piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział XVIII.
 Następnego dnia rano zaraz po zjedzeniu śniadania , wybraliśmy się do szpitala. Po drodze zabraliśmy Kinge , wyglądała strasznie , jakby pół nocy nie spała i taka była prawda. Wsiadła do samochodu od razu zapytałam jej co z nią jest.
- Kinia , co z tobą ? Wyglądasz jakbyś nie spała...
- Spałam tylko pare godzin , wogóle nie umiałam zasnąć.
- Kinga , zbyt się przejmujesz , będzie dobrze , zobaczysz.
- To jest mój chłopak , kocham go , boje się o niego.
- Ja rozumiem , też bym się bała gdyby Mario miał kontuzje , ale lekarz powiedział , że nie wygląda to na groźne. Będzie dobrze !
- Oby , oby.
Dojechaliśmy do szpitala , od razu udaliśmy się pod sale , w której leżał Marco. Lekarz wyszedł z sali z uśmiechem.
- Dzień Dobry , z panem Reus jest wszystko w porządku , będzie musiał odpocząć od gry około miesiąca , ale na dzień dzisiejszy jest dobrze. - powiadomił nas lekarz.
Kinga rzuciła się na mnie i na Mario.
- Jeju , jest wszystko ok , dzięki Bogu. - powiedziała z łezkami szczęścia w oczach.
Weszliśmy do sali , usiedliśmy nna krzesłach obok łóżka , na którym leżał Marco. Czuł się bardzo dobrze , jednak musiał zostać jeszcze jeden dzień w szpitalu , jutro mógł jechać do domu. Kinga miała dla niego bardzo , ale to bardzo miłą wiadomość , jednak poprosiła nas o wyjście. Wyszliśmy na jej prośbe , jednak szybko wróciliśmy. Nic nam nie chcieli narazie powiedzieć. Długo siedzieliśmy z przyjacielem , potem Kinga została jeszcze u niego , bo przyjechała jego rodzina , a my z Mario pojechaliśmy jeszcze na kawe do pobliskiej kawiarni.
- Kochanie , myślałaś może coś o wakacjach w tym roku? - zapytał Mario.
- Szczerze to nie.. 
- A gdzie byś chciała jechać?
- No nie wiem... Podoba mi się Hiszpania.
- Majorka , Ibiza , Barcelona?
- To ma być nasz wspólny wybór. - powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
- Mi pasuje każda opcja , żeby tylko tobie się podobało.
- Ojej , kochany jesteś. Ja osobiście wybieram Majorke.
- Da się załawtić.
- Jeju , zazdroszcze sama sobie.
Wypiliśmy kawe i wybraliśmy się do rodziców Mario , którzy zaprosili nas na obiad. U Felixa było coraz lepiej , jeszcze tylko 1,5 tygodnia musiał nosić gips. Po zjedzonym posiłku , gadaliśmy , graliśmy , a potem musieliśmy jechać do domu. Wzięliśmy kąpiel , a następnie położyliśmy się w ciepłym łóżku , z kubkiem gorącego kakao. 
Nareszcie wszystko się ułożyło. Z Marco jest wszystko w porządku , Felix się trzyma , mam nadzieje , że już będzie ok.

2 komentarze: