środa, 8 maja 2013

Rozdział XX.
 Następnego dnia rano , obudziłam się w objęciach mojego cudownego chłopaka. Popatrzyłam na zegarem , to już 9:00. Mario o 10:15 ma trening , jednak chwile jeszcze poleżeliśmy. On poszedł do łazienki się umyć i ubrać , a ja w tym czasie zrobiłam mu śniadanie. Przyszedł , zjadł i powiedział:
- A właśnie skarbie , w Borussi potrzebujemy fotografa , byłabyś chętna? Jak trzeba będzie jakieś zdjęcia czy coś.
- W sumie , to mogłabym. - odpowiedziałam zamyślona propozycją.
- To zajdź tam dzisiaj.
- Okej , a o której wrócisz z treningu? - zapytałam.
- Około 13.00 powinienem być , jeszcze mamy dziś basen.
- Obiad będzie o 14.00 , wcześniej nie dam rady.
- Nie przejmuj się , wytrzymam. - zaśmiał się chłopak.
Wziął torbe z korkami i strojem , ucałował mnie i wyszedł na trening. Ja udałam się na Signal Iduna Park. Załatwiłam sobie prace , byłam mega zadowolona , zaczynać miałam już jutro , musiałam zrobić sesje Hummelsowi , Sahinowi oraz Gundoganowi , ponieważ oni reklamowali nowe bluzy i dresy z pumy z BvB. W drodze do domu , weszłam do kawiarni na kawe , spotkałam tam Ewe i Agate ( żone Błaszczykowskiego i Piszczka ). Zamówiłam napój i usiadłam obok dziewczyn. One czekały na swoich męży. Pogadałam z nimi chwile , wstąpiłam jeszcze do sklepu kupić jakieś produkty na obiad i wróciłam do domu. Czekał tam już Mario , oglądał powtórki jakiś meczy. 
- Jestem skarbie. - krzyknęłam.
- Okej - powiedział zadowolony Mario.
Robiłam obiad i nagle usłyszałam , że ktoś się do mnie zbliża. To był mój chłopak. Objął mnie od tyłu i zaczął całować po szyi , ja się odwróciłam i nasze usta się zetknęły. Uwielbiam nasze namiętne pocałunki , one są cudowne. Dokończyłam obiad , Mario mi pomógł , usiedliśmy razem przy stole i zjedliśmy posiłek. Usiadłam na kanapie w salonie , a Goetze pozmywał po obiedzie - mieć takiego skarba to cud. Po posprzątaniu , usiadł obok mnie.
- Kochanie... Musze ci coś powiedzieć.
- No słucham , czy to coś strasznego? - powiedziałam z wielką obawą.
- Dostałem oferte od Bayernu Monachium , nie wiem czy się zgodzić czy nie.
- Przepraszam bardzo , że co? Ty chcesz iść do największego rywala Borussi? Do Bayernu? - powiedziałam głośnym głosem.
- Taak , z jednej strony chce tam iść , a z drugiej chce zostać tu.
- Ty chyba sobie żarty robisz. Przecież wybudowaliśmy nasz nowy dom , mieszkamy tu dopiero 3 miesiące , pozatym tu mieszkają twoi rodzice , rodzeństwo , PRZYJACIELE! Jeżeli masz zamiar się tam przeprowadzić to ja zostaje tutaj , a nie wiem czy ten związek przetrwa.
- Dziękuje ci za te słowa... Chyba jednak zostane tutaj.
- Wiesz... Możesz przejść do innego klubu , ale nie do Bayernu , pozatym narazie chce narazie tu zostać.
- Dobrze , wiesz... Przejde się chyba na spacer , może wezme ze sobą Marco.
- Nie mam nic przeciwko.
Mario poszedł , a ja usiadłam przed laptopem i zadzwoniłam na skype do Pati , jednak ona nie odbierała , a pokazywało że jest dostępna , no nic stwierdziłam , że może poszła , a nie wyłączyła skype. Tak bardzo się za nią stęskniłam , że postanowiłam zatelefonować do niej. Dzwoniłam chyba z 7 razy , za każdym razem włączała się poczta głosowa. W końcu zadzwoniłam do Ney'a.
- Cześć Ney , jest Patrycja? Nie odbiera telefonu. zapytałam zaniepokojona.
- Ja i Patrycja to temat skończony! Do widzenia! - odpowiedział chamsko Neymar.
- Ale... Co? - powiedziałam do telefonu , jednak on się rozłączył.
Pomyślałam... Jak on mógł być dla mnie taki chamski? Nigdy taki nie był. Postanowiłam zadzwonić do Caroliny Dantas , drugiej najbliższej osoby Patrycji , a także matki , dziecka Neymara. 
- Carolina? Carolina! Jest tam gdzieś Pati? - zapytałam bardzo zdenerwowana.
- Marta! Neymar rozstał się z Patrycją , a ona gdzieś uciekła , nie wiem gdzie jest. - powiedziała zapłakana Carol.
- Jezu , zgłosiłaś to na policje?
- Tak , szukają jej od 30 minut. Jade też jej szukać. Jak będe coś wiedziała to zadzwonie. 
Nagle Dantask'a się rozłączyła. Moje serce biło szybciej , łzy spływały po policzkach , byłam niesamowicie zaniepokojona , dochodziły do mojej głowy najgorsze myśli , że ona mogła się zabić , że teraz gdzieś leży nieżywa. Nagle przyszedł Mario , rzuciłam się na niego z płaczem.
- Kochanie , co się stało?!
- Neymar rozstał się z Patrycją , a ona gdzieś uciekła , niewiadomo gdzie jest! Uciekła...
- Jak to się z nią rozstał? Przecież byli świetną parą? Nie wierze...
- No ja też nie. - mówiłam cały czas płacząc.
- Skarbie , spokojnie , napewno ją znajdą , nie martw się tak.
- Czy ty mnie rozumiesz? To jest moja przyjaciółka! Przyjaźnimy się od 15 lat! Nie wiem co zrobię , jak jej się coś stanie...
Nagle zadzwonił telefon...
( zakończyłam to w bardzo ciekawym momencie , dokończe w następnym rozdziale :* )
POZDRAWIAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW <3

3 komentarze:

  1. Ajjj loff it. <3
    Wiem, jak to jest przerywać w takich momentach. ;D
    Zapraszam do mnie:
    http://story-about-dortmund.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Marti gnoju! Co ty mi zrobiłaś?? :S

    OdpowiedzUsuń
  3. Super.Czekam na następne rozdziały<33 :))) Super.blog.

    Zapraszam do mnie.Proszę zostaw po sobie jakiś komantarz. :)) http://zawszerazemmarcodominika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń