poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział XV.
 Następnego dnia rano , gdy zjadłam śniadanie , do mojego mieszkania przyjechał Mario.
- Hej skarbie , to co jedziemy do projektanta wnętrz ? - powiedział chłopak.
- No hej , ale to już ? Przecież nawet domu nie kupiliśmy. - odpowiedziałam zdziwiona.
- Jak to nie ? Kupiłem go.
- Jeju , ty jesteś niesamowity. Ja idę się przebrać i pojedziemy.
Gdy przyszłam , poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do projektorki wnętrz.
Weszliśmy i zaczęliśmy rozmawiać ze specjalistką , oni wszyscy nas traktowali inaczej , sam Mario przyznał , że go to denerwuje , bo wszyscy uważają go za wielką gwiazde , no ale cóż. Po długiej rozmowie z projektantką , pojechaliśmy kupić płytki do łazienki i farby. Troche czasu nam zeszło. Następnie załatwiliśmy specjalistów , do malowania ścian i wykładania płytek. Po męczącym dniu wróciłam do domu , następnego dnia rano Patrycja miała wylot do Brazylii. Mario odwiózł mnie do domu , tego wieczoru nie spędziliśmy razem , bo chciałam ostatnie chwile poświęcić przyjaciółce , potem zobaczymy się dopiero za jakieś pare miesięcy. Postanowiłyśmy , że przejdziemy się do kina , a potem do jakiejś restauracji i tak było. Tak fajnie dawno się nie bawiłyśmy , ale nadszedł czas powrotu do domu , rano musiałam ją odwieźć na lotnisko. Przyszłyśmy do domu i położyłyśmy się spać.
***
Następny dzień był dla mnie bardzo smutny , Pati musiała wyjechać... Pożegnałyśmy się ze łzami płynącymi nam po policzkach. Byłyśmy bardzo związane , a teraz musiało nas dzielić tyle kilometrów. Po wylocie przyjaciółki , pojechaliśmy z Mario do nowego domu , zobaczyć jak idą prace. Nie wiem , czy to tylko dla nas tak szybko pracowali , czy ogólnie.  Jak wcześniej wspomniałam , traktowali nas jako lepszych , co nam się nie podobało. Byłam zdziwiona , że tak szybko można pomalować cały , duży pokój i wypłytkować łazienke. Zaczęli o 8.00 , a my przyjechaliśmy około 13.00. Ten tydzień , będzie dla nas bardzo " zabiegany " musimy kupić meble itp. Już tego dnia pojechaliśmy kupić łóżko i półki do sypialni. Rozdzieliliśmy sobie to na pare dni. I tak się to toczyło. Codziennie coś kupowaliśmy , aż skończyliśmy. Dom był naprawde cudowny.


NIE PISAŁAM SZCZEGÓŁOWO CO KIEDY ROBILIŚMY , BO TO BY BYŁO ZBYT NUDNE :/
W następnym rozdziale będzie ciekawiej :)

2 komentarze:

  1. Kocham Twój blog *.* super piszesz :) kiedy zaczęłas pisać ??

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie piszesz <3 Zajrzyj do mnie http://www.spainlovestoryoncampnou.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń