy kupić coś na kolacje , a potem pojechałam pooglądać reszte treningu. Gdy wróciliśmy , wypiliśmy po drinku , za dobrą "robote". Położyliśmy się i oglądaliśmy jeszcze film.
***
Następnego dnia rano , pojechaliśmy na zakupy , musieliśmy coś kupić , bo dzisiaj przyjeżdżają moi rodzice. Byłam ciekawa , czy polubią Mario. Wiedziałam , że będe musiała im większość rzeczy tłumaczyć , bo oni angielski i niemiecki umieli tylko troche , ale no trudno. Nakupowaliśmy strasznie dużo rzeczy , zawieźliśmy zakupy do domu i pojechaliśmy na lotnisko po rodziców. Na ich widok strasznie się ucieszyłam. Po przyjeździe do domu , oni się rozpakowali , a my zaczęliśmy robić obiad. Potem mama mi pomogła. Byli sympatycznie nastawieni do mojego chłopaka , byłam zadowolona. Po obiedzie mama przyszła do mnie i powiedziała.
- Marta wiesz co ? On mi się jakoś nie widzi , to jest piłkarz on ma obok siebie pełno modelek , on może mieć każdą.
- Ojj mamo , chyba go nie znasz , nawet nie wiesz jaki jest , a go oceniasz. Przyjechałaś tu mnie odwiedzić , czy ględzić mi za uchem co sądzisz o Mario ?
- No nie , nie denerwuj się ja cię tylko ostrzegam.
- Nie masz mnie, kurcze przed czym ostrzegać. Jestem z nim od 4 miesięcy ! Wiem jaki jest..
- Dobra , dobra.
Poszliśmy do salonu , gdzie siedział tata , Mateusz i Mario , porozmawiali sobie troche z nim. Następnego dnia mieliśmy plan wziąć ich na mecz , który będzie grała Borussia. Tak chyba cały wieczór rozmawialiśmy , potem pościeliłam im łóżko w pokoju. Leżąc w łóżku z Mario , powiedziałam mu co powiedziała moja mama.
- Wiesz , moja mama powiedziała , że ty możesz mieć każdą , że w twoim świecie jest pełno modelek i wgl...
- Nie chce być chamski , ale nie słuchaj jej , to ty jesteś moją jedyną modelką do końca życia.
- No ja mam nadzieje.
Ucałował mnie i zasnęliśmy.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział XV.
Następnego dnia rano , gdy zjadłam śniadanie , do mojego mieszkania przyjechał Mario.
- Hej skarbie , to co jedziemy do projektanta wnętrz ? - powiedział chłopak.
- No hej , ale to już ? Przecież nawet domu nie kupiliśmy. - odpowiedziałam zdziwiona.
- Jak to nie ? Kupiłem go.
- Jeju , ty jesteś niesamowity. Ja idę się przebrać i pojedziemy.
Gdy przyszłam , poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do projektorki wnętrz.
Weszliśmy i zaczęliśmy rozmawiać ze specjalistką , oni wszyscy nas traktowali inaczej , sam Mario przyznał , że go to denerwuje , bo wszyscy uważają go za wielką gwiazde , no ale cóż. Po długiej rozmowie z projektantką , pojechaliśmy kupić płytki do łazienki i farby. Troche czasu nam zeszło. Następnie załatwiliśmy specjalistów , do malowania ścian i wykładania płytek. Po męczącym dniu wróciłam do domu , następnego dnia rano Patrycja miała wylot do Brazylii. Mario odwiózł mnie do domu , tego wieczoru nie spędziliśmy razem , bo chciałam ostatnie chwile poświęcić przyjaciółce , potem zobaczymy się dopiero za jakieś pare miesięcy. Postanowiłyśmy , że przejdziemy się do kina , a potem do jakiejś restauracji i tak było. Tak fajnie dawno się nie bawiłyśmy , ale nadszedł czas powrotu do domu , rano musiałam ją odwieźć na lotnisko. Przyszłyśmy do domu i położyłyśmy się spać.
***
Następny dzień był dla mnie bardzo smutny , Pati musiała wyjechać... Pożegnałyśmy się ze łzami płynącymi nam po policzkach. Byłyśmy bardzo związane , a teraz musiało nas dzielić tyle kilometrów. Po wylocie przyjaciółki , pojechaliśmy z Mario do nowego domu , zobaczyć jak idą prace. Nie wiem , czy to tylko dla nas tak szybko pracowali , czy ogólnie. Jak wcześniej wspomniałam , traktowali nas jako lepszych , co nam się nie podobało. Byłam zdziwiona , że tak szybko można pomalować cały , duży pokój i wypłytkować łazienke. Zaczęli o 8.00 , a my przyjechaliśmy około 13.00. Ten tydzień , będzie dla nas bardzo " zabiegany " musimy kupić meble itp. Już tego dnia pojechaliśmy kupić łóżko i półki do sypialni. Rozdzieliliśmy sobie to na pare dni. I tak się to toczyło. Codziennie coś kupowaliśmy , aż skończyliśmy. Dom był naprawde cudowny.
NIE PISAŁAM SZCZEGÓŁOWO CO KIEDY ROBILIŚMY , BO TO BY BYŁO ZBYT NUDNE :/
W następnym rozdziale będzie ciekawiej :)
Następnego dnia rano , gdy zjadłam śniadanie , do mojego mieszkania przyjechał Mario.
- Hej skarbie , to co jedziemy do projektanta wnętrz ? - powiedział chłopak.
- No hej , ale to już ? Przecież nawet domu nie kupiliśmy. - odpowiedziałam zdziwiona.
- Jak to nie ? Kupiłem go.
- Jeju , ty jesteś niesamowity. Ja idę się przebrać i pojedziemy.
Gdy przyszłam , poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do projektorki wnętrz.
Weszliśmy i zaczęliśmy rozmawiać ze specjalistką , oni wszyscy nas traktowali inaczej , sam Mario przyznał , że go to denerwuje , bo wszyscy uważają go za wielką gwiazde , no ale cóż. Po długiej rozmowie z projektantką , pojechaliśmy kupić płytki do łazienki i farby. Troche czasu nam zeszło. Następnie załatwiliśmy specjalistów , do malowania ścian i wykładania płytek. Po męczącym dniu wróciłam do domu , następnego dnia rano Patrycja miała wylot do Brazylii. Mario odwiózł mnie do domu , tego wieczoru nie spędziliśmy razem , bo chciałam ostatnie chwile poświęcić przyjaciółce , potem zobaczymy się dopiero za jakieś pare miesięcy. Postanowiłyśmy , że przejdziemy się do kina , a potem do jakiejś restauracji i tak było. Tak fajnie dawno się nie bawiłyśmy , ale nadszedł czas powrotu do domu , rano musiałam ją odwieźć na lotnisko. Przyszłyśmy do domu i położyłyśmy się spać.
***
Następny dzień był dla mnie bardzo smutny , Pati musiała wyjechać... Pożegnałyśmy się ze łzami płynącymi nam po policzkach. Byłyśmy bardzo związane , a teraz musiało nas dzielić tyle kilometrów. Po wylocie przyjaciółki , pojechaliśmy z Mario do nowego domu , zobaczyć jak idą prace. Nie wiem , czy to tylko dla nas tak szybko pracowali , czy ogólnie. Jak wcześniej wspomniałam , traktowali nas jako lepszych , co nam się nie podobało. Byłam zdziwiona , że tak szybko można pomalować cały , duży pokój i wypłytkować łazienke. Zaczęli o 8.00 , a my przyjechaliśmy około 13.00. Ten tydzień , będzie dla nas bardzo " zabiegany " musimy kupić meble itp. Już tego dnia pojechaliśmy kupić łóżko i półki do sypialni. Rozdzieliliśmy sobie to na pare dni. I tak się to toczyło. Codziennie coś kupowaliśmy , aż skończyliśmy. Dom był naprawde cudowny.
NIE PISAŁAM SZCZEGÓŁOWO CO KIEDY ROBILIŚMY , BO TO BY BYŁO ZBYT NUDNE :/
W następnym rozdziale będzie ciekawiej :)
czwartek, 28 marca 2013
Rozdział XIV.
Poprzedniego wieczoru , razem postanowiliśmy z Mario , że zostane u niego na noc. Obudziliśmy się dość późno , bo około 11.00 , zjedliśmy takie jakby śniadanie. Potem Mario musiał iść na trening , a ja w tym czasie poszłam do siebie. Nasze studio było już zamknięte , Pati za 3 dni miała wyjechać do Brazylii , strasznie mnie dobijała ta informacja , ale obiecałyśmy sobie , że będziemy gadać na skype i co jakiś czas się spotykać. Gdy Mario kończył trening wybrałam się po niego , mieliśmy jechać po Felixa do szpitala. Mój chłopak poszedł już na sale , na której leżał jego brat , ja poszłam jeszcze do sklepu. Zanim weszłam do pomieszczenia , zauważyłam siedzącą na łóżku Ann-Kathrin , Felix wtedy spał , ona zaczęła rozmawiać z Mario , ja cały czas przyglądałam zza drzwi. Zaczęła go uwodzić , on ją cały czas odpychał , wtedy wiedziałam że naprawde mnie kocha i nie chce mnie zdradzić. W tym czasie ja weszłam na sale. Widać , że jej się głupio zrobiło , Mario podszedł do mnie i mnie zaczął namiętnie całować , akurat obudził się Felix.
- Ej , co się tu dzieje , co to za pocałunki w szpitalu ? - zapytał Felix z uśmiechem.
- Nie nic , nic się nie dzieje. - powiedział Mario.
- Dobra , pakuj się bo idziemy. - powiedziałam.
- Okej.
Młody spakował się , ja wzięłam mu rzeczy , a Mario wziął go pod ręke i poszliśmy do samochodu. Gdy przyjechaliśmy do domu Mario , kazaliśmy mu leżeć na kanapie lub w łóżku.
- Jeśli będziesz coś chciał , to wołaj albo dzwoń. - powiedział Mario.
- No dobra.
My poszliśmy do jego pokoju , a Felix był na dole. Zaczęliśmy rozmawiać o nowym domu.
- Kochanie , co myślisz o tym , żebyśmy razem zamieszkali ? Nawet obczaiłem fajny , parterowy domek 10 km stąd.
- No , Pati się wyprowadza i jak coś to będe mieszkała sama.
- Kupimy ten fajny domek , zamieszkamy sobie razem.
- Ok. - powiedziałam z wielkim uśmiechem.
On się na mnie położył i powiedział po cichu " Kocham cię " i zaczął całować.
- Kotek , zejdź , bo mnie nogi bolą , może zamiana miejsc ? - zaproponowałam śmiejąc się.
- No czemu nie.
I tak było połowe wieczoru. Potem odprowadził mnie do domu , bo czekała na mnie Pati. Obejrzałyśmy kilka filmów i poszłyśmy spać.
Skomentujcie lub napiszcie mi na asku , żebym wiedziała kto czyta :)
ask : http://ask.fm/martagoetze
Poprzedniego wieczoru , razem postanowiliśmy z Mario , że zostane u niego na noc. Obudziliśmy się dość późno , bo około 11.00 , zjedliśmy takie jakby śniadanie. Potem Mario musiał iść na trening , a ja w tym czasie poszłam do siebie. Nasze studio było już zamknięte , Pati za 3 dni miała wyjechać do Brazylii , strasznie mnie dobijała ta informacja , ale obiecałyśmy sobie , że będziemy gadać na skype i co jakiś czas się spotykać. Gdy Mario kończył trening wybrałam się po niego , mieliśmy jechać po Felixa do szpitala. Mój chłopak poszedł już na sale , na której leżał jego brat , ja poszłam jeszcze do sklepu. Zanim weszłam do pomieszczenia , zauważyłam siedzącą na łóżku Ann-Kathrin , Felix wtedy spał , ona zaczęła rozmawiać z Mario , ja cały czas przyglądałam zza drzwi. Zaczęła go uwodzić , on ją cały czas odpychał , wtedy wiedziałam że naprawde mnie kocha i nie chce mnie zdradzić. W tym czasie ja weszłam na sale. Widać , że jej się głupio zrobiło , Mario podszedł do mnie i mnie zaczął namiętnie całować , akurat obudził się Felix.
- Ej , co się tu dzieje , co to za pocałunki w szpitalu ? - zapytał Felix z uśmiechem.
- Nie nic , nic się nie dzieje. - powiedział Mario.
- Dobra , pakuj się bo idziemy. - powiedziałam.
- Okej.
Młody spakował się , ja wzięłam mu rzeczy , a Mario wziął go pod ręke i poszliśmy do samochodu. Gdy przyjechaliśmy do domu Mario , kazaliśmy mu leżeć na kanapie lub w łóżku.
- Jeśli będziesz coś chciał , to wołaj albo dzwoń. - powiedział Mario.
- No dobra.
My poszliśmy do jego pokoju , a Felix był na dole. Zaczęliśmy rozmawiać o nowym domu.
- Kochanie , co myślisz o tym , żebyśmy razem zamieszkali ? Nawet obczaiłem fajny , parterowy domek 10 km stąd.
- No , Pati się wyprowadza i jak coś to będe mieszkała sama.
- Kupimy ten fajny domek , zamieszkamy sobie razem.
- Ok. - powiedziałam z wielkim uśmiechem.
On się na mnie położył i powiedział po cichu " Kocham cię " i zaczął całować.
- Kotek , zejdź , bo mnie nogi bolą , może zamiana miejsc ? - zaproponowałam śmiejąc się.
- No czemu nie.
I tak było połowe wieczoru. Potem odprowadził mnie do domu , bo czekała na mnie Pati. Obejrzałyśmy kilka filmów i poszłyśmy spać.
Skomentujcie lub napiszcie mi na asku , żebym wiedziała kto czyta :)
ask : http://ask.fm/martagoetze
wtorek, 26 marca 2013
Rozdział XIII.
Część II.
Po długim locie , nareszcie dotarliśmy do pięknej Barcelony. Nie było za ciepło około 15 stopni , ale stolica Katalonii , jest piękna mimo to. Gdy wyszłam z samolotu , już nie mogłam się nadziwić temu pięknemu miastu. Jechaliśmy taksówką do hotelu , Mario wogóle nie zainteresowany niczym , a ja patrzyłam przez szybe i podziwiałam najcudowniejsze miasto na Ziemi , tam było wszystko takie fajne , nie było rzeczy , która by mi się nie spodobała. Mario wziął walizkę z samochodu i poszliśmy do hotelu. Gdy weszliśmy do pokoju , dopiero byłam w szoku ! Pełen luksus. Zaczynało się cudownie. Dodatkowo mieliśmy widok z okna na cudowny Camp Nou. Po rozpakowaniu ciuchów , poszliśmy na śniadanie do hotelowej restauracji , a następnie odpoczęliśmy po długiej podróży. Zdrzemnęliśmy się i wybraliśmy się na spacer po Barcelonie. Myślałam , że ten dzień nie będzie lepszy , a jednak. Idąc ulicą spotkaliśmy Leo Messiego , nie wierzyłam własnym oczom , spełniło się moje kolejne marzenie , szedł w towarzystwie swojej pięknej partnerki i słodziutkiego syneczka. Mój chłopak , jako piłkarz miał znajomości , więc zaczepił państwo Messich.
- Cześć , jestem Mario Gotze , a to moja partnerka Marta. - przedstawił nas.
- Cześć , kojarze cię , jesteś piłkarzem Borussi Dortmund ? - zapytał Leo z uśmiechem.
- Tak , tak. Nie musicie się przedstawiać. - powiedział Mario śmiejąc się.
- Haha , co Was sprowadza do Barcelony ? - spytała nas Antonella.
- Przyjechaliśmy na mecz Barcy z Milanem , możemy zobaczyć maluszka ? - zadałam pytanie.
- Oczywiście.
Zobaczyłam małego Thiago , już odrazu widziałam w nim małego Leo , miał ciemne włosy , jak Anto , więc był mieszany , ale naprawde przesłodki. Po ciekawym spotkaniu , żona Messiego dała mi swój numer telefonu.
- Prosze to mój numer telefonu. Jeśli będzie ci się tu nudzić to dzwoń , ja i tak siedzę cały czas w domu.
- Tutaj nie da się nudzić , ale skorzystam , chętnie się z tobą spotkam.
- Będe czekać.
Pożegnaliśmy się i poszliśmy do hotelu. Troche się z nimi zagadaliśmy , ale z kimś takim to czysta przyjemność. Zjedliśmy obiad i zaczęliśmy leniuchować i oglądać TV. Nagle zadzwonił telefon Mario. On był w łazience , więc odebrałam.
- Mario ?
- Nie , Marta.
- Marta , Felix złamał noge podczas dzisiejszego meczu , teraz jest w szpitalu razem z Fabianem , ale on musi zaraz jechać do Bochum , nas nie ma jesteśmy na tym wyjeździe we Francji. - powiedziała zdenerwowana kobieta.
- Jeju , dam pani Mario , bo właśnie przyszedł.
Chłopak po rozmowie z mamą się zdenerwował i rzucił telefonem o łóżko.
- Ej , kotek co jest ?
- Musimy wracać do Dortmundu , Felix leży w szpitalu ze złamaną nogą , rodzice na wyjeździe , Fabian musi jechać do Bochum... Miało być tak pięknie.
- Kochanie , nie wściekaj się. Przecież to nie twoja wina , że tak właśnie się stało.
- No , ale ja chciałem cię wziąść na ten mecz Barcy...
- Przecież jeszcze będzie wiele meczy Barcelony , jeszcze się wybierzemy.
Spakowaliśmy walizki i pojechaliśmy na lotnisko. Fakt , byłam troche załamana , ale jeżeli trzeba , to trzeba. Lecieliśmy 2,5 godziny , strasznie długo. Po przylocie do " naszego " miasta , pojechaliśmy do domu , odłożyć walizki i od razu pojechaliśmy do szpitala , w którym przebywał Felix.
- Dzień Dobry , czy można go już wziąść do domu ? - zapytał Mario.
- Nie , dopiero jutro , kim Pan jest dla niego ? - zapytała lekarka.
- Bratem.
- Prosze przyjechać jutro w godzinach porannych.
- Dobrze.
Nie mogliśmy go zabrać do domu , ale poszliśmy na sale , gdzie przebywał.
- Hej młody , jak się czujesz. - zapytałam.
- Jest okej , boli noga.
- Jeej , musisz wytrzymać tu do jutra , a potem będziesz u nas , zanim rodzice przyjadą.
- Jak to do jutra ? Nie moge już dzisiaj jechać ?
- Nie , tak powiedziała lekarka. - odezwał się Mario.
Było dość późno i pojechaliśmy do domu. Było mi szkoda Felixa , bo kocha piłke nożną , a będzie musiał mieć dość sporą przerwe , ale cóż , takie jest życie.
Część II.
Po długim locie , nareszcie dotarliśmy do pięknej Barcelony. Nie było za ciepło około 15 stopni , ale stolica Katalonii , jest piękna mimo to. Gdy wyszłam z samolotu , już nie mogłam się nadziwić temu pięknemu miastu. Jechaliśmy taksówką do hotelu , Mario wogóle nie zainteresowany niczym , a ja patrzyłam przez szybe i podziwiałam najcudowniejsze miasto na Ziemi , tam było wszystko takie fajne , nie było rzeczy , która by mi się nie spodobała. Mario wziął walizkę z samochodu i poszliśmy do hotelu. Gdy weszliśmy do pokoju , dopiero byłam w szoku ! Pełen luksus. Zaczynało się cudownie. Dodatkowo mieliśmy widok z okna na cudowny Camp Nou. Po rozpakowaniu ciuchów , poszliśmy na śniadanie do hotelowej restauracji , a następnie odpoczęliśmy po długiej podróży. Zdrzemnęliśmy się i wybraliśmy się na spacer po Barcelonie. Myślałam , że ten dzień nie będzie lepszy , a jednak. Idąc ulicą spotkaliśmy Leo Messiego , nie wierzyłam własnym oczom , spełniło się moje kolejne marzenie , szedł w towarzystwie swojej pięknej partnerki i słodziutkiego syneczka. Mój chłopak , jako piłkarz miał znajomości , więc zaczepił państwo Messich.
- Cześć , jestem Mario Gotze , a to moja partnerka Marta. - przedstawił nas.
- Cześć , kojarze cię , jesteś piłkarzem Borussi Dortmund ? - zapytał Leo z uśmiechem.
- Tak , tak. Nie musicie się przedstawiać. - powiedział Mario śmiejąc się.
- Haha , co Was sprowadza do Barcelony ? - spytała nas Antonella.
- Przyjechaliśmy na mecz Barcy z Milanem , możemy zobaczyć maluszka ? - zadałam pytanie.
- Oczywiście.
Zobaczyłam małego Thiago , już odrazu widziałam w nim małego Leo , miał ciemne włosy , jak Anto , więc był mieszany , ale naprawde przesłodki. Po ciekawym spotkaniu , żona Messiego dała mi swój numer telefonu.
- Prosze to mój numer telefonu. Jeśli będzie ci się tu nudzić to dzwoń , ja i tak siedzę cały czas w domu.
- Tutaj nie da się nudzić , ale skorzystam , chętnie się z tobą spotkam.
- Będe czekać.
Pożegnaliśmy się i poszliśmy do hotelu. Troche się z nimi zagadaliśmy , ale z kimś takim to czysta przyjemność. Zjedliśmy obiad i zaczęliśmy leniuchować i oglądać TV. Nagle zadzwonił telefon Mario. On był w łazience , więc odebrałam.
- Mario ?
- Nie , Marta.
- Marta , Felix złamał noge podczas dzisiejszego meczu , teraz jest w szpitalu razem z Fabianem , ale on musi zaraz jechać do Bochum , nas nie ma jesteśmy na tym wyjeździe we Francji. - powiedziała zdenerwowana kobieta.
- Jeju , dam pani Mario , bo właśnie przyszedł.
Chłopak po rozmowie z mamą się zdenerwował i rzucił telefonem o łóżko.
- Ej , kotek co jest ?
- Musimy wracać do Dortmundu , Felix leży w szpitalu ze złamaną nogą , rodzice na wyjeździe , Fabian musi jechać do Bochum... Miało być tak pięknie.
- Kochanie , nie wściekaj się. Przecież to nie twoja wina , że tak właśnie się stało.
- No , ale ja chciałem cię wziąść na ten mecz Barcy...
- Przecież jeszcze będzie wiele meczy Barcelony , jeszcze się wybierzemy.
Spakowaliśmy walizki i pojechaliśmy na lotnisko. Fakt , byłam troche załamana , ale jeżeli trzeba , to trzeba. Lecieliśmy 2,5 godziny , strasznie długo. Po przylocie do " naszego " miasta , pojechaliśmy do domu , odłożyć walizki i od razu pojechaliśmy do szpitala , w którym przebywał Felix.
- Dzień Dobry , czy można go już wziąść do domu ? - zapytał Mario.
- Nie , dopiero jutro , kim Pan jest dla niego ? - zapytała lekarka.
- Bratem.
- Prosze przyjechać jutro w godzinach porannych.
- Dobrze.
Nie mogliśmy go zabrać do domu , ale poszliśmy na sale , gdzie przebywał.
- Hej młody , jak się czujesz. - zapytałam.
- Jest okej , boli noga.
- Jeej , musisz wytrzymać tu do jutra , a potem będziesz u nas , zanim rodzice przyjadą.
- Jak to do jutra ? Nie moge już dzisiaj jechać ?
- Nie , tak powiedziała lekarka. - odezwał się Mario.
Było dość późno i pojechaliśmy do domu. Było mi szkoda Felixa , bo kocha piłke nożną , a będzie musiał mieć dość sporą przerwe , ale cóż , takie jest życie.
niedziela, 24 marca 2013
Rozdział XIII.
Część I.
Rano , a w zasadzie w południe obudziłam się w łóżku Mario , jednak nie było go obok mnie. Troche się wystraszyłam nie wiedziałam o co chodzi , jednak poczekałam jeszcze chwile. Nagle wszedł do pokoju , przyniósł mi śniadanie i gorące kakao.
- Mario , co to za okazja ? - zapytałam z uśmiechem.
- Czekaj to jeszcze nie wszystko.
Byłam bardzo zdziwiona , a nawet wystraszona. Nagle przyszedł i wyciągał jakieś bilety z koperty.
- Popatrz , gdzie jedziemy. - powiedział uśmiechnięty.
- Jezu. Czy to są bilety na mecz Barcy z Milanem ?
- Dokładnie tak.
- Kochanie , jedziemy na ten mecz ?
- No tak , myślisz , że dla kogo te bilety ?
Rzuciłam się na niego i pocałowałam.
- Jesteś najwspanialszy , wogóle z jakiej to okazji ?
- No , więc... Chciałem ci wynagrodzić jakoś tą zdrade.
- Skarbie , ale ja ci już wybaczyłam , nie trzeba było. Naprawde dziękuje.
- Prosze bardzo.
Jeszcze raz go pocałowałam. Zjadłam śniadanie i zapytałam go:
- Kiedy my mamy wylot , tak wogóle ?
- Jutro.
- Jeju , co chwile gdzieś wyjeżdżam. - odpowiedziałam uśmiechnięta.
- A właśnie... Gdzie byłaś wtedy , co byliśmy skłuceni?
- Emmm , omm , nooo. W Warszawie...
- U kogo ?
- U koleżanki , Natalii.
- Spoko.
Nie chciałam mu mówić o Dominiku , bo mógłby się wkurzyć. Poszłam się ubrać i umyć. Chciał , żebym jeszcze chwile została. Usiedliśmy na fotelu i on popatrzył mi prosto w oczy.
- Nawet nie wiesz jak cię kocham słonko.
- Jeju , jesteś taki kochany, ja to mam szczęście.
- Ja mam większe...
I taka była nasza rozmowa. Potem poszłam do swojego domu i naszykowałam sobie rzeczy , które miałam spakować. Gdy przyszła Pati , od razu się jej pochwaliłam. Jednak ona przyszła ze złą wiadomością...
- Pati , Pati , Pati ! Jade do Barcelony , z Mario.
- Okeey , fajnie... - powiedziała smutnym głosem.
- Ej , co się stało ?
- Klientów wogóle nie ma , kasy nie zarabiamy wszystko się wali. Zastanawiam się nad zamknięciem i chyba wyjade do Neymara , do Brazylii...
- Mnie samą zostawisz ?
- No myślałam , że ewentualnie przeprowadzisz się do Mario , a jak sprzedamy mieszkanie to się podzielimy pieniędzmi.
- Przemyśle to , ale jak chcesz zamknąć zakład to zamknij...
- Pierwsze trzeba to wszystko wysprzedać , te ramki i wgl.
- No tak , tak.
Patrcyja poszła na miasto , a ja się zaczęłam pakować. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi , to była Kinga , dziewczyna Marco.
- Hej ! Co cię tu sprowadza ? - zapytałam przyjaźnie.
- Hej , a no wiesz tak sobie przyszłam pogadać , w końcu nasi chłopcy się przyjaźnią.
- No tak , tak.
Kinga zobaczyła walizke z ciuchami.
- Wybierasz się gdzieś ?
- Tak , jedziemy do Barcelony z Mario , jutro wyjeżdżamy.
- No prosze.
- Hehe , napijesz się czegoś ?
- Jeśli masz coś zimnego to chętnie.
Poszłam do kuchni i nalałam nowej znajomej soku. Gadałyśmy chyba z 2 godziny i bardzo dobrze się rozumiemy , była już 19.00. Pati wróciła i również poznała Kinge. Niestety moja nowa koleżanka musiała iść , a ja poszłam spać.
***
Następnego dnia musiałam obudzić się o 6.00 , bo o 8.00 mieliśmy wylot do Barcelony. Rano przyjechał po mnie Mario i pojechaliśmy na lotnisko !
UWAGA. PODZIELIŁAM TO NA 2 CZĘŚCI , BO W II BĘDE OPISYWAĆ POBYT W BARCELONIE :)
- Nawet nie wiesz jak cię kocham słonko.
- Jeju , jesteś taki kochany, ja to mam szczęście.
- Ja mam większe...
I taka była nasza rozmowa. Potem poszłam do swojego domu i naszykowałam sobie rzeczy , które miałam spakować. Gdy przyszła Pati , od razu się jej pochwaliłam. Jednak ona przyszła ze złą wiadomością...
- Pati , Pati , Pati ! Jade do Barcelony , z Mario.
- Okeey , fajnie... - powiedziała smutnym głosem.
- Ej , co się stało ?
- Klientów wogóle nie ma , kasy nie zarabiamy wszystko się wali. Zastanawiam się nad zamknięciem i chyba wyjade do Neymara , do Brazylii...
- Mnie samą zostawisz ?
- No myślałam , że ewentualnie przeprowadzisz się do Mario , a jak sprzedamy mieszkanie to się podzielimy pieniędzmi.
- Przemyśle to , ale jak chcesz zamknąć zakład to zamknij...
- Pierwsze trzeba to wszystko wysprzedać , te ramki i wgl.
- No tak , tak.
Patrcyja poszła na miasto , a ja się zaczęłam pakować. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi , to była Kinga , dziewczyna Marco.
- Hej ! Co cię tu sprowadza ? - zapytałam przyjaźnie.
- Hej , a no wiesz tak sobie przyszłam pogadać , w końcu nasi chłopcy się przyjaźnią.
- No tak , tak.
Kinga zobaczyła walizke z ciuchami.
- Wybierasz się gdzieś ?
- Tak , jedziemy do Barcelony z Mario , jutro wyjeżdżamy.
- No prosze.
- Hehe , napijesz się czegoś ?
- Jeśli masz coś zimnego to chętnie.
Poszłam do kuchni i nalałam nowej znajomej soku. Gadałyśmy chyba z 2 godziny i bardzo dobrze się rozumiemy , była już 19.00. Pati wróciła i również poznała Kinge. Niestety moja nowa koleżanka musiała iść , a ja poszłam spać.
***
Następnego dnia musiałam obudzić się o 6.00 , bo o 8.00 mieliśmy wylot do Barcelony. Rano przyjechał po mnie Mario i pojechaliśmy na lotnisko !
UWAGA. PODZIELIŁAM TO NA 2 CZĘŚCI , BO W II BĘDE OPISYWAĆ POBYT W BARCELONIE :)
piątek, 22 marca 2013
Rozdział XII.
Rano obudziłam się w łóżku Dominika , zabardzo nie pamiętałam wczorajszego wieczoru , ale wiedziałam , że poszłam z nim do klubu. Był z nami również Kuba Kosecki z dziewczyną. Wiem , że świetnie się bawiliśmy , ale powrotu do domu nie pamiętam , chciałam się zabawić tego wieczoru i wypiłam kilka drinków. Zaraz po przebudzeniu poszłam do łazienki się umyć i ubrać. Gdy wyszłam , w kuchni czekał Dominik ze śniadaniem. Po zjedzonym posiłku wybrałam się na spacer , nagle dostałam telefon od Marco , który zaprosił mnie na impreze i bardzo prosił , żebym przybyła. Zgodziłam się , więc wróciłam do mieszkania przyjaciela.
- Dominik , wyjeżdżam dzisiaj , dziękuje Ci bardzo , że mogłam u ciebie nocować , naprawde. Jesteś wspaniałym przyjacielem.
- Ojj. Nie ma za co , jak co to przyjeżdżaj.
- Dzięki.
Spakowałam się i zarezerwowałam samolot. Dominik odwiózł mnie na lotnisko. Lot trwał około 1,5 godziny , po przylocie do Dortmundu , wzięłam taxi i pojechałam do mieszkania. Mój powrót był niespodziewany dla Patrycji , ale cóż. Była godzina 15.00 , na 18.00 miałam być u Marco. Byłam strasznie głodna i zrobiłam sobie obiad , a następnie ogarnęłam troche mój pokój. Gdy zerknęłam na zegarek , to już był czas szykowania się na impreze. Poszłam do łazienki się umalować , uczesać i ubrać. Założyłam czarną sukienke , do połowy ud i szpilki. Wychodząc z domu zaczepiła mnie Pati.
- Ej , Marta gdzie ty wogóle idziesz.
- Ops. Zapomniałam Ci powiedzieć. Ide do Marco na impreze.
- Ok , a Mario tam będzie ?
- Raczej tak , przecież to jego najlepszy przyjaciel.
- Głupio zapytałam.
- No właśnie. Ja już zmykam.
- No paa , baw się dobrze.
- Dziękuje.
Poszłam. Zadzwoniłam na dzwonek przy domu Marco , otworzyła mi Kinga - jego nowa dziewczyna. Sprawiała wrażenie miłej i sympatycznej. Po zobaczeniu Mario , znowu zachciało mi się płakać , ale stwierdziłam , że w takiej sytuacji jestem mięczakiem i się powstrzymałam. Podszedł do mnie i poprosił o chwile wysłuchania.
- Jejku , błagam cię zrozum mnie. Ann to wszystko zaplanowała , bo jest zazdrosna o ciebie , ja tego nie chciałem , naprawde. Kocham tylko ciebie , nikogo innego , a jak ona się na mnie rzuciła to już nie mogłem nic zrobić... Proszę cię.
- Daj mi jeszcze troche czasu. Muszę to przemyśleć.
- Prosze , uwierz mi , bez ciebie , moje życie nie ma sensu.
- Oj no przestań już słodzić.
- Ja ci nie słodze , tylko mówie co czuje.
Zostawiłam go i poszłam do Ewy , która siedziała w towarzystwie Agaty. Widziałam, że gdy odchodziłam od mojego eks , był zasmucony. Całą impreze myślałam o jego słowach. Tego wieczora nie zaszalałam z alkoholem. Wypiłam 2 drinki. Potem , Mario znowu wziął mnie na chwile , przytulił i powiedział :
- Słonko. Prosze , wybacz mi to się już nie powtórzy.
- Dobrze , kocham cię. - mówiąc to , łezka poleciała mi z oka.
Mario popatrzył na mnie i powiedział cichym głosem:
- Nie płacz ! Będzie dobrze.
- Mario , kiedy idziesz do domu ?
- Dzisiaj , ide do domu z tobą.
- Mam u ciebie nocować ?
- Tak , zobaczysz to będzie niezwykła noc.
Troche byłam zaskoczona tym co powiedział , ale okej. Poszliśmy do jego domu , weszliśmy do jego pokoju , on zaczął mnie namiętnie całować , położył mnie na łóżko i zaczął powoli rozbierać...
Rano obudziłam się u boku , mojego wspaniałego , czułego chłopaka , uwierzyłam w to co powiedział i znowu byłam mega szczęśliwa.
************************
DZIĘKUJE WERONICE ZA POMOC <3 :)
Rano obudziłam się w łóżku Dominika , zabardzo nie pamiętałam wczorajszego wieczoru , ale wiedziałam , że poszłam z nim do klubu. Był z nami również Kuba Kosecki z dziewczyną. Wiem , że świetnie się bawiliśmy , ale powrotu do domu nie pamiętam , chciałam się zabawić tego wieczoru i wypiłam kilka drinków. Zaraz po przebudzeniu poszłam do łazienki się umyć i ubrać. Gdy wyszłam , w kuchni czekał Dominik ze śniadaniem. Po zjedzonym posiłku wybrałam się na spacer , nagle dostałam telefon od Marco , który zaprosił mnie na impreze i bardzo prosił , żebym przybyła. Zgodziłam się , więc wróciłam do mieszkania przyjaciela.
- Dominik , wyjeżdżam dzisiaj , dziękuje Ci bardzo , że mogłam u ciebie nocować , naprawde. Jesteś wspaniałym przyjacielem.
- Ojj. Nie ma za co , jak co to przyjeżdżaj.
- Dzięki.
Spakowałam się i zarezerwowałam samolot. Dominik odwiózł mnie na lotnisko. Lot trwał około 1,5 godziny , po przylocie do Dortmundu , wzięłam taxi i pojechałam do mieszkania. Mój powrót był niespodziewany dla Patrycji , ale cóż. Była godzina 15.00 , na 18.00 miałam być u Marco. Byłam strasznie głodna i zrobiłam sobie obiad , a następnie ogarnęłam troche mój pokój. Gdy zerknęłam na zegarek , to już był czas szykowania się na impreze. Poszłam do łazienki się umalować , uczesać i ubrać. Założyłam czarną sukienke , do połowy ud i szpilki. Wychodząc z domu zaczepiła mnie Pati.
- Ej , Marta gdzie ty wogóle idziesz.
- Ops. Zapomniałam Ci powiedzieć. Ide do Marco na impreze.
- Ok , a Mario tam będzie ?
- Raczej tak , przecież to jego najlepszy przyjaciel.
- Głupio zapytałam.
- No właśnie. Ja już zmykam.
- No paa , baw się dobrze.
- Dziękuje.
Poszłam. Zadzwoniłam na dzwonek przy domu Marco , otworzyła mi Kinga - jego nowa dziewczyna. Sprawiała wrażenie miłej i sympatycznej. Po zobaczeniu Mario , znowu zachciało mi się płakać , ale stwierdziłam , że w takiej sytuacji jestem mięczakiem i się powstrzymałam. Podszedł do mnie i poprosił o chwile wysłuchania.
- Jejku , błagam cię zrozum mnie. Ann to wszystko zaplanowała , bo jest zazdrosna o ciebie , ja tego nie chciałem , naprawde. Kocham tylko ciebie , nikogo innego , a jak ona się na mnie rzuciła to już nie mogłem nic zrobić... Proszę cię.
- Daj mi jeszcze troche czasu. Muszę to przemyśleć.
- Prosze , uwierz mi , bez ciebie , moje życie nie ma sensu.
- Oj no przestań już słodzić.
- Ja ci nie słodze , tylko mówie co czuje.
Zostawiłam go i poszłam do Ewy , która siedziała w towarzystwie Agaty. Widziałam, że gdy odchodziłam od mojego eks , był zasmucony. Całą impreze myślałam o jego słowach. Tego wieczora nie zaszalałam z alkoholem. Wypiłam 2 drinki. Potem , Mario znowu wziął mnie na chwile , przytulił i powiedział :
- Słonko. Prosze , wybacz mi to się już nie powtórzy.
- Dobrze , kocham cię. - mówiąc to , łezka poleciała mi z oka.
Mario popatrzył na mnie i powiedział cichym głosem:
- Nie płacz ! Będzie dobrze.
- Mario , kiedy idziesz do domu ?
- Dzisiaj , ide do domu z tobą.
- Mam u ciebie nocować ?
- Tak , zobaczysz to będzie niezwykła noc.
Troche byłam zaskoczona tym co powiedział , ale okej. Poszliśmy do jego domu , weszliśmy do jego pokoju , on zaczął mnie namiętnie całować , położył mnie na łóżko i zaczął powoli rozbierać...
Rano obudziłam się u boku , mojego wspaniałego , czułego chłopaka , uwierzyłam w to co powiedział i znowu byłam mega szczęśliwa.
************************
DZIĘKUJE WERONICE ZA POMOC <3 :)
sobota, 16 marca 2013
Rozdział XI.
Ten dzień był najgorszym w moim życiu. Po pracy udałam się do domu mojego chłopaka , sam dał mi klucz do jego domu. Gdy weszłam do jego pokoju zastałam jego byłą dziewczyne - Ann Kathrin , całującą się wraz z nim w łóżku. Ona była w samej bieliźnie jak Mario mnie zobaczył , zepchnął ją z siebie i podbiegł do mnie , popatrzył w moje załzawione oczy , a ja z całej siły przywaliłam mu w twarz i kopłam , w czułe miejsce. Szybko zbiegłam na dół , ubrałam buty i pobiegłam do mojego domu. Po drodze spotkałam Łukasza Piszczka , który zapytał mnie.
- Jeju , Marta co ci się stało ?
- Wiesz... Teraz nie mam czasu , zadzwonie do Ewy potem.
- No dobrze.
Skończyłam szybką rozmowe i poszłam do mojego mieszkania. Zastałam tam Patrycje , opowiedziałam jej o sytuacji. Pomyślałam , że na pare dni przejade się do Warszawy , do mojej przyjaciółki Natalii. Zarezerwowałam pierwszy , lepszy lot do Wawy , spakowałam kilka ciuchów , kosmetyki i pojechałam na lotnisko. Przy wyjściu , powiedziałam przyjaciółce.
- Pati , ale prosze nie mów Mario , że pojechałam do Nati , powiedz mu dopiero tak , za 3 dni.
- Okey , nie ma sprawy.
Ucałowałam Patrycje w policzek i poszłam. O 17.45 miałam wylot z Dortmundu , leciałam 1,5 godziny. Około 19.20 byłam na Okęciu. Odebrała mnie Natalia. Pojechałyśmy do jej mieszkania , od razu zrobiła mi herbate , gdy zaczęłam jej opowiadać , cały czas płakałam , jednak ona cały czas mnie pocieszała. Nie widziałyśmy się ponad pół roku , więc do 23.00 siedziałyśmy i opowiadałyśmy. Niestety następnego dnia ona musiała wyjechać na sesje , do Paryża , Nati jest modelką. Chciała zostawić mi klucze , ale mój dobry kolega - Dominik Furman ( piłkarz Legii Warszawa ) dowiedział się , że jestem w stolicy , zaproponował , żebym na pare dni została u niego. Natalia jeszcze tego dnia , pościeliła mi łóżko i zasnęłam , po męczącym dniu. Od rana dostawałam mnóstwo telefonów i sms'ów od Mario , jednak ja to ignorowałam. Natalia miała wylot około 11.00 , więc po zjedzeniu śniadania rano , pożegnałam się z Natalią i udałam się do Dominika. Furmana , znam od bardzo dawna , poznałam go po meczu Legii , utrzymujemy bardzo dobry kontakt , można powiedzieć , że jest moim przyjacielem. Gdy podeszłam pod jego mieszkanie , zadzwoniłam na dzwonek. Otworzył mi i się przywitał.
- Marti , jak ja cię dawno nie widziałem. - powiedział z szerokim uśmiechem.
- Hej Dominik , dobrze cię widzieć.
Jednak widział , że u mnie coś nie tak.
- Marta , co cię skłoniło do przyjazdu do Warszawy ? Tak wogóle , jesteś jakaś smutna.
- No wiesz... Narazie nie chce o tym rozmawiać...
Znowu zaczęłam płakać , to nie było takie łatwe...
- No weź , widze , że się coś stało... Powiedz.
- Mario , mnie zdradził , ok ?
- Jeju... Wiem , co czujesz. Zrobić ci herbaty ?
- No chętnie się napije.
Dominik przyniósł napój i zapytał.
- Dzisiaj mamy mecz o 18.00 , nie chcesz się przejść ?
- Wiesz , zabardzo nie mam siły , jestem wykończona tą całą sytuacją. Będe was wspierać oglądając w telewizji mecz.
- Dobrze.
Nadeszła pora obiadowa , przyjaciel zaprosił mnie do mojej ulubionej warszawskiej restauracji. Po zjedzonym posiłku , poszłam do sklepu , a Dominik do mieszkania. Potem również tam poszłam. Całe popołudnie siedzieliśmy i gadaliśmy. O 16.30 , chłopak musiał się już zbierać. Więc siedziałam sama w mieszkaniu i czekałam na mecz Legii. Spotkanie wygrali Wojskowi , gdy Dominik przyszedł do domu , siedziałam na kanapie i łzy spływały mi po policzkach. Usiadł obok mnie , objął , otarł palcem moje łzy i powiedział :
- Będzie dobrze , zobaczysz. I pamiętaj , za każdym razem możesz na mnie liczyć.
- Jeej , dziękuje Ci.
- Ależ , nie ma za co.
Po raz 100 zadzwonił Mario , w końcu stwierdziłam , że odbiore.
- Czego chcesz ? - zapytałam głośnym tonem.
- Gdzie ty jesteś ? Szukam cię po całym Dortmundzie.
- To sobie szukaj.
Rozłączyłam się i rzuciłam telefonem.
- Co jest ? - zapytał Dominik.
- Nie nic , ten debil ma jeszcze pretensje , że mnie nigdzie nie ma.
- No weź , martwi się.
- A ja go teraz mam w dupie , trzeba było się nie lizać z tą modeleczką.
- No z jednej strony masz racje.
- Ide wziąść prysznic.
- Ok.
Gdy się umyłam , poszłam do salonu , porozmawiać jeszcze z przyjacielem. Dominik jest naprawde fajny , zawsze stara się pomóc i jest bardzo pogodny. Potem poszłam spać , jednak nie mogłam zasnąć. Chłopak widział , że nie moge spać i przyszedł do mnie położył się obok mnie i powiedział:
- Śpij spokojnie , między tobą a Mario , będzie wszystko w porządku.
- Dziękuje , że mnie rozumiesz.
Oboje zasnęliśmy.
Ten dzień był najgorszym w moim życiu. Po pracy udałam się do domu mojego chłopaka , sam dał mi klucz do jego domu. Gdy weszłam do jego pokoju zastałam jego byłą dziewczyne - Ann Kathrin , całującą się wraz z nim w łóżku. Ona była w samej bieliźnie jak Mario mnie zobaczył , zepchnął ją z siebie i podbiegł do mnie , popatrzył w moje załzawione oczy , a ja z całej siły przywaliłam mu w twarz i kopłam , w czułe miejsce. Szybko zbiegłam na dół , ubrałam buty i pobiegłam do mojego domu. Po drodze spotkałam Łukasza Piszczka , który zapytał mnie.
- Jeju , Marta co ci się stało ?
- Wiesz... Teraz nie mam czasu , zadzwonie do Ewy potem.
- No dobrze.
Skończyłam szybką rozmowe i poszłam do mojego mieszkania. Zastałam tam Patrycje , opowiedziałam jej o sytuacji. Pomyślałam , że na pare dni przejade się do Warszawy , do mojej przyjaciółki Natalii. Zarezerwowałam pierwszy , lepszy lot do Wawy , spakowałam kilka ciuchów , kosmetyki i pojechałam na lotnisko. Przy wyjściu , powiedziałam przyjaciółce.
- Pati , ale prosze nie mów Mario , że pojechałam do Nati , powiedz mu dopiero tak , za 3 dni.
- Okey , nie ma sprawy.
Ucałowałam Patrycje w policzek i poszłam. O 17.45 miałam wylot z Dortmundu , leciałam 1,5 godziny. Około 19.20 byłam na Okęciu. Odebrała mnie Natalia. Pojechałyśmy do jej mieszkania , od razu zrobiła mi herbate , gdy zaczęłam jej opowiadać , cały czas płakałam , jednak ona cały czas mnie pocieszała. Nie widziałyśmy się ponad pół roku , więc do 23.00 siedziałyśmy i opowiadałyśmy. Niestety następnego dnia ona musiała wyjechać na sesje , do Paryża , Nati jest modelką. Chciała zostawić mi klucze , ale mój dobry kolega - Dominik Furman ( piłkarz Legii Warszawa ) dowiedział się , że jestem w stolicy , zaproponował , żebym na pare dni została u niego. Natalia jeszcze tego dnia , pościeliła mi łóżko i zasnęłam , po męczącym dniu. Od rana dostawałam mnóstwo telefonów i sms'ów od Mario , jednak ja to ignorowałam. Natalia miała wylot około 11.00 , więc po zjedzeniu śniadania rano , pożegnałam się z Natalią i udałam się do Dominika. Furmana , znam od bardzo dawna , poznałam go po meczu Legii , utrzymujemy bardzo dobry kontakt , można powiedzieć , że jest moim przyjacielem. Gdy podeszłam pod jego mieszkanie , zadzwoniłam na dzwonek. Otworzył mi i się przywitał.
- Marti , jak ja cię dawno nie widziałem. - powiedział z szerokim uśmiechem.
- Hej Dominik , dobrze cię widzieć.
Jednak widział , że u mnie coś nie tak.
- Marta , co cię skłoniło do przyjazdu do Warszawy ? Tak wogóle , jesteś jakaś smutna.
- No wiesz... Narazie nie chce o tym rozmawiać...
Znowu zaczęłam płakać , to nie było takie łatwe...
- No weź , widze , że się coś stało... Powiedz.
- Mario , mnie zdradził , ok ?
- Jeju... Wiem , co czujesz. Zrobić ci herbaty ?
- No chętnie się napije.
Dominik przyniósł napój i zapytał.
- Dzisiaj mamy mecz o 18.00 , nie chcesz się przejść ?
- Wiesz , zabardzo nie mam siły , jestem wykończona tą całą sytuacją. Będe was wspierać oglądając w telewizji mecz.
- Dobrze.
Nadeszła pora obiadowa , przyjaciel zaprosił mnie do mojej ulubionej warszawskiej restauracji. Po zjedzonym posiłku , poszłam do sklepu , a Dominik do mieszkania. Potem również tam poszłam. Całe popołudnie siedzieliśmy i gadaliśmy. O 16.30 , chłopak musiał się już zbierać. Więc siedziałam sama w mieszkaniu i czekałam na mecz Legii. Spotkanie wygrali Wojskowi , gdy Dominik przyszedł do domu , siedziałam na kanapie i łzy spływały mi po policzkach. Usiadł obok mnie , objął , otarł palcem moje łzy i powiedział :
- Będzie dobrze , zobaczysz. I pamiętaj , za każdym razem możesz na mnie liczyć.
- Jeej , dziękuje Ci.
- Ależ , nie ma za co.
Po raz 100 zadzwonił Mario , w końcu stwierdziłam , że odbiore.
- Czego chcesz ? - zapytałam głośnym tonem.
- Gdzie ty jesteś ? Szukam cię po całym Dortmundzie.
- To sobie szukaj.
Rozłączyłam się i rzuciłam telefonem.
- Co jest ? - zapytał Dominik.
- Nie nic , ten debil ma jeszcze pretensje , że mnie nigdzie nie ma.
- No weź , martwi się.
- A ja go teraz mam w dupie , trzeba było się nie lizać z tą modeleczką.
- No z jednej strony masz racje.
- Ide wziąść prysznic.
- Ok.
Gdy się umyłam , poszłam do salonu , porozmawiać jeszcze z przyjacielem. Dominik jest naprawde fajny , zawsze stara się pomóc i jest bardzo pogodny. Potem poszłam spać , jednak nie mogłam zasnąć. Chłopak widział , że nie moge spać i przyszedł do mnie położył się obok mnie i powiedział:
- Śpij spokojnie , między tobą a Mario , będzie wszystko w porządku.
- Dziękuje , że mnie rozumiesz.
Oboje zasnęliśmy.
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział X.
W poniedziałek rano obudziłam się , przypomniało mi się , że musze iść do pracy. Szybko wstałam , zjadłam śniadanie i poszłam. Oczywiście w zakładzie był już Bartek , który przywitał mnie bukietem róż. Z jednej strony byłam zadowolona , a z drugiej wkurzona. Myślałam, że mu powiem , aż się w końcu ode mnie odczepi , że możemy być tylko znajomymi , ale on oparł mnie o ściane i zaczął całować. To był tak świetny moment , że nie mogłam przestać. Patrycja widziała tą scenke i krzyknęła.
- Marta , co ty wyprawiasz ? Ty masz chłopaka. Masz czelność go zdradzać.
Popatrzyłam na Bartka i wyszłam z pracy ze łzami w oczach. Wiem , że nie mogłam tak opuszczać budynku , bo to w końcu moja praca , ale tak się wkurzyłam na Patrycje , że musiałam. Czy ja byłam winna ? Przecież to on mnie przybił do ściany. Poszłam do parku i usiadłam na ławce. Po mojej twarzy było widać , że płakałam. Akurat tą drogą przechodził Reus. Usiadł obok mnie i zapytał.
- Jeju , co ci się stało ?
- Nie , nic poważnego.
- No powiedz.
- Marco , prosze cię , nie chce o tym rozmawiać.
- Okej , jeżeli nie chcesz , nie będe cię zmuszał.
- Dziękuje za wyrozumiałość.
- Nie ma sprawy. To ja lece.
- Papa, a jeszcze jedno. Błagam nie mów nic Mario.
- Dobra , ale dlaczego ?
- Poprostu nic nie mów...
- Dobrze.
Za chwile przybiegła Pati.
- Jezu , o co ci chodzi.
- Nie wiedziałaś o co chodzi , nie musiałaś wrzeszczeć od razu na mnie. Wiesz , że jestem wrażliwia w takich sprawach.
- No przepraszam ! Powiedz mi o co chodzi.
- Przecież wiesz , że ja mu się podobam !
- No wiem , ale o tym co dzisiaj się stało nic nie wiem.
- Poprosiłam go na rozmowe w 4 oczy , chciałam mu powiedzieć , że ja jestem szczęśliwa z Mario , ale on mnie wziął i zaczął całować...
- Ale chyba nie będziesz tego mówić Mario ?
- Nie no coś ty !
Wróciłyśmy do zakładu , jednak postawiłam warunek Bartkowi.
- Masz nic nie mówić Mario o tym pocałunku , okej ? - powiedziałam podniesionym tonem.
- No dobra , dobra. Wyluzuj.
- Mam wyluzować ? Odczep się w końcu ode mnie. Jestem szczęśliwa z Mario i nie próbuj mi niszczyć tego związku.
Smutny chłopak , odszedł ode mnie. Ani troche nie zrobiło mi się głupio. Po pracy , wróciłam do domu i położyłam się na kanapie , przed telewizorem. Przyszedł mi sms od Mario: " Hej skarbie , wpadnij do mnie " jednak niezabardzo mi się chciało iść , więc poprosiłam go , żeby to on do mnie wpadł. Gdy przyszedł , Patrycja poszła do kina z Wiktorią - naszą sąsiadką. Usiedliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy różne filmy. Zasnęłam na jego kolanach , nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Chłopak wstał i poszedł otworzyć , a ja za nim. Był to Bartek , gdy zobaczył w drzwiach Mario , powiedział.
- Sorrki , pomyliłem mieszkania.
- Ej , ej nie tak szybko , wiem , że tu specjalnie przyszłeś. - odparłam wkurzona.
- Nie , serio przypadek.
- Taa , już ci uwierze , gadaj skąd wiesz gdzie mieszkam i po co tu przyszłeś.
- Patrycja mi powiedziała... Przyszłem tu , żeby cię przeprosić za dzisiaj.
- Za dzisiaj , czy ja o czymś nie wiem ? - zapytał Mario.
- Tak , za dzisiaj. - powiedział Bartek.
Chciałam wybrnąć z sytuacji , ale mi się nie udało , Bartek się wygadał.
Wkurzony Mario szarpnął mnie za ręke i zapytał.
- Możesz mi wyjaśnić kur*a , co to był dzisiaj za pocałunek ?
Rozpłakałam się i zaczęłam wszystko wyjaśniać chłopakowi.
- Mario , ja tego nie chciałam , uwierz mi. Próbowałam mu wytłumaczyć , że ja kocham tylko Ciebie , on cały czas do mnie zarywał , próbował uwieść , ja się nie dawałam , aż nagle zaczął mnie całować. Nie potrafiłam się uwolnić. Prosze , zrozum mnie kotku , nigdy bym cię nie zdradziła , nikogo innego nie kocham ! Dla mnie liczysz się tylko ty !
- Czyli on cię na siłe całował ?
- No tak.
- Niech tylko spotkam gnoja , to zobaczy...
- Mario , ale spokojnie , prosze cię.
- Mam być spokojny ? Nadam mu tylko.
Położyliśmy się na łóżku i Mario mnie mocno przytulił.
- Dziękuje , że jesteś. - powiedziałam.
- Pamiętaj , zawsze możesz na mnie liczyć kochanie. - odpowiedział.
Zjedliśmy wspólną kolacje i posiedzieliśmy chwile przed telewizorem. I potem on poszedł do swojego domu , a ja poszłam spać.
W poniedziałek rano obudziłam się , przypomniało mi się , że musze iść do pracy. Szybko wstałam , zjadłam śniadanie i poszłam. Oczywiście w zakładzie był już Bartek , który przywitał mnie bukietem róż. Z jednej strony byłam zadowolona , a z drugiej wkurzona. Myślałam, że mu powiem , aż się w końcu ode mnie odczepi , że możemy być tylko znajomymi , ale on oparł mnie o ściane i zaczął całować. To był tak świetny moment , że nie mogłam przestać. Patrycja widziała tą scenke i krzyknęła.
- Marta , co ty wyprawiasz ? Ty masz chłopaka. Masz czelność go zdradzać.
Popatrzyłam na Bartka i wyszłam z pracy ze łzami w oczach. Wiem , że nie mogłam tak opuszczać budynku , bo to w końcu moja praca , ale tak się wkurzyłam na Patrycje , że musiałam. Czy ja byłam winna ? Przecież to on mnie przybił do ściany. Poszłam do parku i usiadłam na ławce. Po mojej twarzy było widać , że płakałam. Akurat tą drogą przechodził Reus. Usiadł obok mnie i zapytał.
- Jeju , co ci się stało ?
- Nie , nic poważnego.
- No powiedz.
- Marco , prosze cię , nie chce o tym rozmawiać.
- Okej , jeżeli nie chcesz , nie będe cię zmuszał.
- Dziękuje za wyrozumiałość.
- Nie ma sprawy. To ja lece.
- Papa, a jeszcze jedno. Błagam nie mów nic Mario.
- Dobra , ale dlaczego ?
- Poprostu nic nie mów...
- Dobrze.
Za chwile przybiegła Pati.
- Jezu , o co ci chodzi.
- Nie wiedziałaś o co chodzi , nie musiałaś wrzeszczeć od razu na mnie. Wiesz , że jestem wrażliwia w takich sprawach.
- No przepraszam ! Powiedz mi o co chodzi.
- Przecież wiesz , że ja mu się podobam !
- No wiem , ale o tym co dzisiaj się stało nic nie wiem.
- Poprosiłam go na rozmowe w 4 oczy , chciałam mu powiedzieć , że ja jestem szczęśliwa z Mario , ale on mnie wziął i zaczął całować...
- Ale chyba nie będziesz tego mówić Mario ?
- Nie no coś ty !
Wróciłyśmy do zakładu , jednak postawiłam warunek Bartkowi.
- Masz nic nie mówić Mario o tym pocałunku , okej ? - powiedziałam podniesionym tonem.
- No dobra , dobra. Wyluzuj.
- Mam wyluzować ? Odczep się w końcu ode mnie. Jestem szczęśliwa z Mario i nie próbuj mi niszczyć tego związku.
Smutny chłopak , odszedł ode mnie. Ani troche nie zrobiło mi się głupio. Po pracy , wróciłam do domu i położyłam się na kanapie , przed telewizorem. Przyszedł mi sms od Mario: " Hej skarbie , wpadnij do mnie " jednak niezabardzo mi się chciało iść , więc poprosiłam go , żeby to on do mnie wpadł. Gdy przyszedł , Patrycja poszła do kina z Wiktorią - naszą sąsiadką. Usiedliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy różne filmy. Zasnęłam na jego kolanach , nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Chłopak wstał i poszedł otworzyć , a ja za nim. Był to Bartek , gdy zobaczył w drzwiach Mario , powiedział.
- Sorrki , pomyliłem mieszkania.
- Ej , ej nie tak szybko , wiem , że tu specjalnie przyszłeś. - odparłam wkurzona.
- Nie , serio przypadek.
- Taa , już ci uwierze , gadaj skąd wiesz gdzie mieszkam i po co tu przyszłeś.
- Patrycja mi powiedziała... Przyszłem tu , żeby cię przeprosić za dzisiaj.
- Za dzisiaj , czy ja o czymś nie wiem ? - zapytał Mario.
- Tak , za dzisiaj. - powiedział Bartek.
Chciałam wybrnąć z sytuacji , ale mi się nie udało , Bartek się wygadał.
Wkurzony Mario szarpnął mnie za ręke i zapytał.
- Możesz mi wyjaśnić kur*a , co to był dzisiaj za pocałunek ?
Rozpłakałam się i zaczęłam wszystko wyjaśniać chłopakowi.
- Mario , ja tego nie chciałam , uwierz mi. Próbowałam mu wytłumaczyć , że ja kocham tylko Ciebie , on cały czas do mnie zarywał , próbował uwieść , ja się nie dawałam , aż nagle zaczął mnie całować. Nie potrafiłam się uwolnić. Prosze , zrozum mnie kotku , nigdy bym cię nie zdradziła , nikogo innego nie kocham ! Dla mnie liczysz się tylko ty !
- Czyli on cię na siłe całował ?
- No tak.
- Niech tylko spotkam gnoja , to zobaczy...
- Mario , ale spokojnie , prosze cię.
- Mam być spokojny ? Nadam mu tylko.
Położyliśmy się na łóżku i Mario mnie mocno przytulił.
- Dziękuje , że jesteś. - powiedziałam.
- Pamiętaj , zawsze możesz na mnie liczyć kochanie. - odpowiedział.
Zjedliśmy wspólną kolacje i posiedzieliśmy chwile przed telewizorem. I potem on poszedł do swojego domu , a ja poszłam spać.
sobota, 9 marca 2013
Rozdział IX.
W niedziele rano , Patrcyja niespodziewanie pojawiła się w mieszkaniu , był to dla mnie szok , bo wydawało mi się , że miała wrócić tydzień później. Gdy obudziliśmy się z Mario , on się na mnie położył i zaczął namiętnie całować , w tym samym czasie przyjaciółka weszła do pokoju. Jak zobaczyła nas razem w łóżku , szybko wyszła i udawała jakby nic nie widziała. Jednak ja zauważyłam ją , mój chłopak również , ale nie przejmował się niczym i dalej mnie całował. Potem oporządziliśmy się i zjedliśmy śniadanie. Mario niestety musiał iść do domu. Tego dnia był mecz , więc postanowiłyśmy się wybrać z Patrycją. Po opuszczeniu mieszkania przez mojego chłopaka , Patrycja zapytała:
- Co to miało być za namiętne całowanie rano? - uśmiechając się , zadała pytanie.
- No weź , nie jestem dzieckiem.
- Jej , no przecież żartuje , a było coś więcej ?
- Jeśli masz na myśli to co ja...
- Tak , mam to na myśli.
- Nie , nic nie było... Narazie !
- Widze , że masz jakieś plany , co do tego.
- No , a co by nie. - powiedziałam w śmiechu.
Leniuchowałyśmy z przyjaciółką przed telewizorem , zajadając paluszki. Zerknęłam na zegarem i krzyknęłam.
- Ej ! Już jest 14.30. Za godzine mecz.
- OMG. Te " Pamiętniki z wakacji " serio wciągają.
- I to jak.
Zrobiłyśmy szybki obiad - naleśniki i ubierałyśmy się na mecz. Wyszłyśmy z mieszkania i udałyśmy się w strone stadionu. Po wejściu usiadłyśmy w strefie VIP , gdzie był Mats Hummels ze swoją dziewczyną - Cathy. Wiedzialam , że gdy Mario zobaczy mnie obok niego nieźle się wkurzy , bo ze sobą nie rozmawiają od wczoraj , po tej sytuacji w toalecie. W przerwie meczu , mężczyzna poprosił mnie na chwile i zapytał.
- Dlaczego Mario wogóle się do mnie nie odzywa ?
- Ty byłeś aż tak pijany , że nic nie pamiętasz ?
- No na to wygląda. Powiedz mi prosze , chce to jakoś odkręcić.
- Zaczęłeś mnie obmacywać w toalecie , Mario to widział.
- Jezu. Jak mogłem być taki głupi ? Marta przepraszam cię na prawde ! Byłem tak nachlany , że nie wiedziałem co robie... Gdybym był trzeźwy , to bym nic ci nie zrobił. I prosze nie mów Cathy.
- No okej... Rozumiem cię. Nie powiem jej nic. - powiedziałam z uśmiechem.
Wróciliśmy na II połowe. Mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla BvB. Mats zaprosił kolegów do swojego domu na uczczenie zwycięstwa , jednak mój chłopak nie chciał tam iść. Jednak namówiłam go z tego względu , żeby pogodził się z Hummelsem , bo byli dobrymi przyjaciółmi , chciałam , aby się pogodzili. Po moich namowach , zgodził się. Po dotarciu na spotkanie ze znajomymi , Mario poszedł ze mną i z Matsem na rozmowe.
- Mario , jesteśmy przyjaciółmi. Prosze wybacz mi ten wybryk wczoraj. Byłem mocno pijany , nie chciałem tego zrobić. Nie wiem co mi odwaliło , ja kocham tylko moją dziewczyne. Stary błagam cię , nie chce zniszczyć naszej przyjaźni. - powiedział zasmucony Mats.
- Nie wiem co mam o tym myśleć. Dlaczego akurat dobrałeś się do mojej dziewczyny ?
- To jakoś tak wyszło. Mówie Ci , że byłem pijany...
- No dobra , rozumiem , ale niech się jeszcze raz taka sytuacja powtórzy , to...
- Obiecuje , coś takiego już nie nastąpi.
- Mam taką nadzieje.
- Noi co chłopaki , już ok ?
- Ok - odpowiedzieli wspólnie.
Wróciliśmy do pokoju , gdzie siedzieli wszyscy. Patrycja , która również została tam zaproszona , zapytała mnie o co chodziło. Opowiedziałam jej to , również była zdziwiona , ale no cóż. Nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa.
- Mario , strasznie się źle czuje , głowa mnie boli.
- To idziemy , co ?
- Jeżeli chcesz , to zostań... Pati przecież ze mną pójdzie.
- Nie ma mowy , ide z tobą.
- Ej , ej czyżbyś uważał , że się nią odpowiednio nie zajme ? - wtrąciła się uśmiechnięta Patrycja.
- Ależ oczywiście , że tak nie uważam , to jest moja dziewczyna i się o nią troszcze. - odpowiedział mój chłopak.
Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu Hummels'a. Po wejściu do domu , od razu udałam się do łóżka. Mario podał mi tabletke od bólu głowy i szklanke wody , następnie się położył obok mnie. Chwile potem zadzwonił jego telefon , był to Felix.
- Mario ! Gdzie ty znowu jesteś ?
- U Marty. - odpowiedział.
- Znowu ?
- Tak , posłuchaj to jest moja dziewczyna , mam prawo u niej być codzienie.
- No ok , ok.
- No to Pa.
- Pa.
Zapytałam mojego chłopaka:
- Czyżby Felix mnie nie lubił ?
- Oczywiście , że cie lubi , nawet bardzo i mu się podobasz. Jest zazdorsny poprostu.
- Aha , zamurowało mnie.
- No widzisz.
Głowa przestawała mnie boleć , ale byłam tak zmęczona , że zasnęłam. Poczułam tylko całusa od Mario , który wychodził.
W niedziele rano , Patrcyja niespodziewanie pojawiła się w mieszkaniu , był to dla mnie szok , bo wydawało mi się , że miała wrócić tydzień później. Gdy obudziliśmy się z Mario , on się na mnie położył i zaczął namiętnie całować , w tym samym czasie przyjaciółka weszła do pokoju. Jak zobaczyła nas razem w łóżku , szybko wyszła i udawała jakby nic nie widziała. Jednak ja zauważyłam ją , mój chłopak również , ale nie przejmował się niczym i dalej mnie całował. Potem oporządziliśmy się i zjedliśmy śniadanie. Mario niestety musiał iść do domu. Tego dnia był mecz , więc postanowiłyśmy się wybrać z Patrycją. Po opuszczeniu mieszkania przez mojego chłopaka , Patrycja zapytała:
- Co to miało być za namiętne całowanie rano? - uśmiechając się , zadała pytanie.
- No weź , nie jestem dzieckiem.
- Jej , no przecież żartuje , a było coś więcej ?
- Jeśli masz na myśli to co ja...
- Tak , mam to na myśli.
- Nie , nic nie było... Narazie !
- Widze , że masz jakieś plany , co do tego.
- No , a co by nie. - powiedziałam w śmiechu.
Leniuchowałyśmy z przyjaciółką przed telewizorem , zajadając paluszki. Zerknęłam na zegarem i krzyknęłam.
- Ej ! Już jest 14.30. Za godzine mecz.
- OMG. Te " Pamiętniki z wakacji " serio wciągają.
- I to jak.
Zrobiłyśmy szybki obiad - naleśniki i ubierałyśmy się na mecz. Wyszłyśmy z mieszkania i udałyśmy się w strone stadionu. Po wejściu usiadłyśmy w strefie VIP , gdzie był Mats Hummels ze swoją dziewczyną - Cathy. Wiedzialam , że gdy Mario zobaczy mnie obok niego nieźle się wkurzy , bo ze sobą nie rozmawiają od wczoraj , po tej sytuacji w toalecie. W przerwie meczu , mężczyzna poprosił mnie na chwile i zapytał.
- Dlaczego Mario wogóle się do mnie nie odzywa ?
- Ty byłeś aż tak pijany , że nic nie pamiętasz ?
- No na to wygląda. Powiedz mi prosze , chce to jakoś odkręcić.
- Zaczęłeś mnie obmacywać w toalecie , Mario to widział.
- Jezu. Jak mogłem być taki głupi ? Marta przepraszam cię na prawde ! Byłem tak nachlany , że nie wiedziałem co robie... Gdybym był trzeźwy , to bym nic ci nie zrobił. I prosze nie mów Cathy.
- No okej... Rozumiem cię. Nie powiem jej nic. - powiedziałam z uśmiechem.
Wróciliśmy na II połowe. Mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla BvB. Mats zaprosił kolegów do swojego domu na uczczenie zwycięstwa , jednak mój chłopak nie chciał tam iść. Jednak namówiłam go z tego względu , żeby pogodził się z Hummelsem , bo byli dobrymi przyjaciółmi , chciałam , aby się pogodzili. Po moich namowach , zgodził się. Po dotarciu na spotkanie ze znajomymi , Mario poszedł ze mną i z Matsem na rozmowe.
- Mario , jesteśmy przyjaciółmi. Prosze wybacz mi ten wybryk wczoraj. Byłem mocno pijany , nie chciałem tego zrobić. Nie wiem co mi odwaliło , ja kocham tylko moją dziewczyne. Stary błagam cię , nie chce zniszczyć naszej przyjaźni. - powiedział zasmucony Mats.
- Nie wiem co mam o tym myśleć. Dlaczego akurat dobrałeś się do mojej dziewczyny ?
- To jakoś tak wyszło. Mówie Ci , że byłem pijany...
- No dobra , rozumiem , ale niech się jeszcze raz taka sytuacja powtórzy , to...
- Obiecuje , coś takiego już nie nastąpi.
- Mam taką nadzieje.
- Noi co chłopaki , już ok ?
- Ok - odpowiedzieli wspólnie.
Wróciliśmy do pokoju , gdzie siedzieli wszyscy. Patrycja , która również została tam zaproszona , zapytała mnie o co chodziło. Opowiedziałam jej to , również była zdziwiona , ale no cóż. Nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa.
- Mario , strasznie się źle czuje , głowa mnie boli.
- To idziemy , co ?
- Jeżeli chcesz , to zostań... Pati przecież ze mną pójdzie.
- Nie ma mowy , ide z tobą.
- Ej , ej czyżbyś uważał , że się nią odpowiednio nie zajme ? - wtrąciła się uśmiechnięta Patrycja.
- Ależ oczywiście , że tak nie uważam , to jest moja dziewczyna i się o nią troszcze. - odpowiedział mój chłopak.
Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu Hummels'a. Po wejściu do domu , od razu udałam się do łóżka. Mario podał mi tabletke od bólu głowy i szklanke wody , następnie się położył obok mnie. Chwile potem zadzwonił jego telefon , był to Felix.
- Mario ! Gdzie ty znowu jesteś ?
- U Marty. - odpowiedział.
- Znowu ?
- Tak , posłuchaj to jest moja dziewczyna , mam prawo u niej być codzienie.
- No ok , ok.
- No to Pa.
- Pa.
Zapytałam mojego chłopaka:
- Czyżby Felix mnie nie lubił ?
- Oczywiście , że cie lubi , nawet bardzo i mu się podobasz. Jest zazdorsny poprostu.
- Aha , zamurowało mnie.
- No widzisz.
Głowa przestawała mnie boleć , ale byłam tak zmęczona , że zasnęłam. Poczułam tylko całusa od Mario , który wychodził.
piątek, 1 marca 2013
Rozdział VIII.
To już dzisiaj impreza Borussi. Nie moge się doczekać. Rano obudził mnie dzwonek do drzwi , wstałam z łóżka , byłam w majtkach i koszulce na ramiączkach w dodatku , miałam włosy rozwalone na wszystkie strony , ale co tam. Otworzyłam drzwi i zastałam tam Mario.
- Cześć kotek , czemu tak przychodzisz bez zapowiedzi ?
- Hej skarbie , a nie moge ? - zapytał uśmiechnięty chłopak.
- No jasne , że możesz ale patrz jak wyglądam.
- Ślicznie , tak jak zawsze.
- Przesadzasz.
- Wcale nie.
- Ok , zrobić Ci herbaty ?
- Poprosze.
- Nie jesteś głodny ?
- Nie , przed chwilą jadłem śniadanie.
Poszłam do kuchni i zrobiłam herbate dla Mario i mu ją zaniosłam.
- Masz , a ja pójde się troche oporządzić , włącz sobie telewizor jeśli chcesz.
Poszłam do łazienki się umyć i ubrać. Za 10 minut , wróciłam do salonu.
- Marti , wiesz już co ubierasz na dzisiejszą impreze ?
- No szczerze mówiąc , jeszcze nie zabardzo.
- Oh , no ja też nie. To co jedziemy dzisiaj na zakupy ?
- O której godzinie?
- Możemy nawet teraz , jeśli Ci pasuje.
- No ok.
Poszłam jeszcze raz się przebrać , bo ubrałam ciuchy , w których chodze sobie po domu. Wróciłam gotowa i pojechaliśmy. Po długim chodzeniu , nagle w jednym sklepie znalazłam sukienke , która dobrze na mnie leżała i podobała mi się , Mario również stwierdził , że ładnie mi w niej. Była czarna , krótka ( ale nie aż tak bardzo ) i miała kilka cekinów. Gdy podeszliśmy do kasy , zaczęłam wyciągać portfel Mario powiedział:
- No chyba sobie żartujesz.
- Z czym niby ?
- No ja zapłace za tą sukienke.
- Ej no , weź ... Ja płace za nią i koniec.
Aż w końcu wziął mi tą sukienke z ręki i zapłacił za nią.
- Mario , kochany jesteś. - powiedziałam mu to i pocałowałam.
- No to teraz szukamy koszuli dla mnie.
- Ok.
Chodziliśmy , chodziliśmy i nie znaleźliśmy. Więc Mario stwierdził , że założy czarną koszulke , a na to niebieską marynarke , a ja ubiore niebieskie buty i kolczyki. Po drodze weszliśmy jeszcze do Starbucks Coffee. Gdy wypiliśmy kawe , wróciliśmy do mnie do mieszkania. Patrycja była na wakacjach , więc chata wolna.
- Mario , jestem zmęczona.
- To się połóżmy.
Spaliśmy około 2 godzin , gdy się obudziliśmy była godzina do wyjścia , chłopak się pospieszył i poszedł do domu się ubrać.
- Kochanie będe o 16.40 po ciebie.
- Ok.
Poszłam do łazienki i przygotowywałam się na impreze. Gdy byłam już gotowa , stwierdziłam że wejde jeszcze na Facebooka , bo miałam chwile czasu. Nagle podjechał Mario , ubrałam żakiet i wyszłam z domu. Gdy dotarliśmy pod restauracje , to każda para robiła sobie razem fotke , więc przed wejściem zrobiliśmy sobie zdjęcie. Po wejściu do restauracji usiedliśmy obok Marco , Matsa Hummelsa i jego dziewczyny Cathy. Impreza zaczęła się super , dobre jedzenie , tańce , nowe znajomości... Najbardziej z kobiet , to polubiłam Cathy , Ewe Piszczek , Anie Stachurską , Agate Błaszczykowską i dziewczyne od Romana Weidenfellera. Była około godzina 01.00 , wyszłam do toalety aby zobaczyć czy mi się makijaż nie rozmazał. W lustrze zobaczyłam , że wchodzi za mną Mats , jednak dziwnym wzrokiem się na mnie patrzył. Nie zwracałam na to uwagi. Nagle podszedł do mnie i od tyłu chwycił mnie za biodra i zaczął przybliżać swoje usta do mojej szyi , w tym momencie krzykłam , Mats zostaw mnie ! W tym momencie wszedł Mario i złym wzrokiem popatrzył na mężczyzne i nerwowo chwycił mnie za ręke. Bez zapowiedzi wyszliśmy z lokalu.
- Marta , co to miało być ? - zapytał nerwowym głosem.
- Mario... Mnie się nie czepiaj , bo ja nic złego nie zrobiłam , to on wszedł za mną do toalety i próbował uwieść , ja się nie dałam.
- Jezu , przecież on był moim przyjacielem.
- Kochanie zrozum , każdy z nas jest teraz troche pijany. Mats wypił kilka kieliszków plus drinki. Ty też piłeś. Wyjaśnisz to z nim jutro.
-Ok , idziemy już do domu , ok ?
- No jak uważasz. Ej , chodź do mnie na noc.
- Ale słonko , ja nie mam szczoteczki , ani nic.
- Spokojnie , mamy zapasowe.
- No to ok.
Poszliśmy do mojego domu. Rozebraliśmy się do bielizny i wspólnie zasnęliśmy.
Impreza była całkiem udana , jednak końcówka była nerwowa.
To już dzisiaj impreza Borussi. Nie moge się doczekać. Rano obudził mnie dzwonek do drzwi , wstałam z łóżka , byłam w majtkach i koszulce na ramiączkach w dodatku , miałam włosy rozwalone na wszystkie strony , ale co tam. Otworzyłam drzwi i zastałam tam Mario.
- Cześć kotek , czemu tak przychodzisz bez zapowiedzi ?
- Hej skarbie , a nie moge ? - zapytał uśmiechnięty chłopak.
- No jasne , że możesz ale patrz jak wyglądam.
- Ślicznie , tak jak zawsze.
- Przesadzasz.
- Wcale nie.
- Ok , zrobić Ci herbaty ?
- Poprosze.
- Nie jesteś głodny ?
- Nie , przed chwilą jadłem śniadanie.
Poszłam do kuchni i zrobiłam herbate dla Mario i mu ją zaniosłam.
- Masz , a ja pójde się troche oporządzić , włącz sobie telewizor jeśli chcesz.
Poszłam do łazienki się umyć i ubrać. Za 10 minut , wróciłam do salonu.
- Marti , wiesz już co ubierasz na dzisiejszą impreze ?
- No szczerze mówiąc , jeszcze nie zabardzo.
- Oh , no ja też nie. To co jedziemy dzisiaj na zakupy ?
- O której godzinie?
- Możemy nawet teraz , jeśli Ci pasuje.
- No ok.
Poszłam jeszcze raz się przebrać , bo ubrałam ciuchy , w których chodze sobie po domu. Wróciłam gotowa i pojechaliśmy. Po długim chodzeniu , nagle w jednym sklepie znalazłam sukienke , która dobrze na mnie leżała i podobała mi się , Mario również stwierdził , że ładnie mi w niej. Była czarna , krótka ( ale nie aż tak bardzo ) i miała kilka cekinów. Gdy podeszliśmy do kasy , zaczęłam wyciągać portfel Mario powiedział:
- No chyba sobie żartujesz.
- Z czym niby ?
- No ja zapłace za tą sukienke.
- Ej no , weź ... Ja płace za nią i koniec.
Aż w końcu wziął mi tą sukienke z ręki i zapłacił za nią.
- Mario , kochany jesteś. - powiedziałam mu to i pocałowałam.
- No to teraz szukamy koszuli dla mnie.
- Ok.
Chodziliśmy , chodziliśmy i nie znaleźliśmy. Więc Mario stwierdził , że założy czarną koszulke , a na to niebieską marynarke , a ja ubiore niebieskie buty i kolczyki. Po drodze weszliśmy jeszcze do Starbucks Coffee. Gdy wypiliśmy kawe , wróciliśmy do mnie do mieszkania. Patrycja była na wakacjach , więc chata wolna.
- Mario , jestem zmęczona.
- To się połóżmy.
Spaliśmy około 2 godzin , gdy się obudziliśmy była godzina do wyjścia , chłopak się pospieszył i poszedł do domu się ubrać.
- Kochanie będe o 16.40 po ciebie.
- Ok.
Poszłam do łazienki i przygotowywałam się na impreze. Gdy byłam już gotowa , stwierdziłam że wejde jeszcze na Facebooka , bo miałam chwile czasu. Nagle podjechał Mario , ubrałam żakiet i wyszłam z domu. Gdy dotarliśmy pod restauracje , to każda para robiła sobie razem fotke , więc przed wejściem zrobiliśmy sobie zdjęcie. Po wejściu do restauracji usiedliśmy obok Marco , Matsa Hummelsa i jego dziewczyny Cathy. Impreza zaczęła się super , dobre jedzenie , tańce , nowe znajomości... Najbardziej z kobiet , to polubiłam Cathy , Ewe Piszczek , Anie Stachurską , Agate Błaszczykowską i dziewczyne od Romana Weidenfellera. Była około godzina 01.00 , wyszłam do toalety aby zobaczyć czy mi się makijaż nie rozmazał. W lustrze zobaczyłam , że wchodzi za mną Mats , jednak dziwnym wzrokiem się na mnie patrzył. Nie zwracałam na to uwagi. Nagle podszedł do mnie i od tyłu chwycił mnie za biodra i zaczął przybliżać swoje usta do mojej szyi , w tym momencie krzykłam , Mats zostaw mnie ! W tym momencie wszedł Mario i złym wzrokiem popatrzył na mężczyzne i nerwowo chwycił mnie za ręke. Bez zapowiedzi wyszliśmy z lokalu.
- Marta , co to miało być ? - zapytał nerwowym głosem.
- Mario... Mnie się nie czepiaj , bo ja nic złego nie zrobiłam , to on wszedł za mną do toalety i próbował uwieść , ja się nie dałam.
- Jezu , przecież on był moim przyjacielem.
- Kochanie zrozum , każdy z nas jest teraz troche pijany. Mats wypił kilka kieliszków plus drinki. Ty też piłeś. Wyjaśnisz to z nim jutro.
-Ok , idziemy już do domu , ok ?
- No jak uważasz. Ej , chodź do mnie na noc.
- Ale słonko , ja nie mam szczoteczki , ani nic.
- Spokojnie , mamy zapasowe.
- No to ok.
Poszliśmy do mojego domu. Rozebraliśmy się do bielizny i wspólnie zasnęliśmy.
Impreza była całkiem udana , jednak końcówka była nerwowa.
sobota, 23 lutego 2013
Rozdział VII.
Dziś dostałam wolne. Sama nie wiedziałam co robić , tak nudno było , ale przypomniało mi się , że umówiłam się z Ewą , ale nadal czekałam na jej telefon. Nagle usłyszałam dźwięk mojej komórki , już myślałam , że to nowopoznana kobieta , lecz to był Mario.
- Hej słonko. Jak się masz ?
- Hej. Fajnie , ale nudno. Sprzątam troszke.
- Przyjdź dzisiaj na trening , za godzine.
- Ok , a przyjedziesz po mnie ?
- Pewnie , bądź gotowa tak o 10:40.
- Spoczko. To do zobaczenia.
- Pa kotku.
Uprzątnełam mieszkanie i ubrałam coś " normalniejszego " , bo byłam w dresie. Nagle podjechał Mario , wsiadłam do auta i od razu dostałam namiętnie pocałowana , ale oczywiście fotoreporterzy są wszędzie i zostało to upamiętnione w gazetach. Byłam potem praktycznie śledzona na każdym kroku. W Polsce w co drugiej gazecie pisano : " Sławny niemiecki piłkarz związał się z Polką " itp.
Zdjęcia z treningu również się pojawiły, ale całe szczęście media miały o mnie dobre zdanie.
Na treningu było fajnie , mogłam pooglądać wygłupy chłopaków z BvB , oni więcej sie wydurniali niż trenowali. Szczególnie Mario , Marco i Lewy. Normalnie " najświętsza " trójka z Borussi. Po treningu , zobaczyłam Ewe , w sumie to ona pierwsza mnie zaczepiła.
- Hej Marta ! Właśnie miałam do Ciebie dzwonić.
- Hej. To co idziemy się gdzieś przejść ?
- Ok. Tylko musze córeczke odebrać od opiekunki , pójdziesz ze mną ?
- Oczywiście , uwielbiam małe dzieci. Poczekaj tylko powiem Mario , bo on nic nie wie.
- Ok. - powiedziała Ewa z uśmiechem.
Podeszłam do Mario i go poinformowałam.
- Kotek , ja ide z Ewą na kawe.
- Spoko , a przyjdziesz do mnie potem ? - zapytał.
- Jeśli tylko chcesz.
- Ja zawsze chce. - odpowiedział i ucałował mnie.
- To ja zmykam.
- Paa.
Wsiadłam do samochodu Ewy i pojechałam wraz z nią , po jej córeczke Sare.
Podjechałyśmy pod dom opiekunki , ja poczekałam w samochodzie. Ewa przyszła z przesłodką dziewczynką. Zapięła ją do fotelika i pojechałyśmy do słynnej , dortmundzkiej kawiarni. Zamówiłyśmy po kawie i zaczęłyśmy rozmawiać.
- Jak zaczęła się twoja miłość z Mario ? - zapytała Ewa.
- Bardzo nietypowo , natkneliśmy na siebie na ulicy , gdy ja szłam do pracy i tak jakoś wgapiliśmy się w siebie i zauroczyłam go.
- No faktycznie , dziwnie. - odpowiedziala kobieta z uśmiechem.
- Od kiedy mieszkasz w Dortmundzie ?
- Od paru miesięcy. Wynajmuje mieszkanie z przyjaciółką i mamy własny salon fotograficzny.
- Ciekawie. Interesujesz się piłką nożną ?
- Taak. Od bardzo dawna. A ty lubisz ?
- Tylko z tego względu , że Łukasz jest piłkarzem.
- Masz jakąś przyjaciółke , która również jest WAGs ?
- Od lat przyjaźnie się z Agatą - żoną Kuby , a tak to raczej nie mam poprostu znajome.
- Fajnie , fajnie. Pracujesz gdzieś ?
- Aktualnie nie , zajmuje się domem i Sarą , a dzisiaj była wyjątkowo u opiekunki , bo miałam kilka spraw do załatwienia,
- Ok , nie musisz się tak tłumaczyć. - powiedziałam śmiejąc się.
- Oj , ja już chyba pojade bo trzeba coś Łukaszowi na obiad ugotować , hehe.
- Haha. Ok. Mam nadzieje , że jeszcze nie raz się spotkamy.
- Ja również. Dziękuje Ci , było mi bardzo miło.
- Mi też. Dzięki.
- Odwioze Cię do domu , co ?
- No jakby to nie był problem , to skorzystam z propozycji.
- Żaden problem.
- To wiesz , podwieź mnie pod dom Mario.
- Jasne.
Ewa wysadziła mnie pod domem mojego chłopaka. Gdy podchodziłam do furtki , nagle z domu wyszła mama Mario.
- O cześć Marta.
- Dzień Dobry , jest może Mario ?
- Nie ma go , poszedł chyba do sklepu.
- Aha , to ja poczekam.
Gdy szłam w strone ławki , która znajdowała się przed posesją państwa Gotze. Jego mama krzyknęła :
- Ej Marti , nie wygłupiaj się. W środku jest Felix i mój mąż , tam na niego poczekasz.
- Dziękuje bardzo.
W między czasie pograłam sobie w FIFE z bratem Mario. Nagle mój chłopak wchodzi do mieszkania i wrzeszczy :
- Felix a ty znowu napier*da*lasz na Xboxie.
* Ja wychodze zza ściany
- Hej skarbie.
-Nieco zaskoczony chłopak powiedział:
- Hej kocie. Marti , chodź na góre , coś ci kupiłem.
- Jeej. Przesadzasz.
Poszliśmy do jego pokoju. Byłam w pełni zaciekawiona i zaskoczona.
- Prosze.
Otworzyłam małe pudełeczko , a w nim znalazł się piękny , srebrny wisiorek z zawieszką w kształcie serca , na niej pisało M+M.
- Jeju , Mario jakie to słodkie , dziękuje Ci bardzo.
Zapatrzyłam się w jego piękne brązowe oczy i się rozmarzyłam , gdy nagle na swoich ustach poczułam dotyk jego ust. To był chyba najlepszy pocałunek , jaki mieliśmy w naszym związku. Potrafiłam nie odrywać ust 10 minut.
- Cudownie całujesz , wiesz ? - powiedziałam po cichu.
- Pocałunki z kimś takim jak ty to czysta przyjemność. - odparł.
Poleżeliśmy chwile na łóżku oglądając TV. Popatrzyłam na zegarek.
- Jezu , już 17 ?
- No tak.
- Ej ja musze iść do domu , Pati będzie się martwić.
- Szkoda. - powiedział zasmucony Mario.
Mężczyzna odprowadził mnie na dół i poszłam do domu. Wchodząc do mieszkania z " bananem na twarzy " zawołałam:
- Hej Patrycja.
- Hej Marta , co ty taka wesoła.
- Wystarczy , że prawie cały dzień spędze z Mario , to mi daje najwięcej szczęścia.
<3<3<3
Dziś dostałam wolne. Sama nie wiedziałam co robić , tak nudno było , ale przypomniało mi się , że umówiłam się z Ewą , ale nadal czekałam na jej telefon. Nagle usłyszałam dźwięk mojej komórki , już myślałam , że to nowopoznana kobieta , lecz to był Mario.
- Hej słonko. Jak się masz ?
- Hej. Fajnie , ale nudno. Sprzątam troszke.
- Przyjdź dzisiaj na trening , za godzine.
- Ok , a przyjedziesz po mnie ?
- Pewnie , bądź gotowa tak o 10:40.
- Spoczko. To do zobaczenia.
- Pa kotku.
Uprzątnełam mieszkanie i ubrałam coś " normalniejszego " , bo byłam w dresie. Nagle podjechał Mario , wsiadłam do auta i od razu dostałam namiętnie pocałowana , ale oczywiście fotoreporterzy są wszędzie i zostało to upamiętnione w gazetach. Byłam potem praktycznie śledzona na każdym kroku. W Polsce w co drugiej gazecie pisano : " Sławny niemiecki piłkarz związał się z Polką " itp.
Zdjęcia z treningu również się pojawiły, ale całe szczęście media miały o mnie dobre zdanie.
Na treningu było fajnie , mogłam pooglądać wygłupy chłopaków z BvB , oni więcej sie wydurniali niż trenowali. Szczególnie Mario , Marco i Lewy. Normalnie " najświętsza " trójka z Borussi. Po treningu , zobaczyłam Ewe , w sumie to ona pierwsza mnie zaczepiła.
- Hej Marta ! Właśnie miałam do Ciebie dzwonić.
- Hej. To co idziemy się gdzieś przejść ?
- Ok. Tylko musze córeczke odebrać od opiekunki , pójdziesz ze mną ?
- Oczywiście , uwielbiam małe dzieci. Poczekaj tylko powiem Mario , bo on nic nie wie.
- Ok. - powiedziała Ewa z uśmiechem.
Podeszłam do Mario i go poinformowałam.
- Kotek , ja ide z Ewą na kawe.
- Spoko , a przyjdziesz do mnie potem ? - zapytał.
- Jeśli tylko chcesz.
- Ja zawsze chce. - odpowiedział i ucałował mnie.
- To ja zmykam.
- Paa.
Wsiadłam do samochodu Ewy i pojechałam wraz z nią , po jej córeczke Sare.
Podjechałyśmy pod dom opiekunki , ja poczekałam w samochodzie. Ewa przyszła z przesłodką dziewczynką. Zapięła ją do fotelika i pojechałyśmy do słynnej , dortmundzkiej kawiarni. Zamówiłyśmy po kawie i zaczęłyśmy rozmawiać.
- Jak zaczęła się twoja miłość z Mario ? - zapytała Ewa.
- Bardzo nietypowo , natkneliśmy na siebie na ulicy , gdy ja szłam do pracy i tak jakoś wgapiliśmy się w siebie i zauroczyłam go.
- No faktycznie , dziwnie. - odpowiedziala kobieta z uśmiechem.
- Od kiedy mieszkasz w Dortmundzie ?
- Od paru miesięcy. Wynajmuje mieszkanie z przyjaciółką i mamy własny salon fotograficzny.
- Ciekawie. Interesujesz się piłką nożną ?
- Taak. Od bardzo dawna. A ty lubisz ?
- Tylko z tego względu , że Łukasz jest piłkarzem.
- Masz jakąś przyjaciółke , która również jest WAGs ?
- Od lat przyjaźnie się z Agatą - żoną Kuby , a tak to raczej nie mam poprostu znajome.
- Fajnie , fajnie. Pracujesz gdzieś ?
- Aktualnie nie , zajmuje się domem i Sarą , a dzisiaj była wyjątkowo u opiekunki , bo miałam kilka spraw do załatwienia,
- Ok , nie musisz się tak tłumaczyć. - powiedziałam śmiejąc się.
- Oj , ja już chyba pojade bo trzeba coś Łukaszowi na obiad ugotować , hehe.
- Haha. Ok. Mam nadzieje , że jeszcze nie raz się spotkamy.
- Ja również. Dziękuje Ci , było mi bardzo miło.
- Mi też. Dzięki.
- Odwioze Cię do domu , co ?
- No jakby to nie był problem , to skorzystam z propozycji.
- Żaden problem.
- To wiesz , podwieź mnie pod dom Mario.
- Jasne.
Ewa wysadziła mnie pod domem mojego chłopaka. Gdy podchodziłam do furtki , nagle z domu wyszła mama Mario.
- O cześć Marta.
- Dzień Dobry , jest może Mario ?
- Nie ma go , poszedł chyba do sklepu.
- Aha , to ja poczekam.
Gdy szłam w strone ławki , która znajdowała się przed posesją państwa Gotze. Jego mama krzyknęła :
- Ej Marti , nie wygłupiaj się. W środku jest Felix i mój mąż , tam na niego poczekasz.
- Dziękuje bardzo.
W między czasie pograłam sobie w FIFE z bratem Mario. Nagle mój chłopak wchodzi do mieszkania i wrzeszczy :
- Felix a ty znowu napier*da*lasz na Xboxie.
* Ja wychodze zza ściany
- Hej skarbie.
-Nieco zaskoczony chłopak powiedział:
- Hej kocie. Marti , chodź na góre , coś ci kupiłem.
- Jeej. Przesadzasz.
Poszliśmy do jego pokoju. Byłam w pełni zaciekawiona i zaskoczona.
- Prosze.
Otworzyłam małe pudełeczko , a w nim znalazł się piękny , srebrny wisiorek z zawieszką w kształcie serca , na niej pisało M+M.
- Jeju , Mario jakie to słodkie , dziękuje Ci bardzo.
Zapatrzyłam się w jego piękne brązowe oczy i się rozmarzyłam , gdy nagle na swoich ustach poczułam dotyk jego ust. To był chyba najlepszy pocałunek , jaki mieliśmy w naszym związku. Potrafiłam nie odrywać ust 10 minut.
- Cudownie całujesz , wiesz ? - powiedziałam po cichu.
- Pocałunki z kimś takim jak ty to czysta przyjemność. - odparł.
Poleżeliśmy chwile na łóżku oglądając TV. Popatrzyłam na zegarek.
- Jezu , już 17 ?
- No tak.
- Ej ja musze iść do domu , Pati będzie się martwić.
- Szkoda. - powiedział zasmucony Mario.
Mężczyzna odprowadził mnie na dół i poszłam do domu. Wchodząc do mieszkania z " bananem na twarzy " zawołałam:
- Hej Patrycja.
- Hej Marta , co ty taka wesoła.
- Wystarczy , że prawie cały dzień spędze z Mario , to mi daje najwięcej szczęścia.
<3<3<3
piątek, 22 lutego 2013
Rozdział VI.
Kolejny dzień w pracy.
Przyszłam do pracy jak codziennie , gdzie był już Bartek , lecz Patrycja jeszcze wzięła wolne. Gdy widziałam wzrok Bartka na moim ciele wiedziałam , że coś jest nie tak. Chyba się we mnie zakochał. Wiedziałam , że nic z tego nie będzie ponieważ ja mam Mario i za nic bym go nie zdradziła. Gdy już zamknęliśmy sklep , siedzialam jeszcze w zakładzie i czekałam na Mario , który miał przyjechać. Bartek patrzył na mnie kuszącym wzrokiem i nagle zaczął przybliżać swoją twarz do mojej. Gdy brakowało 5 cm. do zetknięcia naszych ust , krzyknęłam :
- Bartek ! Co ty sobie wyobrażasz ? Ja mam chłopaka i nigdy go nie zdradze !
Wzięłam torebke i szybko wybiegłam z budynku. Mario jeszcze nie było więc poczekałam na ławce przed salonem. Byłam wkurzona na Bartka , bo dobrze wiedział , że jestem w szczęśliwym związku. Siedziałam na tej ławce i zastanawiałam się... Powiedzieć to Mario czy nie. Jednak stwierdziłam , że mu tego nie powiem , bo zauważyłam że jest czasem zbyt zazdrosny i bałam się , że jeszcze pobije Bartka czy coś. Nareszcie przyjechał. Zobaczył , że coś jest nie tak , bo byłam smutna. Więc zapytał.
- Marti , co się stało jakaś taka dziwna jesteś.
- Ja dziwna ? Wszystko OK. - odpowiedziałam unikając więcej pytań.
- Nie uwierze Ci w to , ale nie chce żebyś sie denerwowała. - powiedział.
- Ej. Jestem głodna zajedźmy gdzieś.
- Spoko.
Pojechaliśmy do restauracji na obiad , a następnie do mojego mieszkania , gdzie gadaliśmy o imprezie , która miała odbyć się w następny weekend. Bardzo chciałam iść , bo strasznie miałam ochote poznać chłopaków z BvB i ich dziewczyny. Gdy Mario poszedł wróciła Pati , której opowiedziałam o dzisiejszej sytuacji , która miała miejsce w naszym sklepie.
- Hej , wiesz ... Bartek chyba się we mnie zakochał.
- Siemka , ale po czym tak sądzisz ?
- No , bo wiesz jak Mario przyszedł ostatnio do sklepu to zmierzył nas takim zazdrosnym wzrokiem.
- Ej no weź pewnie Ci się wydaje !
- Wydaje ? Ale ja jeszcze nie skończyłam. Dzisiaj chciał mnie pocałować , ale go odepchnełam i uciekłam.
Patrycja aż zaniemówiła.
- Jezu , serio ? Ale on chyba wie , że jesteś w związku.
- No raczej przecież widział jak się całuje z Mario.
- A powiedziałaś to mu ?
- Nie , on by mu coś zrobił.
- Serio jest taki agresywny ? - zapytała ze śmiechem przyjaciółka.
- Nie , ale wydaje mi się że jest zazdrosny. Wiesz chyba się do niego przejde na chwile.
- OK , ale wracaj szybko , bo mi sie będzie nudzić.
- No spoko.
Ubrałam się i poszłam do chłopaka.
Podeszłam pod drzwi i zadzwoniłam na dzwonek. Otworzył mi Felix , więc się z nim przywitałam i przytuliłam go. Gdy weszłam do pokoju Mario zastałam go w towarzystkie Marco Reus'a i Roberta Lewandowskiego.
- O ! Hej kochanie , co ty tu robisz ?
- Postanowiłam cię odwiedzić , bo się stęskniłam. Nie przeszkadzam ?
- Nie, skąd. Poznasz moich kolegów.
- Ciesze się.
- No więc chłopcy , to moja dziewczyna Marta.
- Ja jestem Robert , chyba mnie znasz.
- Jasne. Ja Marta.
- A ja Marco jestem.
- Tak wiem.
Z Robertem lepiej mi się gadało , gdyż mówił po Polsku tak jak ja.
- Bardzo chciałabym poznać twoją narzeczoną. - powiedziałam do Roberta.
- Ok. Napewno ją poznasz na sobotniej imprezie.
- Super.
Okej chłopaki , ja będe zmykać już do domu. Pocałowałam Mario i poszłam. Przy wyjściu oczywiście Felixa też musiałam przytulić. Wracając do domu spotkałam Ewe - żone Łukasza. Zaczepiłam ją.
- Hej , jesteś Ewa , tak ?
- No tak , skąd znasz moje imie ? - zapytała kobieta.
- Wiesz , znam Łukasza - twojego męża . tzn. znam go z BvB. A ja jestem nową dziewczyną Mario Gotze.
- Aaa. No to fajnie. Może pogadamy jutro gdzieś w kawiarni na spokojnie ?
- Okej , przepraszam że cię tak zaczepiłam na ulicy.
- Nie szkodzi , chciałabym cię poznać bliżej.
- Ja ciebie również. Prosze to mój numer , zadzwoń jutro.
- Okej. To papa.
- Paa.
Wróciłam do domu i zjadłam kolacje z Pati , oraz opowiedziałam o nowopoznanych osobach.
Następnie pooglądałyśmy filmu i poszłyśmy spać.
Kolejny dzień w pracy.
Przyszłam do pracy jak codziennie , gdzie był już Bartek , lecz Patrycja jeszcze wzięła wolne. Gdy widziałam wzrok Bartka na moim ciele wiedziałam , że coś jest nie tak. Chyba się we mnie zakochał. Wiedziałam , że nic z tego nie będzie ponieważ ja mam Mario i za nic bym go nie zdradziła. Gdy już zamknęliśmy sklep , siedzialam jeszcze w zakładzie i czekałam na Mario , który miał przyjechać. Bartek patrzył na mnie kuszącym wzrokiem i nagle zaczął przybliżać swoją twarz do mojej. Gdy brakowało 5 cm. do zetknięcia naszych ust , krzyknęłam :
- Bartek ! Co ty sobie wyobrażasz ? Ja mam chłopaka i nigdy go nie zdradze !
Wzięłam torebke i szybko wybiegłam z budynku. Mario jeszcze nie było więc poczekałam na ławce przed salonem. Byłam wkurzona na Bartka , bo dobrze wiedział , że jestem w szczęśliwym związku. Siedziałam na tej ławce i zastanawiałam się... Powiedzieć to Mario czy nie. Jednak stwierdziłam , że mu tego nie powiem , bo zauważyłam że jest czasem zbyt zazdrosny i bałam się , że jeszcze pobije Bartka czy coś. Nareszcie przyjechał. Zobaczył , że coś jest nie tak , bo byłam smutna. Więc zapytał.
- Marti , co się stało jakaś taka dziwna jesteś.
- Ja dziwna ? Wszystko OK. - odpowiedziałam unikając więcej pytań.
- Nie uwierze Ci w to , ale nie chce żebyś sie denerwowała. - powiedział.
- Ej. Jestem głodna zajedźmy gdzieś.
- Spoko.
Pojechaliśmy do restauracji na obiad , a następnie do mojego mieszkania , gdzie gadaliśmy o imprezie , która miała odbyć się w następny weekend. Bardzo chciałam iść , bo strasznie miałam ochote poznać chłopaków z BvB i ich dziewczyny. Gdy Mario poszedł wróciła Pati , której opowiedziałam o dzisiejszej sytuacji , która miała miejsce w naszym sklepie.
- Hej , wiesz ... Bartek chyba się we mnie zakochał.
- Siemka , ale po czym tak sądzisz ?
- No , bo wiesz jak Mario przyszedł ostatnio do sklepu to zmierzył nas takim zazdrosnym wzrokiem.
- Ej no weź pewnie Ci się wydaje !
- Wydaje ? Ale ja jeszcze nie skończyłam. Dzisiaj chciał mnie pocałować , ale go odepchnełam i uciekłam.
Patrycja aż zaniemówiła.
- Jezu , serio ? Ale on chyba wie , że jesteś w związku.
- No raczej przecież widział jak się całuje z Mario.
- A powiedziałaś to mu ?
- Nie , on by mu coś zrobił.
- Serio jest taki agresywny ? - zapytała ze śmiechem przyjaciółka.
- Nie , ale wydaje mi się że jest zazdrosny. Wiesz chyba się do niego przejde na chwile.
- OK , ale wracaj szybko , bo mi sie będzie nudzić.
- No spoko.
Ubrałam się i poszłam do chłopaka.
Podeszłam pod drzwi i zadzwoniłam na dzwonek. Otworzył mi Felix , więc się z nim przywitałam i przytuliłam go. Gdy weszłam do pokoju Mario zastałam go w towarzystkie Marco Reus'a i Roberta Lewandowskiego.
- O ! Hej kochanie , co ty tu robisz ?
- Postanowiłam cię odwiedzić , bo się stęskniłam. Nie przeszkadzam ?
- Nie, skąd. Poznasz moich kolegów.
- Ciesze się.
- No więc chłopcy , to moja dziewczyna Marta.
- Ja jestem Robert , chyba mnie znasz.
- Jasne. Ja Marta.
- A ja Marco jestem.
- Tak wiem.
Z Robertem lepiej mi się gadało , gdyż mówił po Polsku tak jak ja.
- Bardzo chciałabym poznać twoją narzeczoną. - powiedziałam do Roberta.
- Ok. Napewno ją poznasz na sobotniej imprezie.
- Super.
Okej chłopaki , ja będe zmykać już do domu. Pocałowałam Mario i poszłam. Przy wyjściu oczywiście Felixa też musiałam przytulić. Wracając do domu spotkałam Ewe - żone Łukasza. Zaczepiłam ją.
- Hej , jesteś Ewa , tak ?
- No tak , skąd znasz moje imie ? - zapytała kobieta.
- Wiesz , znam Łukasza - twojego męża . tzn. znam go z BvB. A ja jestem nową dziewczyną Mario Gotze.
- Aaa. No to fajnie. Może pogadamy jutro gdzieś w kawiarni na spokojnie ?
- Okej , przepraszam że cię tak zaczepiłam na ulicy.
- Nie szkodzi , chciałabym cię poznać bliżej.
- Ja ciebie również. Prosze to mój numer , zadzwoń jutro.
- Okej. To papa.
- Paa.
Wróciłam do domu i zjadłam kolacje z Pati , oraz opowiedziałam o nowopoznanych osobach.
Następnie pooglądałyśmy filmu i poszłyśmy spać.
wtorek, 19 lutego 2013
Rozdział V.
Rozdział V.
Sobota.
To dzisiaj mam iść na kolacje do Mario , gdzie poznam jego rodziców i rodzeństwo. Jak codziennie rano szykowałam się do pracy , lecz dzisiaj szłam sama bo Patrycja wyjechała na 2 dni do Paryża z Neymarem czyli jej chłopakiem. Gdy podeszłam pod miejsce pracy , budynek był otwarty i w środku było załączone światło. Weszłam i zobaczyłam młodego i przystojnego mężczyzne , miał może 20 lat. Zdenerwowana zapytałam go.
- Przepraszam , ale co Ty tu robisz i skąd masz klucze ?
- Nazywam się Bartek i jestem nowym pracownikiem.
- Ale chwila ja nikogo nie zatrudniłam. - powiedziałam , głośnym tonem.
- No to nie wiem , wczoraj zostałem przyjęty przez Patrycje.
- Mamy wyjaśnione .. Zaczekaj chwile zadzwonie do niej.
Wyszłam na zaplecze i wkurzona zadzwoniłam do przyjaciółki.
- Pati czy możesz mi wyjaśnić , dlaczego zatrudniłaś tego faceta ?
- No to bylo wczoraj i jakoś tak mi się zapomnialo ci powiedziec.
- Haha , jak mogla ci sie taka rzecz zapomniec.
- Spokojnie , powiem ci wszystko w poniedzialek. Papa - powiedziala wyluzowana Pati.
- No to narka.
Wróciłam na sklep i nawiązałam kontakt z Bartkiem.
- Chcesz może herbate lub kawe ? - zapytałam z uśmiechem.
- Wiesz , może skocze do sklepu i kupie coś zimnego. - zaproponował.
- Ok , a ja sb herbate zrobie.
Zrobilam herbate i nagle przyszedł Mario. Od razu mnie czule pocałował , gdy w tym samym momencie do sklepu wszedł współpracownik i zazdrosnym wzrokiem popatrzył się na mnie i na mojego chłopaka. Mario również dziwnym wzrokiem zmierzył mężczyzne i wziął mnie na " strone " .
- Kochanie , co to za facet ? zapytał zazdrosny piłkarz.
- Bartek ? Nowy pracownik w zakładzie. - odpowiedzialam.
- Aha , okej. Pamiętasz o dzisiejszej kolacji , prawda ?
- Oczywiście , to o której mam wpaśc ?
- Przyjdź o 17.00.
- Będe. - odparłam z uśmiechem.
- Ja ide skarbie , bo mam trening za chwile.
- Okej. Pa kotku.
Gdy Mario wyszedł Bartek zapytał mnie :
- To był Mario Gotze ?
- Tak , a co ?
- Nie , nic jeden z moich ulubionych piłkarzy.
- To fajnie. Lubisz Borussie?
- No taak , ale wole Schalke.
- Spoko.
- Mam prośbe pomożesz mi ogarnąc Nikona D300 ?
- Jasne , bardzo dobrze znam ten aparat.
W końcu wybiła 13.30 czyli koniec pracy. Powycieralam podloge i poszlam na miasto , zobaczyc czy nie ma jakiejś fajnej sukienki na dzisiejszy wieczór.
O 16.00 wrócilam do domu i zaczelam sie przygotowywac. Wzielam prysznic , ubralam sie i umalowalam. Gdy bylam juz gotowa wyszłam i udalam się do domu mojego ukochanego.
***
Podeszłam pod drzwi i zadzwoniłam na dzwonek. Otworzyl mi Mario.
- Hej , cudownie wyglądasz słońce. - powiedział chłopak i ucałował mnie w policzek.
- Dziękuje.
Ściągnełam płaszcz i usiadłam. Za chwile do stołu dołączyli rodzice Mario oraz bracia. Zjedliśmy pyszny posiłek , podany przez moją przyszłą teściową i usiedliśmy przed telewizorem. Jego rodzina jest bardzo sympatyczna i miła. Zaraz po kolacji , rozmawialiśmy sobie , a ja otrzymywałam mnóstwo pytań od Felixa - młodszego brata Mario. Felix miał psa , więc około 20.00 wybraliśmy się na spacer - ja , mój chłopak , Felix i Fabian - starszy brat Mario i oczywiście Kapi - czyli pies brata mojego faceta. Po powrocie , poszliśmy wszyscy razem do pokoju i zagraliśmy w różne gry planszowe. Na samym końcu zostaliśmy sami w pokoju i rozmawialiśmy i piliśmy drinki. Była już 23.00 , więc stwierdziłam że pójde już do domu. Był mróz i zostalam odwieziona do domu przez mojego teścia , bo Mario pił alkohol. Zadowolona wrócilam do mieszkania i spokojnie zasnelam.
Sobota.
To dzisiaj mam iść na kolacje do Mario , gdzie poznam jego rodziców i rodzeństwo. Jak codziennie rano szykowałam się do pracy , lecz dzisiaj szłam sama bo Patrycja wyjechała na 2 dni do Paryża z Neymarem czyli jej chłopakiem. Gdy podeszłam pod miejsce pracy , budynek był otwarty i w środku było załączone światło. Weszłam i zobaczyłam młodego i przystojnego mężczyzne , miał może 20 lat. Zdenerwowana zapytałam go.
- Przepraszam , ale co Ty tu robisz i skąd masz klucze ?
- Nazywam się Bartek i jestem nowym pracownikiem.
- Ale chwila ja nikogo nie zatrudniłam. - powiedziałam , głośnym tonem.
- No to nie wiem , wczoraj zostałem przyjęty przez Patrycje.
- Mamy wyjaśnione .. Zaczekaj chwile zadzwonie do niej.
Wyszłam na zaplecze i wkurzona zadzwoniłam do przyjaciółki.
- Pati czy możesz mi wyjaśnić , dlaczego zatrudniłaś tego faceta ?
- No to bylo wczoraj i jakoś tak mi się zapomnialo ci powiedziec.
- Haha , jak mogla ci sie taka rzecz zapomniec.
- Spokojnie , powiem ci wszystko w poniedzialek. Papa - powiedziala wyluzowana Pati.
- No to narka.
Wróciłam na sklep i nawiązałam kontakt z Bartkiem.
- Chcesz może herbate lub kawe ? - zapytałam z uśmiechem.
- Wiesz , może skocze do sklepu i kupie coś zimnego. - zaproponował.
- Ok , a ja sb herbate zrobie.
Zrobilam herbate i nagle przyszedł Mario. Od razu mnie czule pocałował , gdy w tym samym momencie do sklepu wszedł współpracownik i zazdrosnym wzrokiem popatrzył się na mnie i na mojego chłopaka. Mario również dziwnym wzrokiem zmierzył mężczyzne i wziął mnie na " strone " .
- Kochanie , co to za facet ? zapytał zazdrosny piłkarz.
- Bartek ? Nowy pracownik w zakładzie. - odpowiedzialam.
- Aha , okej. Pamiętasz o dzisiejszej kolacji , prawda ?
- Oczywiście , to o której mam wpaśc ?
- Przyjdź o 17.00.
- Będe. - odparłam z uśmiechem.
- Ja ide skarbie , bo mam trening za chwile.
- Okej. Pa kotku.
Gdy Mario wyszedł Bartek zapytał mnie :
- To był Mario Gotze ?
- Tak , a co ?
- Nie , nic jeden z moich ulubionych piłkarzy.
- To fajnie. Lubisz Borussie?
- No taak , ale wole Schalke.
- Spoko.
- Mam prośbe pomożesz mi ogarnąc Nikona D300 ?
- Jasne , bardzo dobrze znam ten aparat.
W końcu wybiła 13.30 czyli koniec pracy. Powycieralam podloge i poszlam na miasto , zobaczyc czy nie ma jakiejś fajnej sukienki na dzisiejszy wieczór.
O 16.00 wrócilam do domu i zaczelam sie przygotowywac. Wzielam prysznic , ubralam sie i umalowalam. Gdy bylam juz gotowa wyszłam i udalam się do domu mojego ukochanego.
***
Podeszłam pod drzwi i zadzwoniłam na dzwonek. Otworzyl mi Mario.
- Hej , cudownie wyglądasz słońce. - powiedział chłopak i ucałował mnie w policzek.
- Dziękuje.
Ściągnełam płaszcz i usiadłam. Za chwile do stołu dołączyli rodzice Mario oraz bracia. Zjedliśmy pyszny posiłek , podany przez moją przyszłą teściową i usiedliśmy przed telewizorem. Jego rodzina jest bardzo sympatyczna i miła. Zaraz po kolacji , rozmawialiśmy sobie , a ja otrzymywałam mnóstwo pytań od Felixa - młodszego brata Mario. Felix miał psa , więc około 20.00 wybraliśmy się na spacer - ja , mój chłopak , Felix i Fabian - starszy brat Mario i oczywiście Kapi - czyli pies brata mojego faceta. Po powrocie , poszliśmy wszyscy razem do pokoju i zagraliśmy w różne gry planszowe. Na samym końcu zostaliśmy sami w pokoju i rozmawialiśmy i piliśmy drinki. Była już 23.00 , więc stwierdziłam że pójde już do domu. Był mróz i zostalam odwieziona do domu przez mojego teścia , bo Mario pił alkohol. Zadowolona wrócilam do mieszkania i spokojnie zasnelam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





