czwartek, 28 marca 2013

Rozdział XIV.
  Poprzedniego wieczoru , razem postanowiliśmy z Mario , że zostane u niego na noc. Obudziliśmy się dość późno , bo około 11.00 , zjedliśmy takie jakby śniadanie. Potem Mario musiał iść na trening , a ja w tym czasie poszłam do siebie. Nasze studio było już zamknięte , Pati za 3 dni miała wyjechać do Brazylii , strasznie mnie dobijała ta informacja , ale obiecałyśmy sobie , że będziemy gadać na skype i co jakiś czas się spotykać. Gdy Mario kończył trening wybrałam się po niego , mieliśmy jechać po Felixa do szpitala. Mój chłopak poszedł już na sale , na której leżał jego brat , ja poszłam jeszcze do sklepu. Zanim weszłam do pomieszczenia , zauważyłam siedzącą na łóżku Ann-Kathrin , Felix wtedy spał , ona zaczęła rozmawiać z Mario , ja cały czas przyglądałam zza drzwi. Zaczęła go uwodzić , on ją cały czas odpychał , wtedy wiedziałam że naprawde mnie kocha i nie chce mnie zdradzić. W tym czasie ja weszłam na sale. Widać , że jej się głupio zrobiło , Mario podszedł do mnie i mnie zaczął namiętnie całować , akurat obudził się Felix.
- Ej , co się tu dzieje , co to za pocałunki w szpitalu ? - zapytał Felix z uśmiechem.
- Nie nic , nic się nie dzieje. - powiedział Mario.
- Dobra , pakuj się bo idziemy. - powiedziałam.
- Okej.
Młody spakował się , ja wzięłam mu rzeczy , a Mario wziął go pod ręke i poszliśmy do samochodu. Gdy przyjechaliśmy do domu Mario , kazaliśmy mu leżeć na kanapie lub w łóżku.
- Jeśli będziesz coś chciał , to wołaj albo dzwoń. - powiedział Mario.
- No dobra.
My poszliśmy do jego pokoju , a Felix był na dole. Zaczęliśmy rozmawiać o nowym domu.
- Kochanie , co myślisz o tym , żebyśmy razem zamieszkali ? Nawet obczaiłem fajny , parterowy domek 10 km stąd.
- No , Pati się wyprowadza i jak coś to będe mieszkała sama.
- Kupimy ten fajny domek , zamieszkamy sobie razem.
- Ok. - powiedziałam z wielkim uśmiechem.
On się na mnie położył i powiedział po cichu " Kocham cię " i zaczął całować.
- Kotek , zejdź , bo mnie nogi bolą , może zamiana miejsc ? - zaproponowałam śmiejąc się.
- No czemu nie.
I tak było połowe wieczoru. Potem odprowadził mnie do domu , bo czekała na mnie Pati. Obejrzałyśmy kilka filmów i poszłyśmy spać. 
Skomentujcie lub napiszcie mi na asku , żebym wiedziała kto czyta :) 
ask : http://ask.fm/martagoetze


wtorek, 26 marca 2013

Rozdział XIII.
Część II.
 Po długim locie , nareszcie dotarliśmy do pięknej Barcelony. Nie było za ciepło około 15 stopni , ale stolica Katalonii , jest piękna mimo to. Gdy wyszłam z samolotu , już nie mogłam się nadziwić temu pięknemu miastu. Jechaliśmy taksówką do hotelu , Mario wogóle nie zainteresowany niczym , a ja patrzyłam przez szybe i podziwiałam najcudowniejsze miasto na Ziemi , tam było wszystko takie fajne , nie było rzeczy , która by mi się nie spodobała. Mario wziął walizkę z samochodu i poszliśmy do hotelu. Gdy weszliśmy do pokoju , dopiero byłam w szoku ! Pełen luksus. Zaczynało się cudownie. Dodatkowo mieliśmy widok z okna na cudowny Camp Nou. Po rozpakowaniu ciuchów , poszliśmy na śniadanie do hotelowej restauracji , a następnie odpoczęliśmy po długiej podróży. Zdrzemnęliśmy się i wybraliśmy się na spacer po Barcelonie. Myślałam , że ten dzień nie będzie lepszy , a jednak. Idąc ulicą spotkaliśmy Leo Messiego , nie wierzyłam własnym oczom , spełniło się moje kolejne marzenie , szedł w towarzystwie swojej pięknej partnerki i słodziutkiego syneczka. Mój chłopak , jako piłkarz miał znajomości , więc zaczepił państwo Messich.
- Cześć , jestem Mario Gotze , a to moja partnerka Marta. - przedstawił nas.
- Cześć , kojarze cię , jesteś piłkarzem Borussi Dortmund ? - zapytał Leo z uśmiechem.
- Tak , tak. Nie musicie się przedstawiać. - powiedział Mario śmiejąc się.
- Haha , co Was sprowadza do Barcelony ? - spytała nas Antonella.
- Przyjechaliśmy na mecz Barcy z Milanem , możemy zobaczyć maluszka ? - zadałam pytanie.
- Oczywiście.
Zobaczyłam małego Thiago , już odrazu widziałam w nim małego Leo , miał ciemne włosy , jak Anto , więc był mieszany , ale naprawde przesłodki. Po ciekawym spotkaniu , żona Messiego dała mi swój numer telefonu.
- Prosze to mój numer telefonu. Jeśli będzie ci się tu nudzić to dzwoń , ja i tak siedzę cały czas w domu. 
- Tutaj nie da się nudzić , ale skorzystam , chętnie się z tobą spotkam.
- Będe czekać.
Pożegnaliśmy się i poszliśmy do hotelu. Troche się z nimi zagadaliśmy , ale z kimś takim to czysta przyjemność. Zjedliśmy obiad i zaczęliśmy leniuchować i oglądać TV. Nagle zadzwonił telefon Mario. On był w łazience , więc odebrałam.
- Mario ? 
- Nie , Marta.
- Marta , Felix złamał noge podczas dzisiejszego meczu , teraz jest w szpitalu razem z Fabianem , ale on musi zaraz jechać do Bochum , nas nie ma jesteśmy na tym wyjeździe we Francji. - powiedziała zdenerwowana kobieta.
- Jeju , dam pani Mario , bo właśnie przyszedł.
Chłopak po rozmowie z mamą się zdenerwował i rzucił telefonem o łóżko.
- Ej , kotek co jest ?
- Musimy wracać do Dortmundu , Felix leży w szpitalu ze złamaną nogą , rodzice na wyjeździe , Fabian musi jechać do Bochum... Miało być tak pięknie.
- Kochanie , nie wściekaj się. Przecież to nie twoja wina , że tak właśnie się stało.
- No , ale ja chciałem cię wziąść na ten mecz Barcy...
- Przecież jeszcze będzie wiele meczy Barcelony , jeszcze się wybierzemy.
Spakowaliśmy walizki i pojechaliśmy na lotnisko. Fakt , byłam troche załamana , ale jeżeli trzeba , to trzeba. Lecieliśmy 2,5 godziny , strasznie długo. Po przylocie do " naszego " miasta , pojechaliśmy do domu , odłożyć walizki i od razu pojechaliśmy do szpitala , w którym przebywał Felix. 
- Dzień Dobry , czy można go już wziąść do domu ? - zapytał Mario.
- Nie , dopiero jutro , kim Pan jest dla niego ? - zapytała lekarka.
- Bratem.
- Prosze przyjechać jutro w godzinach porannych.
- Dobrze.
Nie mogliśmy go zabrać do domu , ale poszliśmy na sale , gdzie przebywał.
- Hej młody , jak się czujesz. - zapytałam.
- Jest okej , boli noga.
- Jeej , musisz wytrzymać tu do jutra , a potem będziesz u nas , zanim rodzice przyjadą.
- Jak to do jutra ? Nie moge już dzisiaj jechać ? 
- Nie , tak powiedziała lekarka. - odezwał się Mario.
Było dość późno i pojechaliśmy do domu. Było mi szkoda Felixa , bo kocha piłke nożną , a będzie musiał mieć dość sporą przerwe , ale cóż , takie jest życie.

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział XIII.
Część I.
  Rano , a w zasadzie w południe obudziłam się w łóżku Mario , jednak nie było go obok mnie. Troche się wystraszyłam nie wiedziałam o co chodzi , jednak poczekałam jeszcze chwile. Nagle wszedł do pokoju , przyniósł mi śniadanie i gorące kakao. 
- Mario , co to za okazja ? - zapytałam z uśmiechem.
- Czekaj to jeszcze nie wszystko.
Byłam bardzo zdziwiona , a nawet wystraszona. Nagle przyszedł i wyciągał jakieś bilety z koperty.
- Popatrz , gdzie jedziemy. - powiedział uśmiechnięty.
- Jezu. Czy to są bilety na mecz Barcy z Milanem ?
- Dokładnie tak.
- Kochanie , jedziemy na ten mecz ?
- No tak , myślisz , że dla kogo te bilety ?
Rzuciłam się na niego i pocałowałam.
- Jesteś najwspanialszy , wogóle z jakiej to okazji ? 
- No , więc... Chciałem ci wynagrodzić jakoś tą zdrade.
- Skarbie , ale ja ci już wybaczyłam , nie trzeba było. Naprawde dziękuje.
- Prosze bardzo.
Jeszcze raz go pocałowałam. Zjadłam śniadanie i zapytałam go:
- Kiedy my mamy wylot , tak wogóle ?
- Jutro.
- Jeju , co chwile gdzieś wyjeżdżam. - odpowiedziałam uśmiechnięta.
- A właśnie... Gdzie byłaś wtedy , co byliśmy skłuceni?
- Emmm , omm , nooo. W Warszawie...
- U kogo ?
- U koleżanki , Natalii.
- Spoko.
Nie chciałam mu mówić o Dominiku , bo mógłby się wkurzyć. Poszłam się ubrać i umyć. Chciał , żebym jeszcze chwile została. Usiedliśmy na fotelu i on popatrzył mi prosto w oczy.
- Nawet nie wiesz jak cię kocham słonko.
- Jeju , jesteś taki kochany, ja to mam szczęście.
- Ja mam większe...
I taka była nasza rozmowa. Potem poszłam do swojego domu i naszykowałam sobie rzeczy , które miałam spakować. Gdy przyszła Pati , od razu się jej pochwaliłam. Jednak ona przyszła ze złą wiadomością...
- Pati , Pati , Pati ! Jade do Barcelony , z Mario.
- Okeey , fajnie... - powiedziała smutnym głosem.
- Ej , co się stało ?
- Klientów wogóle nie ma , kasy nie zarabiamy wszystko się wali. Zastanawiam się nad zamknięciem i chyba wyjade do Neymara , do Brazylii...
- Mnie samą zostawisz ?
- No myślałam , że ewentualnie przeprowadzisz się do Mario , a jak sprzedamy mieszkanie to się podzielimy pieniędzmi.
- Przemyśle to , ale jak chcesz zamknąć zakład to zamknij... 
- Pierwsze trzeba to wszystko wysprzedać , te ramki i wgl.
- No tak , tak.
Patrcyja poszła na miasto , a ja się zaczęłam pakować. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi , to była Kinga , dziewczyna Marco. 
- Hej ! Co cię tu sprowadza ? - zapytałam przyjaźnie.
- Hej , a no wiesz tak sobie przyszłam pogadać , w końcu nasi chłopcy się przyjaźnią.
- No tak , tak. 
Kinga zobaczyła walizke z ciuchami.
- Wybierasz się gdzieś ?
- Tak , jedziemy do Barcelony z Mario , jutro wyjeżdżamy.
- No prosze.
- Hehe , napijesz się czegoś ?
- Jeśli masz coś zimnego to chętnie.
Poszłam do kuchni i nalałam nowej znajomej soku. Gadałyśmy chyba z 2 godziny i bardzo dobrze się rozumiemy , była już 19.00. Pati wróciła i również poznała Kinge. Niestety moja nowa koleżanka musiała iść , a ja poszłam spać.
***
Następnego dnia musiałam obudzić się o 6.00 , bo o 8.00 mieliśmy wylot do Barcelony. Rano przyjechał po mnie Mario i pojechaliśmy na lotnisko !

UWAGA. PODZIELIŁAM TO NA 2 CZĘŚCI , BO W II BĘDE OPISYWAĆ POBYT W BARCELONIE :)

piątek, 22 marca 2013

Rozdział XII.
 Rano obudziłam się w łóżku Dominika , zabardzo nie pamiętałam wczorajszego wieczoru , ale wiedziałam , że poszłam z nim do klubu. Był z nami również Kuba Kosecki z dziewczyną. Wiem , że świetnie się bawiliśmy , ale powrotu do domu nie pamiętam , chciałam się zabawić tego wieczoru i wypiłam kilka drinków. Zaraz po przebudzeniu poszłam do łazienki się umyć i ubrać. Gdy wyszłam , w kuchni czekał Dominik ze śniadaniem. Po zjedzonym posiłku wybrałam się na spacer , nagle dostałam telefon od Marco , który zaprosił mnie na impreze i bardzo prosił , żebym przybyła. Zgodziłam się , więc wróciłam do mieszkania przyjaciela.
- Dominik , wyjeżdżam dzisiaj , dziękuje Ci bardzo , że mogłam u ciebie nocować , naprawde. Jesteś wspaniałym przyjacielem.
- Ojj. Nie ma za co , jak co to przyjeżdżaj. 
- Dzięki.
Spakowałam się i zarezerwowałam samolot. Dominik odwiózł mnie na lotnisko. Lot trwał około 1,5 godziny , po przylocie do Dortmundu , wzięłam taxi i pojechałam do mieszkania. Mój powrót był niespodziewany dla Patrycji , ale cóż. Była godzina 15.00 , na 18.00 miałam być u Marco. Byłam strasznie głodna i zrobiłam sobie obiad , a następnie ogarnęłam troche mój pokój. Gdy zerknęłam na zegarek , to już był czas szykowania się na impreze. Poszłam do łazienki się umalować , uczesać i ubrać. Założyłam czarną sukienke , do połowy ud i szpilki. Wychodząc z domu zaczepiła mnie Pati.
- Ej , Marta gdzie ty wogóle idziesz.
- Ops. Zapomniałam Ci powiedzieć. Ide do Marco na impreze.
- Ok , a Mario tam będzie ?
- Raczej tak , przecież to jego najlepszy przyjaciel.
- Głupio zapytałam.
- No właśnie. Ja już zmykam.
-  No paa , baw się dobrze.
- Dziękuje.
Poszłam. Zadzwoniłam na dzwonek przy domu Marco , otworzyła mi Kinga - jego nowa dziewczyna. Sprawiała wrażenie miłej i sympatycznej. Po zobaczeniu Mario , znowu zachciało mi się płakać , ale stwierdziłam , że w takiej sytuacji jestem mięczakiem i się powstrzymałam. Podszedł do mnie i poprosił o chwile wysłuchania.
- Jejku , błagam cię zrozum mnie. Ann to wszystko zaplanowała , bo jest zazdrosna o ciebie , ja tego nie chciałem , naprawde. Kocham tylko ciebie , nikogo innego , a jak ona się na mnie rzuciła to już nie mogłem nic zrobić... Proszę cię.
- Daj mi jeszcze troche czasu. Muszę to przemyśleć.
- Prosze , uwierz mi , bez ciebie , moje życie nie ma sensu.
- Oj no przestań już słodzić.
- Ja ci nie słodze , tylko mówie co czuje.
Zostawiłam go i poszłam do Ewy , która siedziała w towarzystwie Agaty. Widziałam, że gdy odchodziłam od mojego eks , był zasmucony. Całą impreze myślałam o jego słowach. Tego wieczora nie zaszalałam z alkoholem. Wypiłam 2 drinki. Potem , Mario znowu wziął mnie na chwile , przytulił i powiedział :
- Słonko. Prosze , wybacz mi to się już nie powtórzy.
- Dobrze , kocham cię. - mówiąc to , łezka poleciała mi z oka.
Mario popatrzył na mnie i powiedział cichym głosem:
- Nie płacz ! Będzie dobrze.
- Mario , kiedy idziesz do domu ?
- Dzisiaj , ide do domu z tobą.
- Mam u ciebie nocować ?
- Tak , zobaczysz to będzie niezwykła noc.
Troche byłam zaskoczona tym co powiedział , ale okej. Poszliśmy do jego domu , weszliśmy do jego pokoju , on zaczął mnie namiętnie całować , położył mnie na łóżko i zaczął powoli rozbierać...
Rano obudziłam się u boku , mojego wspaniałego , czułego chłopaka , uwierzyłam w to co powiedział i znowu byłam mega szczęśliwa.
************************
DZIĘKUJE WERONICE ZA POMOC <3 :)


sobota, 16 marca 2013

Rozdział XI.
   Ten dzień był najgorszym w moim życiu. Po pracy udałam się do domu mojego chłopaka , sam dał mi klucz do jego domu. Gdy weszłam do jego pokoju zastałam jego byłą dziewczyne - Ann Kathrin , całującą się wraz z nim w łóżku. Ona była w samej bieliźnie jak Mario mnie zobaczył , zepchnął ją z siebie i podbiegł do mnie , popatrzył w moje załzawione oczy , a ja z całej siły przywaliłam mu w twarz i kopłam , w czułe miejsce. Szybko zbiegłam na dół , ubrałam buty i pobiegłam do mojego domu. Po drodze spotkałam Łukasza Piszczka , który zapytał mnie.
- Jeju , Marta co ci się stało ?
- Wiesz... Teraz nie mam czasu , zadzwonie do Ewy potem.
- No dobrze.
Skończyłam szybką rozmowe i poszłam do mojego mieszkania. Zastałam tam Patrycje , opowiedziałam jej o sytuacji. Pomyślałam , że na pare dni przejade się do Warszawy , do mojej przyjaciółki Natalii. Zarezerwowałam pierwszy , lepszy lot do Wawy , spakowałam kilka ciuchów , kosmetyki i pojechałam na lotnisko. Przy wyjściu , powiedziałam przyjaciółce.
- Pati , ale prosze nie mów Mario , że pojechałam do Nati , powiedz mu dopiero tak , za 3 dni.
- Okey , nie ma sprawy.
Ucałowałam Patrycje w policzek i poszłam. O 17.45 miałam wylot z Dortmundu , leciałam 1,5 godziny. Około 19.20 byłam na Okęciu. Odebrała mnie Natalia. Pojechałyśmy do jej mieszkania , od razu zrobiła mi herbate , gdy zaczęłam jej opowiadać , cały czas płakałam , jednak ona cały czas mnie pocieszała. Nie widziałyśmy się ponad pół roku , więc do 23.00 siedziałyśmy i opowiadałyśmy. Niestety następnego dnia ona musiała wyjechać na sesje , do Paryża , Nati jest modelką. Chciała zostawić mi klucze , ale mój dobry kolega - Dominik Furman ( piłkarz Legii Warszawa ) dowiedział się , że jestem w stolicy , zaproponował , żebym na pare dni została u niego. Natalia jeszcze tego dnia , pościeliła mi łóżko i zasnęłam , po męczącym dniu. Od rana dostawałam mnóstwo telefonów i sms'ów od Mario , jednak ja to ignorowałam. Natalia miała wylot około 11.00 , więc po zjedzeniu śniadania rano , pożegnałam się z Natalią i udałam się do Dominika. Furmana , znam od bardzo dawna , poznałam go po meczu Legii , utrzymujemy bardzo dobry kontakt , można powiedzieć , że jest moim przyjacielem. Gdy podeszłam pod jego mieszkanie , zadzwoniłam na dzwonek. Otworzył mi i się przywitał.
- Marti , jak ja cię dawno nie widziałem. - powiedział z szerokim uśmiechem.
- Hej Dominik , dobrze cię widzieć. 
Jednak widział , że u mnie coś nie tak.
- Marta , co cię skłoniło do przyjazdu do Warszawy ? Tak wogóle , jesteś jakaś smutna.
- No wiesz... Narazie nie chce o tym rozmawiać...
Znowu zaczęłam płakać , to nie było takie łatwe...
- No weź , widze , że się coś stało... Powiedz.
- Mario , mnie zdradził , ok ? 
- Jeju... Wiem , co czujesz. Zrobić ci herbaty ?
- No chętnie się napije.
Dominik przyniósł napój i zapytał.
- Dzisiaj mamy mecz o 18.00 , nie chcesz się przejść ?
- Wiesz , zabardzo nie mam siły , jestem wykończona tą całą sytuacją. Będe was wspierać oglądając w telewizji mecz.
- Dobrze. 
Nadeszła pora obiadowa , przyjaciel zaprosił mnie do mojej ulubionej warszawskiej restauracji. Po zjedzonym posiłku , poszłam do sklepu , a Dominik do mieszkania. Potem również tam poszłam. Całe popołudnie siedzieliśmy i gadaliśmy. O 16.30 , chłopak musiał się już zbierać. Więc siedziałam sama w mieszkaniu i czekałam na mecz Legii. Spotkanie wygrali Wojskowi , gdy Dominik przyszedł do domu , siedziałam na kanapie i łzy spływały mi po policzkach. Usiadł obok mnie , objął , otarł palcem moje łzy i powiedział :
- Będzie dobrze , zobaczysz. I pamiętaj , za każdym razem możesz na mnie liczyć.
- Jeej , dziękuje Ci.
- Ależ , nie ma za co.
Po raz 100 zadzwonił Mario , w końcu stwierdziłam , że odbiore. 
- Czego chcesz ? - zapytałam głośnym tonem.
- Gdzie ty jesteś ? Szukam cię po całym Dortmundzie.
- To sobie szukaj.
Rozłączyłam się i rzuciłam telefonem. 
- Co jest ? - zapytał Dominik.
- Nie nic , ten debil ma jeszcze pretensje , że mnie nigdzie nie ma.
- No weź , martwi się.
- A ja go teraz mam w dupie , trzeba było się nie lizać z tą modeleczką.
- No z jednej strony masz racje.
- Ide wziąść prysznic.
- Ok.
Gdy się umyłam , poszłam do salonu , porozmawiać jeszcze z przyjacielem. Dominik jest naprawde fajny , zawsze stara się pomóc i jest bardzo pogodny. Potem poszłam spać , jednak nie mogłam zasnąć. Chłopak widział , że nie moge spać i przyszedł do mnie położył się obok mnie i powiedział:
- Śpij spokojnie , między tobą a Mario , będzie wszystko w porządku. 
- Dziękuje , że mnie rozumiesz.
Oboje zasnęliśmy. 

niedziela, 10 marca 2013

Rozdział X.
  W poniedziałek rano obudziłam się , przypomniało mi się , że musze iść do pracy. Szybko wstałam , zjadłam śniadanie i poszłam. Oczywiście w zakładzie był już Bartek , który przywitał mnie bukietem róż. Z jednej strony byłam zadowolona , a z drugiej wkurzona. Myślałam, że mu powiem , aż się w końcu ode mnie odczepi , że możemy być tylko znajomymi , ale on oparł mnie o ściane i zaczął całować. To był tak świetny moment , że nie mogłam przestać. Patrycja widziała tą scenke i krzyknęła.
- Marta , co ty wyprawiasz ? Ty masz chłopaka. Masz czelność go zdradzać.
Popatrzyłam na Bartka i wyszłam z pracy ze łzami w oczach. Wiem , że nie mogłam tak opuszczać budynku , bo to w końcu moja praca , ale tak się wkurzyłam na Patrycje , że musiałam. Czy ja byłam winna ? Przecież to on mnie przybił do ściany. Poszłam do parku i usiadłam na ławce. Po mojej twarzy było widać , że płakałam. Akurat tą drogą przechodził Reus. Usiadł obok mnie i zapytał.
- Jeju , co ci się stało ? 
- Nie , nic poważnego.
- No powiedz.
- Marco , prosze cię , nie chce o tym rozmawiać.
- Okej , jeżeli nie chcesz , nie będe cię zmuszał.
- Dziękuje za wyrozumiałość. 
- Nie ma sprawy. To ja lece.
- Papa,  a jeszcze jedno. Błagam nie mów nic Mario.
- Dobra , ale dlaczego ?
- Poprostu nic nie mów... 
- Dobrze.
Za chwile przybiegła Pati.
- Jezu , o co ci chodzi. 
- Nie wiedziałaś o co chodzi , nie musiałaś wrzeszczeć od razu na mnie. Wiesz , że jestem wrażliwia w takich sprawach.
- No przepraszam ! Powiedz mi o co chodzi.
- Przecież wiesz , że ja mu się podobam !
- No wiem , ale o tym co dzisiaj się stało nic nie wiem.
- Poprosiłam go na rozmowe w 4 oczy , chciałam mu powiedzieć , że ja jestem szczęśliwa z Mario , ale on mnie wziął i zaczął całować...
- Ale chyba nie będziesz tego mówić Mario ?
- Nie no coś ty !
Wróciłyśmy do zakładu , jednak postawiłam warunek Bartkowi. 
- Masz nic nie mówić Mario o tym pocałunku , okej ? - powiedziałam podniesionym tonem.
- No dobra , dobra. Wyluzuj.
- Mam wyluzować ? Odczep się w końcu ode mnie. Jestem szczęśliwa z Mario i nie próbuj mi niszczyć tego związku. 
Smutny chłopak , odszedł ode mnie. Ani troche nie zrobiło mi się głupio. Po pracy , wróciłam do domu i położyłam się na kanapie , przed telewizorem. Przyszedł mi sms od Mario: " Hej skarbie , wpadnij do mnie " jednak niezabardzo mi się chciało iść , więc poprosiłam go , żeby to on do mnie wpadł. Gdy przyszedł , Patrycja poszła do kina z Wiktorią - naszą sąsiadką.  Usiedliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy różne filmy. Zasnęłam na jego kolanach , nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Chłopak wstał i poszedł otworzyć , a ja za nim. Był to Bartek , gdy zobaczył w drzwiach Mario , powiedział.
- Sorrki , pomyliłem mieszkania. 
- Ej , ej nie tak szybko , wiem , że tu specjalnie przyszłeś. - odparłam wkurzona.
- Nie , serio przypadek.
- Taa , już ci uwierze , gadaj skąd wiesz gdzie mieszkam i po co tu przyszłeś. 
- Patrycja mi powiedziała... Przyszłem tu , żeby cię przeprosić za dzisiaj.
- Za dzisiaj , czy ja o czymś nie wiem ? - zapytał Mario.
- Tak , za dzisiaj. - powiedział Bartek.
Chciałam wybrnąć z sytuacji , ale mi się nie udało , Bartek się wygadał.
Wkurzony Mario szarpnął mnie za ręke i zapytał.
- Możesz mi wyjaśnić kur*a , co to był dzisiaj za pocałunek ?
Rozpłakałam się i zaczęłam wszystko wyjaśniać chłopakowi.
- Mario , ja tego nie chciałam , uwierz mi. Próbowałam mu wytłumaczyć , że ja kocham tylko Ciebie , on cały czas do mnie zarywał , próbował uwieść , ja się nie dawałam , aż nagle zaczął mnie całować. Nie potrafiłam się uwolnić. Prosze , zrozum mnie kotku , nigdy bym cię nie zdradziła , nikogo innego nie kocham ! Dla mnie liczysz się tylko ty ! 
- Czyli on cię na siłe całował ? 
- No tak.
- Niech tylko spotkam gnoja , to zobaczy...
- Mario , ale spokojnie , prosze cię.
- Mam być spokojny ? Nadam mu tylko.
Położyliśmy się na łóżku i Mario mnie mocno przytulił.
- Dziękuje , że jesteś. - powiedziałam.
- Pamiętaj , zawsze możesz na mnie liczyć kochanie. - odpowiedział.
Zjedliśmy wspólną kolacje i posiedzieliśmy chwile przed telewizorem. I potem on poszedł do swojego domu , a ja poszłam spać.

sobota, 9 marca 2013

Rozdział IX.
  W niedziele rano , Patrcyja niespodziewanie pojawiła się w mieszkaniu , był to dla mnie szok , bo wydawało mi się , że miała wrócić tydzień później. Gdy obudziliśmy się z Mario , on się na mnie położył i zaczął namiętnie całować , w tym samym czasie przyjaciółka weszła do pokoju. Jak zobaczyła nas razem w łóżku , szybko wyszła i udawała jakby nic nie widziała. Jednak ja zauważyłam ją , mój chłopak również , ale nie przejmował się niczym i dalej mnie całował. Potem oporządziliśmy się i zjedliśmy śniadanie. Mario niestety musiał iść do domu. Tego dnia był mecz , więc postanowiłyśmy się wybrać z Patrycją. Po opuszczeniu mieszkania przez mojego chłopaka , Patrycja zapytała:
- Co to miało być za namiętne całowanie rano? - uśmiechając się , zadała pytanie.
- No weź , nie jestem dzieckiem.
- Jej , no przecież żartuje , a było coś więcej ?
- Jeśli masz na myśli to co ja...
- Tak , mam to na myśli.
- Nie , nic nie było... Narazie !
- Widze , że masz jakieś plany , co do tego.
- No , a co by nie. - powiedziałam w śmiechu.
Leniuchowałyśmy z przyjaciółką przed telewizorem , zajadając paluszki. Zerknęłam na zegarem i krzyknęłam.
- Ej ! Już jest 14.30. Za godzine mecz.
- OMG. Te " Pamiętniki z wakacji " serio wciągają.
- I to jak. 
Zrobiłyśmy szybki obiad - naleśniki i ubierałyśmy się na mecz. Wyszłyśmy z mieszkania i udałyśmy się w strone stadionu. Po wejściu usiadłyśmy w strefie VIP , gdzie był Mats Hummels ze swoją dziewczyną - Cathy. Wiedzialam , że gdy Mario zobaczy mnie obok niego nieźle się wkurzy , bo ze sobą nie rozmawiają od wczoraj , po tej sytuacji w toalecie. W przerwie meczu , mężczyzna poprosił mnie na chwile i zapytał.
- Dlaczego Mario wogóle się do mnie nie odzywa ?
- Ty byłeś aż tak pijany , że nic nie pamiętasz ?
- No na to wygląda. Powiedz mi prosze , chce to jakoś odkręcić.
- Zaczęłeś mnie obmacywać w toalecie , Mario to widział.
- Jezu. Jak mogłem być taki głupi ? Marta przepraszam cię na prawde ! Byłem tak nachlany , że nie wiedziałem co robie... Gdybym był trzeźwy , to bym nic ci nie zrobił. I prosze nie mów Cathy.
- No okej... Rozumiem cię. Nie powiem jej nic. - powiedziałam z uśmiechem.
Wróciliśmy na II połowe. Mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla BvB. Mats zaprosił kolegów do swojego domu na uczczenie zwycięstwa , jednak mój chłopak nie chciał tam iść. Jednak namówiłam go z tego względu , żeby pogodził się z Hummelsem , bo byli dobrymi przyjaciółmi , chciałam , aby się pogodzili. Po moich namowach , zgodził się. Po dotarciu na spotkanie ze znajomymi , Mario poszedł ze mną i z Matsem na rozmowe.
- Mario , jesteśmy przyjaciółmi. Prosze wybacz mi ten wybryk wczoraj. Byłem mocno pijany , nie chciałem tego zrobić. Nie wiem co mi odwaliło , ja kocham tylko moją dziewczyne. Stary błagam cię , nie chce zniszczyć naszej przyjaźni. - powiedział zasmucony Mats.
- Nie wiem co mam o tym myśleć. Dlaczego akurat dobrałeś się do mojej dziewczyny ?
- To jakoś tak wyszło. Mówie Ci , że byłem pijany...
- No dobra , rozumiem , ale niech się jeszcze raz taka sytuacja powtórzy , to...
- Obiecuje , coś takiego już nie nastąpi.
- Mam taką nadzieje.
- Noi co chłopaki , już ok ?
- Ok - odpowiedzieli wspólnie. 
Wróciliśmy do pokoju , gdzie siedzieli wszyscy. Patrycja , która również została tam zaproszona , zapytała mnie o co chodziło. Opowiedziałam jej to , również była zdziwiona , ale no cóż. Nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa.
- Mario , strasznie się źle czuje , głowa mnie boli.
- To idziemy , co ?
- Jeżeli chcesz , to zostań... Pati przecież ze mną pójdzie.
- Nie ma mowy , ide z tobą.
- Ej , ej czyżbyś uważał , że się nią odpowiednio nie zajme ? - wtrąciła się uśmiechnięta Patrycja.
- Ależ oczywiście , że tak nie uważam , to jest moja dziewczyna i się o nią troszcze. - odpowiedział mój chłopak.
Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu Hummels'a. Po wejściu do domu , od razu udałam się do łóżka. Mario podał mi tabletke od bólu głowy i szklanke wody , następnie się położył obok mnie. Chwile potem zadzwonił jego telefon , był to Felix.
- Mario ! Gdzie ty znowu jesteś ?
- U Marty. - odpowiedział.
- Znowu ?
- Tak , posłuchaj to jest moja dziewczyna , mam prawo u niej być codzienie. 
- No ok , ok. 
- No to Pa.
- Pa.
Zapytałam mojego chłopaka:
- Czyżby Felix mnie nie lubił ?
- Oczywiście , że cie lubi , nawet bardzo i mu się podobasz. Jest zazdorsny poprostu.
- Aha , zamurowało mnie.
- No widzisz.
Głowa przestawała mnie boleć , ale byłam tak zmęczona , że zasnęłam. Poczułam tylko całusa od Mario , który wychodził. 



piątek, 1 marca 2013

Rozdział VIII.
To już dzisiaj impreza Borussi. Nie moge się doczekać. Rano obudził mnie dzwonek do drzwi , wstałam z łóżka , byłam w majtkach i koszulce na ramiączkach w dodatku , miałam włosy rozwalone na wszystkie strony , ale co tam. Otworzyłam drzwi i zastałam tam Mario.
- Cześć kotek , czemu tak przychodzisz bez zapowiedzi ?
- Hej skarbie , a nie moge ? - zapytał uśmiechnięty chłopak.
- No jasne , że możesz ale patrz jak wyglądam.
- Ślicznie , tak jak zawsze.
- Przesadzasz.
- Wcale nie. 
- Ok , zrobić Ci herbaty ?
- Poprosze.
- Nie jesteś głodny ?
- Nie , przed chwilą jadłem śniadanie.
Poszłam do kuchni i zrobiłam herbate dla Mario i mu ją zaniosłam.
- Masz , a ja pójde się troche oporządzić , włącz sobie telewizor jeśli chcesz.
Poszłam do łazienki się umyć i ubrać. Za 10 minut , wróciłam do salonu.
- Marti , wiesz już co ubierasz na dzisiejszą impreze ?
- No szczerze mówiąc , jeszcze nie zabardzo. 
- Oh , no ja też nie. To co jedziemy dzisiaj na zakupy ?
- O której godzinie?
- Możemy nawet teraz , jeśli Ci pasuje.
- No ok. 
Poszłam jeszcze raz się przebrać , bo ubrałam ciuchy , w których chodze sobie po domu. Wróciłam gotowa i pojechaliśmy. Po długim chodzeniu , nagle w jednym sklepie znalazłam sukienke , która dobrze na mnie leżała i podobała mi się , Mario również stwierdził , że ładnie mi w niej. Była czarna , krótka ( ale nie aż tak bardzo )  i miała kilka cekinów. Gdy podeszliśmy do kasy , zaczęłam wyciągać portfel Mario powiedział:
- No chyba sobie żartujesz.
- Z czym niby ?
- No ja zapłace za tą sukienke.
- Ej no , weź ... Ja płace za nią i koniec.
Aż w końcu wziął mi tą sukienke z ręki i zapłacił za nią. 
- Mario , kochany jesteś. - powiedziałam mu to i pocałowałam.
- No to teraz szukamy koszuli dla mnie.
- Ok.
Chodziliśmy , chodziliśmy i nie znaleźliśmy.  Więc Mario stwierdził , że założy czarną koszulke , a na to niebieską marynarke , a ja ubiore niebieskie buty i kolczyki. Po drodze weszliśmy jeszcze do Starbucks Coffee. Gdy wypiliśmy kawe , wróciliśmy do mnie do mieszkania. Patrycja była na wakacjach , więc chata wolna. 
- Mario , jestem zmęczona.
- To się połóżmy.
Spaliśmy około 2 godzin , gdy się obudziliśmy była godzina do wyjścia , chłopak się pospieszył i poszedł do domu się ubrać.
- Kochanie będe o 16.40 po ciebie.
- Ok.
Poszłam do łazienki i przygotowywałam się na impreze. Gdy byłam już gotowa , stwierdziłam że wejde jeszcze na Facebooka , bo miałam chwile czasu. Nagle podjechał Mario , ubrałam żakiet i wyszłam z domu. Gdy dotarliśmy pod restauracje , to każda para robiła sobie razem fotke , więc przed wejściem zrobiliśmy sobie zdjęcie. Po wejściu do restauracji usiedliśmy obok Marco , Matsa Hummelsa i jego dziewczyny Cathy. Impreza zaczęła się super , dobre jedzenie , tańce , nowe znajomości... Najbardziej z kobiet , to polubiłam Cathy , Ewe Piszczek , Anie Stachurską , Agate Błaszczykowską i dziewczyne od Romana Weidenfellera. Była około godzina 01.00 , wyszłam do toalety aby zobaczyć czy mi się makijaż nie rozmazał. W lustrze zobaczyłam , że wchodzi za mną Mats , jednak dziwnym wzrokiem się na mnie patrzył. Nie zwracałam na to uwagi. Nagle podszedł do mnie i od tyłu chwycił mnie za biodra i zaczął przybliżać swoje usta do mojej szyi , w tym momencie krzykłam , Mats zostaw mnie ! W tym momencie wszedł Mario i złym wzrokiem popatrzył na mężczyzne i nerwowo chwycił mnie za ręke. Bez zapowiedzi wyszliśmy z lokalu. 
- Marta , co to miało być ? - zapytał nerwowym głosem.
- Mario... Mnie się nie czepiaj , bo ja nic złego nie zrobiłam , to on wszedł za mną do toalety i próbował uwieść , ja się nie dałam.
- Jezu , przecież on był moim przyjacielem.
- Kochanie zrozum , każdy z nas jest teraz troche pijany. Mats wypił kilka kieliszków plus drinki. Ty też piłeś. Wyjaśnisz to z nim jutro.
-Ok , idziemy już do domu , ok ?
- No jak uważasz. Ej , chodź do mnie na noc. 
- Ale słonko , ja nie mam szczoteczki , ani nic. 
- Spokojnie , mamy zapasowe. 
- No to ok.
Poszliśmy do mojego domu. Rozebraliśmy się do bielizny i wspólnie zasnęliśmy.
Impreza była całkiem udana , jednak końcówka była nerwowa.