Kończe tego bloga!
Patrycja wyjechała do kliniki , po 2 miesiącach z ciążą i dzieckiem wszystko było w porządku , natomiast Marta po przyjeździe z Barcelony wiodła spokojne życie z Mario <3
Dziękuje wszystkim za czytanie mojego bloga , cieszę się , że niektórym się spodobał :) Wkrótce zaczynam nowe opowiadanie! :P
~ Marta Goetze ;3
Miłość od pierwszego wejrzenia.
wtorek, 13 sierpnia 2013
środa, 31 lipca 2013
Rozdział 24.
- No to siadaj przed laptop , szukamy ofert. Zabieramy Pati , cnie?
- Jeśli tylko chce , to niech jedzie z nami. - powiedział Mario sympatycznym głosem.
- Nie no , nie będe wam wakacji psuła , zostane tutaj , w Dortmundzie , zajme się domem.
- Pati , nie marudź , jedziesz z nami. - odpowiedziałam.
Szukaliśmy i szukaliśmy hotelu , aż w końcu znaleźliśmy. Taki co nam się spodobał był na Bali. Piękny hotel , basen przy nim , cudowna okolica i blisko do morza.
- No to ja jutro wybieram się rezerwować. - oznajmił Mario.
- Ja jutro rano wybieram się do lekarza. - powiedziała Patrycja.
-------------------------------------
Następny dzień rano.
Patrycja mnie obudziła.
- Ej , Marti ja ide do lekarza , będe za jakieś 2 godziny. - mówiła szeptem wychodząc z pokoju.
- Okey. - odpowiedziałam zamykając oczy.
Po obudzeniu się , poszłam do łazienki się ogarnąć , następnie zjadłam śniadanie i położyłam się na kanapie , załączając laptopa. W tym momencie zszedł Mario.
- Kotek , zjem coś i uciekam do tego bióra podróży. - powiedział.
- No dobra , będe czekać.
Weszłam na moje konto e-mail , patrze a tu napisali do mnie z FC Barcelony. Nie wiedziałam o co chodzi , otworzyłam , a tam propozycja: "Widzieliśmy Pani sesje dla Borussi Dortmund , więc mamy propozycje , czy zrobiłaby Pani taką dla FC Barcelony?" Normalnie byłam w szoku , odpisałam im , kiedy mam przyjechać do tej Barcelony... Nagle słysze , że ktoś wszedł do domu , ide zobaczyć , a tam zapłakana Pati.
- Jeju , co się dzieje? - zapytałam niespokojna.
- Moja ciąża jest zagrożona! - powiedziała płacząc.
- Boże... Co trzeba zrobić?
- Musze jechać do Paryża , do specjalnej kliniki , tam będe musiała leżeć ok. 3 tygodni.
- A jaki jest tego koszt?
- 30000 euro. Skąd ja wezme tyle pieniędzy?
- Musisz wyciągnąć od Neymara coś , przecież to ojciec twojego dziecka , my też ci coś damy. Ile masz swoich pieniędzy? Zaoszczędzonych.
- 10000 euro , to miało być na mieszkanie...
- Kicia! Teraz najważniejsze jest dziecko i ty. Narazie będziesz mieszkała z nami , te pieniądze pójdą na to leczenie.
- Masz racje.
- A teraz idź się położyć , zaraz przyniose ci coś do jedzenia , musisz dużo odpoczywać. Nie denerwuj się wszystko będzie dobrze.
Pati poszła się położyć , Mario przyjechał.
- Mario! Ciąża Patrycji jest zagrożona.
- Jezu , co trzeba robić?
- Potrzebuje 30000 euro na leczenie w klinice , w Paryżu. Ma 10000 euro swoich , wyciągnie coś od Neymara , dołóżmy jej jakieś 5000 euro.
- No okej , wakacje zapłacone , pieniądze mamy , więc możemy jej dołożyć.
- Świetnie , oby wszystko było w porządku. Właśnie Mario , dostałam maila od FC Barcelony...
- No to siadaj przed laptop , szukamy ofert. Zabieramy Pati , cnie?
- Jeśli tylko chce , to niech jedzie z nami. - powiedział Mario sympatycznym głosem.
- Nie no , nie będe wam wakacji psuła , zostane tutaj , w Dortmundzie , zajme się domem.
- Pati , nie marudź , jedziesz z nami. - odpowiedziałam.
Szukaliśmy i szukaliśmy hotelu , aż w końcu znaleźliśmy. Taki co nam się spodobał był na Bali. Piękny hotel , basen przy nim , cudowna okolica i blisko do morza.
- No to ja jutro wybieram się rezerwować. - oznajmił Mario.
- Ja jutro rano wybieram się do lekarza. - powiedziała Patrycja.
-------------------------------------
Następny dzień rano.
Patrycja mnie obudziła.
- Ej , Marti ja ide do lekarza , będe za jakieś 2 godziny. - mówiła szeptem wychodząc z pokoju.
- Okey. - odpowiedziałam zamykając oczy.
Po obudzeniu się , poszłam do łazienki się ogarnąć , następnie zjadłam śniadanie i położyłam się na kanapie , załączając laptopa. W tym momencie zszedł Mario.
- Kotek , zjem coś i uciekam do tego bióra podróży. - powiedział.
- No dobra , będe czekać.
Weszłam na moje konto e-mail , patrze a tu napisali do mnie z FC Barcelony. Nie wiedziałam o co chodzi , otworzyłam , a tam propozycja: "Widzieliśmy Pani sesje dla Borussi Dortmund , więc mamy propozycje , czy zrobiłaby Pani taką dla FC Barcelony?" Normalnie byłam w szoku , odpisałam im , kiedy mam przyjechać do tej Barcelony... Nagle słysze , że ktoś wszedł do domu , ide zobaczyć , a tam zapłakana Pati.
- Jeju , co się dzieje? - zapytałam niespokojna.
- Moja ciąża jest zagrożona! - powiedziała płacząc.
- Boże... Co trzeba zrobić?
- Musze jechać do Paryża , do specjalnej kliniki , tam będe musiała leżeć ok. 3 tygodni.
- A jaki jest tego koszt?
- 30000 euro. Skąd ja wezme tyle pieniędzy?
- Musisz wyciągnąć od Neymara coś , przecież to ojciec twojego dziecka , my też ci coś damy. Ile masz swoich pieniędzy? Zaoszczędzonych.
- 10000 euro , to miało być na mieszkanie...
- Kicia! Teraz najważniejsze jest dziecko i ty. Narazie będziesz mieszkała z nami , te pieniądze pójdą na to leczenie.
- Masz racje.
- A teraz idź się położyć , zaraz przyniose ci coś do jedzenia , musisz dużo odpoczywać. Nie denerwuj się wszystko będzie dobrze.
Pati poszła się położyć , Mario przyjechał.
- Mario! Ciąża Patrycji jest zagrożona.
- Jezu , co trzeba robić?
- Potrzebuje 30000 euro na leczenie w klinice , w Paryżu. Ma 10000 euro swoich , wyciągnie coś od Neymara , dołóżmy jej jakieś 5000 euro.
- No okej , wakacje zapłacone , pieniądze mamy , więc możemy jej dołożyć.
- Świetnie , oby wszystko było w porządku. Właśnie Mario , dostałam maila od FC Barcelony...
środa, 17 lipca 2013
Rozdział 23.
Kilka słów ode mnie :)
Baaaardzo się opuściłam w pisaniu bloga , no ale wiecie.. Wakacje :> Będe starała się teraz częściej pisać nowe rozdziały :)
-----------------------------------------------------------
Patrycja doszła do siebie. Radziła sobie jakoś z tą sytuacją. Zamówiliśmy pizze na kolacje , a potem obejrzeliśmy komedie. Mario poszedł już spać , ja jeszcze siedziałam z Patrycją i gadałam.
- Marta.. Ja nie dam sobie rady. - powiedziała płaczliwym głosem przyjaciółka.
- Nawet tak nie mów. Zobaczysz wszystko się ułoży , będzie dobrze. Teraz idź weź prysznic i spokojnie śpij. Dobranoc.
- Dobranoc.
Poszłam do sypialni , położyłam się u boku Mario i zasnęłam... Rano chciałam wybrać się do sklepu , jednak schodząc na dół zobaczyłam gotowe śniadanie oraz wieeeelki bukiet kwiatów. Usiadłam przy stole , jadłam przygotowane śniadanie i przyglądałam się kwiatom. Usłyszałam nucącego Mario. Wstałam , przytuliłam się do niego i szepnęłam do ucha.
- A z jakiej okazji te kwiaty , co?
- A z tej , że jesteś najcudowniejszą kobietą w moim życiu. - powiedział i popatrzył mi głęboko w oczy.
Wzruszyłam się przy tych słowach. Każda kobieta marzy , żeby coś takiego usłyszeć. Ucałowałam go. Mario zbierał się na trening , ja usiadłam do stołu i dokończyłam śniadanie. Pati zeszła z góry i dołączyła się do posiłku.
- Ej Marta , trzeba mi nowe ubrania , skoczymy na zakupy?
- Ale tak wieczorem , co? Ide zaraz do Kingii , musze z nią pogadać.
- Okey.
Mario poszedł na trening , a ja wybrałam się do drugiej przyjaciółki. Pati w tym czasie została w domu. Idąc chodnikiem , dochodząc do domu Kini i Marco , zauważyłam zdenerwowanego Reusa , wychodzącego na trening. Nawet nie popatrzył w moją strone. Kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Weszłam do ich domu i zobaczyłam zapłakaną Kinge siedzącą na kanapie. Usiadłam obok niej i zapytałam.
- Kochana.. Co jest? Dlaczego płaczesz?
- Marco myśli , że to dziecko nie jest jego , ale to na 100% on jest ojcem. Z nikim innym nie spałam!
- Ale... Dlaczego tak myśli?
- Od 2 miesięcy mam dobry kontakt z Bartkiem Kurkiem i Zibim Bartmanem. Wtedy byłam dość długo w Polsce i on myśli , że to będzie dziecko któregoś z nich.
- On jest serio głupi... Jak może tak myśleć?
- Nie wiem...
- Kinia , uspokój się , wszystko się ułoży , będzie dobrze zobaczysz. A teraz chodź , przejdziemy się do kawiarni. - powiedziałam z uśmiechem.
- Z przyjemnością.
Poszłyśmy , wypiłyśmy kawe i wróciłyśmy do swoich domów. W moim było czuć zapach pysznego obiadu , Pati pod moją nieobecność zrobiła pyszne danie. Poczekałyśmy na Mario. Gdy on przyszedł , zjedliśmy obiad i Mario powiedział.
- Ej gramy sparing z Barcą! Tutaj na Signal Iduna Park , za 2 miesiące. 15 lipca.
- Jeeeej! Super - powiedziałam.
- Kochanie , co z naszymi wakacjami? Jeszcze 2 mecze i mamy wolne.
Kilka słów ode mnie :)
Baaaardzo się opuściłam w pisaniu bloga , no ale wiecie.. Wakacje :> Będe starała się teraz częściej pisać nowe rozdziały :)
-----------------------------------------------------------
Patrycja doszła do siebie. Radziła sobie jakoś z tą sytuacją. Zamówiliśmy pizze na kolacje , a potem obejrzeliśmy komedie. Mario poszedł już spać , ja jeszcze siedziałam z Patrycją i gadałam.
- Marta.. Ja nie dam sobie rady. - powiedziała płaczliwym głosem przyjaciółka.
- Nawet tak nie mów. Zobaczysz wszystko się ułoży , będzie dobrze. Teraz idź weź prysznic i spokojnie śpij. Dobranoc.
- Dobranoc.
Poszłam do sypialni , położyłam się u boku Mario i zasnęłam... Rano chciałam wybrać się do sklepu , jednak schodząc na dół zobaczyłam gotowe śniadanie oraz wieeeelki bukiet kwiatów. Usiadłam przy stole , jadłam przygotowane śniadanie i przyglądałam się kwiatom. Usłyszałam nucącego Mario. Wstałam , przytuliłam się do niego i szepnęłam do ucha.
- A z jakiej okazji te kwiaty , co?
- A z tej , że jesteś najcudowniejszą kobietą w moim życiu. - powiedział i popatrzył mi głęboko w oczy.
Wzruszyłam się przy tych słowach. Każda kobieta marzy , żeby coś takiego usłyszeć. Ucałowałam go. Mario zbierał się na trening , ja usiadłam do stołu i dokończyłam śniadanie. Pati zeszła z góry i dołączyła się do posiłku.
- Ej Marta , trzeba mi nowe ubrania , skoczymy na zakupy?
- Ale tak wieczorem , co? Ide zaraz do Kingii , musze z nią pogadać.
- Okey.
Mario poszedł na trening , a ja wybrałam się do drugiej przyjaciółki. Pati w tym czasie została w domu. Idąc chodnikiem , dochodząc do domu Kini i Marco , zauważyłam zdenerwowanego Reusa , wychodzącego na trening. Nawet nie popatrzył w moją strone. Kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Weszłam do ich domu i zobaczyłam zapłakaną Kinge siedzącą na kanapie. Usiadłam obok niej i zapytałam.
- Kochana.. Co jest? Dlaczego płaczesz?
- Marco myśli , że to dziecko nie jest jego , ale to na 100% on jest ojcem. Z nikim innym nie spałam!
- Ale... Dlaczego tak myśli?
- Od 2 miesięcy mam dobry kontakt z Bartkiem Kurkiem i Zibim Bartmanem. Wtedy byłam dość długo w Polsce i on myśli , że to będzie dziecko któregoś z nich.
- On jest serio głupi... Jak może tak myśleć?
- Nie wiem...
- Kinia , uspokój się , wszystko się ułoży , będzie dobrze zobaczysz. A teraz chodź , przejdziemy się do kawiarni. - powiedziałam z uśmiechem.
- Z przyjemnością.
Poszłyśmy , wypiłyśmy kawe i wróciłyśmy do swoich domów. W moim było czuć zapach pysznego obiadu , Pati pod moją nieobecność zrobiła pyszne danie. Poczekałyśmy na Mario. Gdy on przyszedł , zjedliśmy obiad i Mario powiedział.
- Ej gramy sparing z Barcą! Tutaj na Signal Iduna Park , za 2 miesiące. 15 lipca.
- Jeeeej! Super - powiedziałam.
- Kochanie , co z naszymi wakacjami? Jeszcze 2 mecze i mamy wolne.
piątek, 7 czerwca 2013
Rozdział 22.
- Muszę z tobą poważnie porozmawiać. - powiedziała Patrycja.
- To może pojedźmy do nas do domu? Hmm? - zapytałam wystraszona.
- Najlepiej by było. - Pati odpowiedziała.
- Dobra dziewczyny , to do auta. - zaśmiał się mój chłopak.
Przyjaciółka podziękowała mamie Mario za posiłek i za możliwość pobytu u nich w domu przez tą chwile i wyszła z nami. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do naszego domu. Weszliśmy , Patrycja usiadła na kanapie , ja robiłam herbate. Zaniosłam filiżanki na stół do salonu , podeszłam do Mario , dając mu liste z produktami i poprosiłam go , aby zostawił nas same przez chwile i powiedziałam , żeby zajechał na zakupy. Zgodził się. Usiadłam obok Pati.
- Powiedz mi co się stało między wami , byliście taką świetną parą...
- Byliśmy... Rano pojechałam do Carol , poprostu się spotkać , pogadać z nią jak codziennie. Ney nie był na mnie zły , ani nic. Wróciłam do domu... - zaczęła płakać.
- Wróciłaś i co?
- Na dole nie było Neya , więc postanowiłam wyjść na góre. Pierwsze postanowiłam wejść do sypialni. Na jego nieszczęście , drzwi były otwarte , tzn. nie były zamknięte na klucz. Wchodze patrze , a tam mój chłopak zabawia się w łóżku z jakąś dziewczyną. Na początku nie wiedziałam kto to jest , potem patrze , a to ta brazylijska aktorka - Bruna. Wyciągnęłam walizke z szafy i zaczęłam się pakować. - powiedziała w płaczu.
- A on co , pobiegł za tobą? - zapytałam ze współczuciem.
- Tak , pobiegł , powiedział: "To koniec nas , odwal się ode mnie , utrzymuj się teraz sama. Do widzenia!" Dał mi karte z 200 tysiącami euro i poszedł do łóżka. Ja się dopakowałam. Kompletnie nie wiedziałam co robić , moje życie straciło sens , zaczęłam się ciąć , potem chciałam skoczyć z mostu , ale coś mnie powstrzymało. Pomyślałam , że mam Ciebie , więc kupiłam bilety i pojechałam na lotnisko.
- Jezu , nie wierze... Byliście świetną parą , a Ney był zawsze w porządku. Co się stało? Zrobiłaś mu coś?
- No przecież ci mówię , że rano wyszłam do Carol , jakby nigdy nic.
- Jaka świnia , nienawidze idioty !
- A wiesz co w tym wszystkim jest najlepsze? - powiedziała ze strachem.
- Co? Gadaj...
- Jestem z nim w ciąży.
- On o tym wie?
- Wie , powiedział , że mam te 200 tysięcy Euro na utrzymanie siebie i dziecka , MOŻE będzie coś wysyłał.
- On sobie chyba żartuje.. Może? Ma wysyłać alimenty co miesiąc.
- Wszystko się zobaczy...
- W którym miesiącu jesteś?
- Dopiero w 2 tygodniu.
- Serdeczne gratulacje ! - powiedziałam z uśmiechem.
- Niby się ciesze , zostane mamą , ale boje się , że nie poradze sobie wychowywać sama , bez ojca tego dziecka.
- Kochana , ale jestem ja , jest Mario , są znajomi ! My ci pomożemy o to się nie martw.
- Ale nie wiesz o co chodzi. Dziecko musi mieć ojca..
- Wiem..
Przyjechał Mario , Pati powiedziała że idzie się rozpakować , Mario wyłożył zakupy i wzięłam go na rozmowe.
- Mario , Neymar ją zdradził , a ona jest w ciąży...
- W ciąży? Ale ona chyba nie będzie na naszym utrzymaniu , co nie?
- Nie , ma swoje pieniądze , dostała od Neya.
- To dobrze..
Mario zaczął mnie namiętnie całować , ja to uwielbiam , poprostu za każdym razem czuje się jak w niebie. W tym czasie przyszła Patrycja , zaczęła płakać. Wiedziałam czemu , dlatego że brakuje jest Neymara.
- Mario... Musimy uniknąć namiętności przy niej , żeby było jej się łatwiej przyzwyczaić do tej sytuacji.
- Chyba sobie żartujesz. Nie będe powstrzymywał miłości...
- Kochanie... Chodzi o to , żeby nie przy niej.
- No dobrze.
- Muszę z tobą poważnie porozmawiać. - powiedziała Patrycja.
- To może pojedźmy do nas do domu? Hmm? - zapytałam wystraszona.
- Najlepiej by było. - Pati odpowiedziała.
- Dobra dziewczyny , to do auta. - zaśmiał się mój chłopak.
Przyjaciółka podziękowała mamie Mario za posiłek i za możliwość pobytu u nich w domu przez tą chwile i wyszła z nami. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do naszego domu. Weszliśmy , Patrycja usiadła na kanapie , ja robiłam herbate. Zaniosłam filiżanki na stół do salonu , podeszłam do Mario , dając mu liste z produktami i poprosiłam go , aby zostawił nas same przez chwile i powiedziałam , żeby zajechał na zakupy. Zgodził się. Usiadłam obok Pati.
- Powiedz mi co się stało między wami , byliście taką świetną parą...
- Byliśmy... Rano pojechałam do Carol , poprostu się spotkać , pogadać z nią jak codziennie. Ney nie był na mnie zły , ani nic. Wróciłam do domu... - zaczęła płakać.
- Wróciłaś i co?
- Na dole nie było Neya , więc postanowiłam wyjść na góre. Pierwsze postanowiłam wejść do sypialni. Na jego nieszczęście , drzwi były otwarte , tzn. nie były zamknięte na klucz. Wchodze patrze , a tam mój chłopak zabawia się w łóżku z jakąś dziewczyną. Na początku nie wiedziałam kto to jest , potem patrze , a to ta brazylijska aktorka - Bruna. Wyciągnęłam walizke z szafy i zaczęłam się pakować. - powiedziała w płaczu.
- A on co , pobiegł za tobą? - zapytałam ze współczuciem.
- Tak , pobiegł , powiedział: "To koniec nas , odwal się ode mnie , utrzymuj się teraz sama. Do widzenia!" Dał mi karte z 200 tysiącami euro i poszedł do łóżka. Ja się dopakowałam. Kompletnie nie wiedziałam co robić , moje życie straciło sens , zaczęłam się ciąć , potem chciałam skoczyć z mostu , ale coś mnie powstrzymało. Pomyślałam , że mam Ciebie , więc kupiłam bilety i pojechałam na lotnisko.
- Jezu , nie wierze... Byliście świetną parą , a Ney był zawsze w porządku. Co się stało? Zrobiłaś mu coś?
- No przecież ci mówię , że rano wyszłam do Carol , jakby nigdy nic.
- Jaka świnia , nienawidze idioty !
- A wiesz co w tym wszystkim jest najlepsze? - powiedziała ze strachem.
- Co? Gadaj...
- Jestem z nim w ciąży.
- On o tym wie?
- Wie , powiedział , że mam te 200 tysięcy Euro na utrzymanie siebie i dziecka , MOŻE będzie coś wysyłał.
- On sobie chyba żartuje.. Może? Ma wysyłać alimenty co miesiąc.
- Wszystko się zobaczy...
- W którym miesiącu jesteś?
- Dopiero w 2 tygodniu.
- Serdeczne gratulacje ! - powiedziałam z uśmiechem.
- Niby się ciesze , zostane mamą , ale boje się , że nie poradze sobie wychowywać sama , bez ojca tego dziecka.
- Kochana , ale jestem ja , jest Mario , są znajomi ! My ci pomożemy o to się nie martw.
- Ale nie wiesz o co chodzi. Dziecko musi mieć ojca..
- Wiem..
Przyjechał Mario , Pati powiedziała że idzie się rozpakować , Mario wyłożył zakupy i wzięłam go na rozmowe.
- Mario , Neymar ją zdradził , a ona jest w ciąży...
- W ciąży? Ale ona chyba nie będzie na naszym utrzymaniu , co nie?
- Nie , ma swoje pieniądze , dostała od Neya.
- To dobrze..
Mario zaczął mnie namiętnie całować , ja to uwielbiam , poprostu za każdym razem czuje się jak w niebie. W tym czasie przyszła Patrycja , zaczęła płakać. Wiedziałam czemu , dlatego że brakuje jest Neymara.
- Mario... Musimy uniknąć namiętności przy niej , żeby było jej się łatwiej przyzwyczaić do tej sytuacji.
- Chyba sobie żartujesz. Nie będe powstrzymywał miłości...
- Kochanie... Chodzi o to , żeby nie przy niej.
- No dobrze.
środa, 5 czerwca 2013
Rozdział XXI.
Był to telefon od Caroliny.
- Patrycjii nie znaleźli , ale widziano ją na lotnisku , ale nie wiadomo gdzie poleciała.
- Jezu. Jak to? Kurcze , strasznie się o nią boje. - mówiłam zdenerwowana.
Byłam w objęciach Mario , który mnie wspierał w tej trudnej sytuacji. Bardzo się o nią martwiłam..
- I co? - zapytał Mario.
- Ktoś ją widział na lotnisku , ale nikt nie wie gdzie poleciała. - odpowiedziałam ze smutkiem.
- Ciesz się , że jej nic nie jest! A teraz zaśnij spokojnie skarbie , wszystko będzie w porządku.
Pocałowałam Mario i poszłam do łazienki się umyć , nadal byłam zmartwiona , nie wiedziałam gdzie ona poleci , ale miałam nadzieje , że do nas , do Dortmundu. Wyszłam z łazienki , widziałam , że Mario leży już w łóżku. Położyłam się obok niego , nie odzywając się , myślałam cały czas o Pati. Jednak on widział , że męczy mnie ta sytuacja , ja nawet nie mogłam spokojnie zasnąć... W końcu , Goetze zaczął mnie przytulać , delikatnie mnie objął i zaczął całować , wtedy poczułam się jak w niebie , zasnęłam. Zawsze się tak wszystkim przejmuje , ta sytuacja była dla mnie okropna! A koszmary w nocy , to dopiero... Wstałam zaspana i udałam się do łazienki. Umyłam się i ubrałam. Mario w tym czasie zrobił mi śniadanie. Byłam strasznie zmęczona , a tu za pół godziny trzeba iść do pracy , no ja nie moge. Wypiłam kawe i troche się rozbudziłam. Wzięłam torebke , aparat i poszłam w kierunku studia. Weszłam , zobaczyłam Hummelsa , Sahina i Gundogana , którzy się przygotowywują do sesji. Zrobiłam im zdjęcia , moim zdaniem wyszły świetnie. Właścicielom gazet też się podobały. Myśle , że to dobry początek. Chłopcy , którym robiłam zdjęcia , zaprosili mnie na kawe , w tym czasie przyszedł Mario , który z nami poszedł. Nagle usłyszałam dzwoniący telefon. Zadzwoniła do mnie mama Mario.
- Cześć Marta , ktoś na ciebie czeka u nas.
- Dzień Dobry. Na mnie ktoś czeka u państwa w domu? Kto to?
- Nie powiem , zobacz. Ten ktoś ci sprawi miłą niespodzianke.
I pani Goetze się rozłączyła.
- Mario ! Musimy szybko jechać do domu twoich rodziców.
- Co? Czemu? Co się stało?
- Chodź nie gadaj , w samochodzie ci powiem.
Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się do rodzinnego domu mojego chłopaka. W czasie jazdy opowiedziałam mu to o czym powiedziała mi jego matka. Podjechaliśmy pod budynek , wbiegłam szybko do mieszkania. Zobaczyłam w przed pokoju walizke , weszłam dalej i zobaczyłam Patrycje siedzącą na kanapie.
- Pati ! Wróciłaś , nic ci nie jest , żyjesz!! - zaczęłam krzyczeć.
- Tak , tak. Mam do was pytanie.. Do ciebie i do Mario. Mogłabym u was zamieszkać , przez jakiś miesiąc?
- Nie ma problemu! Mamy 1 wolny pokój. - powiedział Mario.
- No właśnie , jak najbardziej. - powiedziałam z uśmiechem.
- Musze z tobą poważnie pogadać... - powiedziała Patrycja
Był to telefon od Caroliny.
- Patrycjii nie znaleźli , ale widziano ją na lotnisku , ale nie wiadomo gdzie poleciała.
- Jezu. Jak to? Kurcze , strasznie się o nią boje. - mówiłam zdenerwowana.
Byłam w objęciach Mario , który mnie wspierał w tej trudnej sytuacji. Bardzo się o nią martwiłam..
- I co? - zapytał Mario.
- Ktoś ją widział na lotnisku , ale nikt nie wie gdzie poleciała. - odpowiedziałam ze smutkiem.
- Ciesz się , że jej nic nie jest! A teraz zaśnij spokojnie skarbie , wszystko będzie w porządku.
Pocałowałam Mario i poszłam do łazienki się umyć , nadal byłam zmartwiona , nie wiedziałam gdzie ona poleci , ale miałam nadzieje , że do nas , do Dortmundu. Wyszłam z łazienki , widziałam , że Mario leży już w łóżku. Położyłam się obok niego , nie odzywając się , myślałam cały czas o Pati. Jednak on widział , że męczy mnie ta sytuacja , ja nawet nie mogłam spokojnie zasnąć... W końcu , Goetze zaczął mnie przytulać , delikatnie mnie objął i zaczął całować , wtedy poczułam się jak w niebie , zasnęłam. Zawsze się tak wszystkim przejmuje , ta sytuacja była dla mnie okropna! A koszmary w nocy , to dopiero... Wstałam zaspana i udałam się do łazienki. Umyłam się i ubrałam. Mario w tym czasie zrobił mi śniadanie. Byłam strasznie zmęczona , a tu za pół godziny trzeba iść do pracy , no ja nie moge. Wypiłam kawe i troche się rozbudziłam. Wzięłam torebke , aparat i poszłam w kierunku studia. Weszłam , zobaczyłam Hummelsa , Sahina i Gundogana , którzy się przygotowywują do sesji. Zrobiłam im zdjęcia , moim zdaniem wyszły świetnie. Właścicielom gazet też się podobały. Myśle , że to dobry początek. Chłopcy , którym robiłam zdjęcia , zaprosili mnie na kawe , w tym czasie przyszedł Mario , który z nami poszedł. Nagle usłyszałam dzwoniący telefon. Zadzwoniła do mnie mama Mario.
- Cześć Marta , ktoś na ciebie czeka u nas.
- Dzień Dobry. Na mnie ktoś czeka u państwa w domu? Kto to?
- Nie powiem , zobacz. Ten ktoś ci sprawi miłą niespodzianke.
I pani Goetze się rozłączyła.
- Mario ! Musimy szybko jechać do domu twoich rodziców.
- Co? Czemu? Co się stało?
- Chodź nie gadaj , w samochodzie ci powiem.
Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się do rodzinnego domu mojego chłopaka. W czasie jazdy opowiedziałam mu to o czym powiedziała mi jego matka. Podjechaliśmy pod budynek , wbiegłam szybko do mieszkania. Zobaczyłam w przed pokoju walizke , weszłam dalej i zobaczyłam Patrycje siedzącą na kanapie.
- Pati ! Wróciłaś , nic ci nie jest , żyjesz!! - zaczęłam krzyczeć.
- Tak , tak. Mam do was pytanie.. Do ciebie i do Mario. Mogłabym u was zamieszkać , przez jakiś miesiąc?
- Nie ma problemu! Mamy 1 wolny pokój. - powiedział Mario.
- No właśnie , jak najbardziej. - powiedziałam z uśmiechem.
- Musze z tobą poważnie pogadać... - powiedziała Patrycja
środa, 8 maja 2013
Rozdział XX.
Następnego dnia rano , obudziłam się w objęciach mojego cudownego chłopaka. Popatrzyłam na zegarem , to już 9:00. Mario o 10:15 ma trening , jednak chwile jeszcze poleżeliśmy. On poszedł do łazienki się umyć i ubrać , a ja w tym czasie zrobiłam mu śniadanie. Przyszedł , zjadł i powiedział:
- A właśnie skarbie , w Borussi potrzebujemy fotografa , byłabyś chętna? Jak trzeba będzie jakieś zdjęcia czy coś.
- W sumie , to mogłabym. - odpowiedziałam zamyślona propozycją.
- To zajdź tam dzisiaj.
- Okej , a o której wrócisz z treningu? - zapytałam.
- Około 13.00 powinienem być , jeszcze mamy dziś basen.
- Obiad będzie o 14.00 , wcześniej nie dam rady.
- Nie przejmuj się , wytrzymam. - zaśmiał się chłopak.
Wziął torbe z korkami i strojem , ucałował mnie i wyszedł na trening. Ja udałam się na Signal Iduna Park. Załatwiłam sobie prace , byłam mega zadowolona , zaczynać miałam już jutro , musiałam zrobić sesje Hummelsowi , Sahinowi oraz Gundoganowi , ponieważ oni reklamowali nowe bluzy i dresy z pumy z BvB. W drodze do domu , weszłam do kawiarni na kawe , spotkałam tam Ewe i Agate ( żone Błaszczykowskiego i Piszczka ). Zamówiłam napój i usiadłam obok dziewczyn. One czekały na swoich męży. Pogadałam z nimi chwile , wstąpiłam jeszcze do sklepu kupić jakieś produkty na obiad i wróciłam do domu. Czekał tam już Mario , oglądał powtórki jakiś meczy.
- Jestem skarbie. - krzyknęłam.
- Okej - powiedział zadowolony Mario.
Robiłam obiad i nagle usłyszałam , że ktoś się do mnie zbliża. To był mój chłopak. Objął mnie od tyłu i zaczął całować po szyi , ja się odwróciłam i nasze usta się zetknęły. Uwielbiam nasze namiętne pocałunki , one są cudowne. Dokończyłam obiad , Mario mi pomógł , usiedliśmy razem przy stole i zjedliśmy posiłek. Usiadłam na kanapie w salonie , a Goetze pozmywał po obiedzie - mieć takiego skarba to cud. Po posprzątaniu , usiadł obok mnie.
- Kochanie... Musze ci coś powiedzieć.
- No słucham , czy to coś strasznego? - powiedziałam z wielką obawą.
- Dostałem oferte od Bayernu Monachium , nie wiem czy się zgodzić czy nie.
- Przepraszam bardzo , że co? Ty chcesz iść do największego rywala Borussi? Do Bayernu? - powiedziałam głośnym głosem.
- Taak , z jednej strony chce tam iść , a z drugiej chce zostać tu.
- Ty chyba sobie żarty robisz. Przecież wybudowaliśmy nasz nowy dom , mieszkamy tu dopiero 3 miesiące , pozatym tu mieszkają twoi rodzice , rodzeństwo , PRZYJACIELE! Jeżeli masz zamiar się tam przeprowadzić to ja zostaje tutaj , a nie wiem czy ten związek przetrwa.
- Dziękuje ci za te słowa... Chyba jednak zostane tutaj.
- Wiesz... Możesz przejść do innego klubu , ale nie do Bayernu , pozatym narazie chce narazie tu zostać.
- Dobrze , wiesz... Przejde się chyba na spacer , może wezme ze sobą Marco.
- Nie mam nic przeciwko.
Mario poszedł , a ja usiadłam przed laptopem i zadzwoniłam na skype do Pati , jednak ona nie odbierała , a pokazywało że jest dostępna , no nic stwierdziłam , że może poszła , a nie wyłączyła skype. Tak bardzo się za nią stęskniłam , że postanowiłam zatelefonować do niej. Dzwoniłam chyba z 7 razy , za każdym razem włączała się poczta głosowa. W końcu zadzwoniłam do Ney'a.
- Cześć Ney , jest Patrycja? Nie odbiera telefonu. zapytałam zaniepokojona.
- Ja i Patrycja to temat skończony! Do widzenia! - odpowiedział chamsko Neymar.
- Ale... Co? - powiedziałam do telefonu , jednak on się rozłączył.
Pomyślałam... Jak on mógł być dla mnie taki chamski? Nigdy taki nie był. Postanowiłam zadzwonić do Caroliny Dantas , drugiej najbliższej osoby Patrycji , a także matki , dziecka Neymara.
- Carolina? Carolina! Jest tam gdzieś Pati? - zapytałam bardzo zdenerwowana.
- Marta! Neymar rozstał się z Patrycją , a ona gdzieś uciekła , nie wiem gdzie jest. - powiedziała zapłakana Carol.
- Jezu , zgłosiłaś to na policje?
- Tak , szukają jej od 30 minut. Jade też jej szukać. Jak będe coś wiedziała to zadzwonie.
Nagle Dantask'a się rozłączyła. Moje serce biło szybciej , łzy spływały po policzkach , byłam niesamowicie zaniepokojona , dochodziły do mojej głowy najgorsze myśli , że ona mogła się zabić , że teraz gdzieś leży nieżywa. Nagle przyszedł Mario , rzuciłam się na niego z płaczem.
- Kochanie , co się stało?!
- Neymar rozstał się z Patrycją , a ona gdzieś uciekła , niewiadomo gdzie jest! Uciekła...
- Jak to się z nią rozstał? Przecież byli świetną parą? Nie wierze...
- No ja też nie. - mówiłam cały czas płacząc.
- Skarbie , spokojnie , napewno ją znajdą , nie martw się tak.
- Czy ty mnie rozumiesz? To jest moja przyjaciółka! Przyjaźnimy się od 15 lat! Nie wiem co zrobię , jak jej się coś stanie...
Nagle zadzwonił telefon...
( zakończyłam to w bardzo ciekawym momencie , dokończe w następnym rozdziale :* )
POZDRAWIAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW <3
Następnego dnia rano , obudziłam się w objęciach mojego cudownego chłopaka. Popatrzyłam na zegarem , to już 9:00. Mario o 10:15 ma trening , jednak chwile jeszcze poleżeliśmy. On poszedł do łazienki się umyć i ubrać , a ja w tym czasie zrobiłam mu śniadanie. Przyszedł , zjadł i powiedział:
- A właśnie skarbie , w Borussi potrzebujemy fotografa , byłabyś chętna? Jak trzeba będzie jakieś zdjęcia czy coś.
- W sumie , to mogłabym. - odpowiedziałam zamyślona propozycją.
- To zajdź tam dzisiaj.
- Okej , a o której wrócisz z treningu? - zapytałam.
- Około 13.00 powinienem być , jeszcze mamy dziś basen.
- Obiad będzie o 14.00 , wcześniej nie dam rady.
- Nie przejmuj się , wytrzymam. - zaśmiał się chłopak.
Wziął torbe z korkami i strojem , ucałował mnie i wyszedł na trening. Ja udałam się na Signal Iduna Park. Załatwiłam sobie prace , byłam mega zadowolona , zaczynać miałam już jutro , musiałam zrobić sesje Hummelsowi , Sahinowi oraz Gundoganowi , ponieważ oni reklamowali nowe bluzy i dresy z pumy z BvB. W drodze do domu , weszłam do kawiarni na kawe , spotkałam tam Ewe i Agate ( żone Błaszczykowskiego i Piszczka ). Zamówiłam napój i usiadłam obok dziewczyn. One czekały na swoich męży. Pogadałam z nimi chwile , wstąpiłam jeszcze do sklepu kupić jakieś produkty na obiad i wróciłam do domu. Czekał tam już Mario , oglądał powtórki jakiś meczy.
- Jestem skarbie. - krzyknęłam.
- Okej - powiedział zadowolony Mario.
Robiłam obiad i nagle usłyszałam , że ktoś się do mnie zbliża. To był mój chłopak. Objął mnie od tyłu i zaczął całować po szyi , ja się odwróciłam i nasze usta się zetknęły. Uwielbiam nasze namiętne pocałunki , one są cudowne. Dokończyłam obiad , Mario mi pomógł , usiedliśmy razem przy stole i zjedliśmy posiłek. Usiadłam na kanapie w salonie , a Goetze pozmywał po obiedzie - mieć takiego skarba to cud. Po posprzątaniu , usiadł obok mnie.
- Kochanie... Musze ci coś powiedzieć.
- No słucham , czy to coś strasznego? - powiedziałam z wielką obawą.
- Dostałem oferte od Bayernu Monachium , nie wiem czy się zgodzić czy nie.
- Przepraszam bardzo , że co? Ty chcesz iść do największego rywala Borussi? Do Bayernu? - powiedziałam głośnym głosem.
- Taak , z jednej strony chce tam iść , a z drugiej chce zostać tu.
- Ty chyba sobie żarty robisz. Przecież wybudowaliśmy nasz nowy dom , mieszkamy tu dopiero 3 miesiące , pozatym tu mieszkają twoi rodzice , rodzeństwo , PRZYJACIELE! Jeżeli masz zamiar się tam przeprowadzić to ja zostaje tutaj , a nie wiem czy ten związek przetrwa.
- Dziękuje ci za te słowa... Chyba jednak zostane tutaj.
- Wiesz... Możesz przejść do innego klubu , ale nie do Bayernu , pozatym narazie chce narazie tu zostać.
- Dobrze , wiesz... Przejde się chyba na spacer , może wezme ze sobą Marco.
- Nie mam nic przeciwko.
Mario poszedł , a ja usiadłam przed laptopem i zadzwoniłam na skype do Pati , jednak ona nie odbierała , a pokazywało że jest dostępna , no nic stwierdziłam , że może poszła , a nie wyłączyła skype. Tak bardzo się za nią stęskniłam , że postanowiłam zatelefonować do niej. Dzwoniłam chyba z 7 razy , za każdym razem włączała się poczta głosowa. W końcu zadzwoniłam do Ney'a.
- Cześć Ney , jest Patrycja? Nie odbiera telefonu. zapytałam zaniepokojona.
- Ja i Patrycja to temat skończony! Do widzenia! - odpowiedział chamsko Neymar.
- Ale... Co? - powiedziałam do telefonu , jednak on się rozłączył.
Pomyślałam... Jak on mógł być dla mnie taki chamski? Nigdy taki nie był. Postanowiłam zadzwonić do Caroliny Dantas , drugiej najbliższej osoby Patrycji , a także matki , dziecka Neymara.
- Carolina? Carolina! Jest tam gdzieś Pati? - zapytałam bardzo zdenerwowana.
- Marta! Neymar rozstał się z Patrycją , a ona gdzieś uciekła , nie wiem gdzie jest. - powiedziała zapłakana Carol.
- Jezu , zgłosiłaś to na policje?
- Tak , szukają jej od 30 minut. Jade też jej szukać. Jak będe coś wiedziała to zadzwonie.
Nagle Dantask'a się rozłączyła. Moje serce biło szybciej , łzy spływały po policzkach , byłam niesamowicie zaniepokojona , dochodziły do mojej głowy najgorsze myśli , że ona mogła się zabić , że teraz gdzieś leży nieżywa. Nagle przyszedł Mario , rzuciłam się na niego z płaczem.
- Kochanie , co się stało?!
- Neymar rozstał się z Patrycją , a ona gdzieś uciekła , niewiadomo gdzie jest! Uciekła...
- Jak to się z nią rozstał? Przecież byli świetną parą? Nie wierze...
- No ja też nie. - mówiłam cały czas płacząc.
- Skarbie , spokojnie , napewno ją znajdą , nie martw się tak.
- Czy ty mnie rozumiesz? To jest moja przyjaciółka! Przyjaźnimy się od 15 lat! Nie wiem co zrobię , jak jej się coś stanie...
Nagle zadzwonił telefon...
( zakończyłam to w bardzo ciekawym momencie , dokończe w następnym rozdziale :* )
POZDRAWIAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW <3
piątek, 19 kwietnia 2013
Rozdział XIX.
Rano miałam jakoś dużo miejsca w łóżku , coś było nie tak. Jednak za chwile sobie przypomniałam , że Mario ma trening. Chwilę poleżałam jeszcze , za jakieś 10-15 minut , wstałam i zobaczyłam na stole bukiet kwiatów i karteczke: "Kochanie , ja mam trening , będe około 12.00 , nie chciałem cię budzić". Zazdrościłam sama sobie. Bez powodu dostaje kwiaty , mam kochającego i troskliwego chłopaka. Zjadłam śniadanie , ubrałam koszulke na ramiączkach i krótkie spodenki, był maj i było bardzo ciepło. Postanowiłam pobiegać , wyszłam z domu i poszłam do parku , po drodze spotkałam Kinge.
- Hej , wczoraj mówiłam , że chcemy wam coś powiedzieć. Macie czas około 17.00 ? - zapytała Kinia
- Mi pasuje , Mario chyba też nie ma planów. - odpowiedziałam.
- Okej , my jeszcze zadzwonimy do was. - uśmiechnęła się.
- Dobrze , ja biegne dalej , trzeba pracować nad figurą na wakacje. - zaczęłam się śmiać.
- Ohh. Przesadzasz , masz cudowne ciało.
- Dziękuje. Ja zmykam. Paa.
- Cześć.
Po pół godzinnym joggingu , usiadłam na ławce w parku , włożyłam słuchawki do uszu , włączyłam muzyke i całkowicie odpłynęłam. Zamyślona nie zwracałam uwagi na otoczenie , ani na przechodniów. Nagle stanął przede mną chłopak. Popatrzyłam na jego twarz , był to Bartek , mój były współpracownik.
- Ej , jeżeli dobrze pamiętam to miałeś zakończyć ze mną kontakt.. - powiedziałam chamsko.
- No wiem , ale wprowadziłem się na to osiedle i akurat cię zobaczyłem , chce pogadać.
- My nie mamy o czym rozmawiać , a teraz ide. Cześć.
Pobiegłam do domu , popatrzyłam na zegarek , a tu już 12.30. Jeej , musze obiad gotować. Wolnym krokiem poszłam do mieszkania. W domu zastałam mojego chłopaka.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś , że wychodzisz z domu , ani nie odbierałaś telefonu? - zapytał zdenerwowany chłopak.
- Przepraszam , biegałam , potem usiadłam w parku słuchając muzyki i zapomniałam o wszystkim , naprawde przepraszam skarbie. - powiedziałam zasmucona.
- Dobrze , ale następnym razem , napisz chociaż SMS , bo martwię się.
- Ok.
Razem robiliśmy obiad , ale to była większa zabawa , niż samo gotowanie. Po pysznym obiedzie , usiedliśmy na ogrodzie. Zadzwonił Marco , byliśmy z nimi umówieni na 17.30. Była 14.00 , pojechaliśmy na zakupy , kupić jakieś przekąski. Jakąś godzine nam zeszło , bo jak to zwykle bywa Mario musiał rozdawać autografy.. Powoli mnie to denerwowało , bo nie mogliśmy spokojnie wyjść na spacer czasem , jednak musiałam się do tego przyzwyczaić. Gdy wróciliśmy do domu , to od razu szykowaliśmy się na wyjście z Kingą i Marco. Ubrałam legginsy , dłuższą koszulke i marynarke. Mario ubrał się podobnie , jednak on założył dżinsy , t-shirt i marynarke. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do restauracji , gdzie czekali już Marco i Kinga. Usiedliśmy przy stoliku , złożyliśmy zamówienie i popatrzyliśmy na przyjacieli.
- No więc... Mówcie to co chcieliście nam powiedzieć. - powiedział mój chłopak z uśmiechem.
- Nooo , myyy... - jąkał się Marco.
- Przejdźcie do sedna , noo. - uśmiechnęłam się.
- No my spodziewamy się dziecka , jestem w 2 miesiącu ciąży. - powiedziała Kinga.
- Jeeeej , to wspaniale !
Byliśmy bardzo uradowani tą nowiną. Zjedliśmy kolacje w restauracji i wróciliśmy do domu. Wzięliśmy prysznic , gdy położyliśmy się do łóżka , Mario chwycił mnie za ręke i powiedział:
- Kochanie , a my nie zrobimy sobie dzieciaczka?
- Skarbie... Dziecko to wielka odpowiedzialność , pozatym ja mam w tym roku dopiero 19 lat , a ty 21. Poczekajmy jeszcze , jest dużo czasu.
- W sumie... Zgadzam się z twoimi słowami.
Wieczorem szukaliśmy jeszcze hotelu , do którego pojedziemy podczas wakacji. W końcu znaleźliśmy , tylko czy będą jeszcze miejsca?
Rano miałam jakoś dużo miejsca w łóżku , coś było nie tak. Jednak za chwile sobie przypomniałam , że Mario ma trening. Chwilę poleżałam jeszcze , za jakieś 10-15 minut , wstałam i zobaczyłam na stole bukiet kwiatów i karteczke: "Kochanie , ja mam trening , będe około 12.00 , nie chciałem cię budzić". Zazdrościłam sama sobie. Bez powodu dostaje kwiaty , mam kochającego i troskliwego chłopaka. Zjadłam śniadanie , ubrałam koszulke na ramiączkach i krótkie spodenki, był maj i było bardzo ciepło. Postanowiłam pobiegać , wyszłam z domu i poszłam do parku , po drodze spotkałam Kinge.
- Hej , wczoraj mówiłam , że chcemy wam coś powiedzieć. Macie czas około 17.00 ? - zapytała Kinia
- Mi pasuje , Mario chyba też nie ma planów. - odpowiedziałam.
- Okej , my jeszcze zadzwonimy do was. - uśmiechnęła się.
- Dobrze , ja biegne dalej , trzeba pracować nad figurą na wakacje. - zaczęłam się śmiać.
- Ohh. Przesadzasz , masz cudowne ciało.
- Dziękuje. Ja zmykam. Paa.
- Cześć.
Po pół godzinnym joggingu , usiadłam na ławce w parku , włożyłam słuchawki do uszu , włączyłam muzyke i całkowicie odpłynęłam. Zamyślona nie zwracałam uwagi na otoczenie , ani na przechodniów. Nagle stanął przede mną chłopak. Popatrzyłam na jego twarz , był to Bartek , mój były współpracownik.
- Ej , jeżeli dobrze pamiętam to miałeś zakończyć ze mną kontakt.. - powiedziałam chamsko.
- No wiem , ale wprowadziłem się na to osiedle i akurat cię zobaczyłem , chce pogadać.
- My nie mamy o czym rozmawiać , a teraz ide. Cześć.
Pobiegłam do domu , popatrzyłam na zegarek , a tu już 12.30. Jeej , musze obiad gotować. Wolnym krokiem poszłam do mieszkania. W domu zastałam mojego chłopaka.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś , że wychodzisz z domu , ani nie odbierałaś telefonu? - zapytał zdenerwowany chłopak.
- Przepraszam , biegałam , potem usiadłam w parku słuchając muzyki i zapomniałam o wszystkim , naprawde przepraszam skarbie. - powiedziałam zasmucona.
- Dobrze , ale następnym razem , napisz chociaż SMS , bo martwię się.
- Ok.
Razem robiliśmy obiad , ale to była większa zabawa , niż samo gotowanie. Po pysznym obiedzie , usiedliśmy na ogrodzie. Zadzwonił Marco , byliśmy z nimi umówieni na 17.30. Była 14.00 , pojechaliśmy na zakupy , kupić jakieś przekąski. Jakąś godzine nam zeszło , bo jak to zwykle bywa Mario musiał rozdawać autografy.. Powoli mnie to denerwowało , bo nie mogliśmy spokojnie wyjść na spacer czasem , jednak musiałam się do tego przyzwyczaić. Gdy wróciliśmy do domu , to od razu szykowaliśmy się na wyjście z Kingą i Marco. Ubrałam legginsy , dłuższą koszulke i marynarke. Mario ubrał się podobnie , jednak on założył dżinsy , t-shirt i marynarke. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do restauracji , gdzie czekali już Marco i Kinga. Usiedliśmy przy stoliku , złożyliśmy zamówienie i popatrzyliśmy na przyjacieli.
- No więc... Mówcie to co chcieliście nam powiedzieć. - powiedział mój chłopak z uśmiechem.
- Nooo , myyy... - jąkał się Marco.
- Przejdźcie do sedna , noo. - uśmiechnęłam się.
- No my spodziewamy się dziecka , jestem w 2 miesiącu ciąży. - powiedziała Kinga.
- Jeeeej , to wspaniale !
Byliśmy bardzo uradowani tą nowiną. Zjedliśmy kolacje w restauracji i wróciliśmy do domu. Wzięliśmy prysznic , gdy położyliśmy się do łóżka , Mario chwycił mnie za ręke i powiedział:
- Kochanie , a my nie zrobimy sobie dzieciaczka?
- Skarbie... Dziecko to wielka odpowiedzialność , pozatym ja mam w tym roku dopiero 19 lat , a ty 21. Poczekajmy jeszcze , jest dużo czasu.
- W sumie... Zgadzam się z twoimi słowami.
Wieczorem szukaliśmy jeszcze hotelu , do którego pojedziemy podczas wakacji. W końcu znaleźliśmy , tylko czy będą jeszcze miejsca?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)