środa, 31 lipca 2013

Rozdział 24. 
  - No to siadaj przed laptop , szukamy ofert. Zabieramy Pati , cnie?
- Jeśli tylko chce , to niech jedzie z nami. - powiedział Mario sympatycznym głosem.
- Nie no , nie będe wam wakacji psuła , zostane tutaj , w Dortmundzie , zajme się domem.
- Pati , nie marudź , jedziesz z nami. - odpowiedziałam.
Szukaliśmy i szukaliśmy hotelu , aż w końcu znaleźliśmy. Taki co nam się spodobał był na Bali. Piękny hotel , basen przy nim , cudowna okolica i blisko do morza.
- No to ja jutro wybieram się rezerwować. - oznajmił Mario.
- Ja jutro rano wybieram się do lekarza. - powiedziała Patrycja.
-------------------------------------
Następny dzień rano.
Patrycja mnie obudziła.
- Ej , Marti ja ide do lekarza , będe za jakieś 2 godziny. - mówiła szeptem wychodząc z pokoju.
- Okey. - odpowiedziałam zamykając oczy.
Po obudzeniu się , poszłam do łazienki się ogarnąć , następnie zjadłam śniadanie i położyłam się na kanapie , załączając laptopa. W tym momencie zszedł Mario.
- Kotek , zjem coś i uciekam do tego bióra podróży. - powiedział.
- No dobra , będe czekać.
Weszłam na moje konto e-mail , patrze a tu napisali do mnie z FC Barcelony. Nie wiedziałam o co chodzi , otworzyłam , a tam propozycja: "Widzieliśmy Pani sesje dla Borussi Dortmund , więc mamy propozycje , czy zrobiłaby Pani taką dla FC Barcelony?" Normalnie byłam w szoku , odpisałam im , kiedy mam przyjechać do tej Barcelony... Nagle słysze , że ktoś wszedł do domu , ide zobaczyć , a tam zapłakana Pati.
- Jeju , co się dzieje? - zapytałam niespokojna.
- Moja ciąża jest zagrożona! - powiedziała płacząc.
- Boże... Co trzeba zrobić?
- Musze jechać do Paryża , do specjalnej kliniki , tam będe musiała leżeć ok. 3 tygodni.
- A jaki jest tego koszt?
- 30000 euro. Skąd ja wezme tyle pieniędzy?
- Musisz wyciągnąć od Neymara coś , przecież to ojciec twojego dziecka , my też ci coś damy. Ile masz swoich pieniędzy? Zaoszczędzonych.
- 10000 euro , to miało być na mieszkanie...
- Kicia! Teraz najważniejsze jest dziecko i ty. Narazie będziesz mieszkała z nami , te pieniądze pójdą na to leczenie.
- Masz racje.
- A teraz idź się położyć , zaraz przyniose ci coś do jedzenia , musisz dużo odpoczywać. Nie denerwuj się wszystko będzie dobrze.
Pati poszła się położyć , Mario przyjechał.
- Mario! Ciąża Patrycji jest zagrożona.
- Jezu , co trzeba robić?
- Potrzebuje 30000 euro na leczenie w klinice , w Paryżu. Ma 10000 euro swoich , wyciągnie coś od Neymara , dołóżmy jej jakieś 5000 euro.
- No okej , wakacje zapłacone , pieniądze mamy , więc możemy jej dołożyć.
- Świetnie , oby wszystko było w porządku. Właśnie Mario , dostałam maila od FC Barcelony...

środa, 17 lipca 2013

Rozdział 23.
Kilka słów ode mnie :)
Baaaardzo się opuściłam w pisaniu bloga , no ale wiecie.. Wakacje :> Będe starała się teraz częściej pisać nowe rozdziały :)
-----------------------------------------------------------
   Patrycja doszła do siebie. Radziła sobie jakoś z tą sytuacją. Zamówiliśmy pizze na kolacje , a potem obejrzeliśmy komedie. Mario poszedł już spać , ja jeszcze siedziałam z Patrycją i gadałam.
- Marta.. Ja nie dam sobie rady. - powiedziała płaczliwym głosem przyjaciółka.
- Nawet tak nie mów. Zobaczysz wszystko się ułoży , będzie dobrze. Teraz idź weź prysznic i spokojnie śpij. Dobranoc.
- Dobranoc.
Poszłam do sypialni , położyłam się u boku Mario i zasnęłam... Rano chciałam wybrać się do sklepu , jednak schodząc na dół zobaczyłam gotowe śniadanie oraz wieeeelki bukiet kwiatów. Usiadłam przy stole , jadłam przygotowane śniadanie i przyglądałam się kwiatom. Usłyszałam nucącego Mario. Wstałam , przytuliłam się do niego i szepnęłam do ucha.
- A z jakiej okazji te kwiaty , co?
- A z tej , że jesteś najcudowniejszą kobietą w moim życiu. - powiedział i popatrzył mi głęboko w oczy.
Wzruszyłam się przy tych słowach. Każda kobieta marzy , żeby coś takiego usłyszeć. Ucałowałam go. Mario zbierał się na trening , ja usiadłam do stołu i dokończyłam śniadanie. Pati zeszła z góry i dołączyła się do posiłku. 
- Ej Marta , trzeba mi nowe ubrania , skoczymy na zakupy?
- Ale tak wieczorem , co? Ide zaraz do Kingii , musze z nią pogadać.
- Okey.
Mario poszedł na trening , a ja wybrałam się do drugiej przyjaciółki. Pati w tym czasie została w domu. Idąc chodnikiem , dochodząc do domu Kini i Marco , zauważyłam zdenerwowanego Reusa , wychodzącego na trening. Nawet nie popatrzył w moją strone. Kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Weszłam do ich domu i zobaczyłam zapłakaną Kinge siedzącą na kanapie. Usiadłam obok niej i zapytałam.
- Kochana.. Co jest? Dlaczego płaczesz?
- Marco myśli , że to dziecko nie jest jego , ale to na 100% on jest ojcem. Z nikim innym nie spałam!
- Ale... Dlaczego tak myśli? 
- Od 2 miesięcy mam dobry kontakt z Bartkiem Kurkiem i Zibim Bartmanem. Wtedy byłam dość długo w Polsce i on myśli , że to będzie dziecko któregoś z nich.
- On jest serio głupi... Jak może tak myśleć?
- Nie wiem...
- Kinia , uspokój się , wszystko się ułoży , będzie dobrze zobaczysz. A teraz chodź , przejdziemy się do kawiarni. - powiedziałam z uśmiechem.
- Z przyjemnością.
Poszłyśmy , wypiłyśmy kawe i wróciłyśmy do swoich domów. W moim było czuć zapach pysznego obiadu , Pati pod moją nieobecność zrobiła pyszne danie. Poczekałyśmy na Mario. Gdy on przyszedł , zjedliśmy obiad i Mario powiedział.
- Ej gramy sparing z Barcą! Tutaj na Signal Iduna Park , za 2 miesiące. 15 lipca.
- Jeeeej! Super - powiedziałam.
- Kochanie , co z naszymi wakacjami? Jeszcze 2 mecze i mamy wolne.