piątek, 19 kwietnia 2013

Rozdział XIX.
  Rano miałam jakoś dużo miejsca w łóżku , coś było nie tak. Jednak za chwile sobie przypomniałam , że Mario ma trening. Chwilę poleżałam jeszcze , za jakieś 10-15 minut , wstałam i zobaczyłam na stole bukiet kwiatów i karteczke: "Kochanie , ja mam trening , będe około 12.00 , nie chciałem cię budzić". Zazdrościłam sama sobie. Bez powodu dostaje kwiaty , mam kochającego i troskliwego chłopaka. Zjadłam śniadanie , ubrałam koszulke na ramiączkach i krótkie spodenki, był maj i było bardzo ciepło. Postanowiłam pobiegać , wyszłam z domu i poszłam do parku , po drodze spotkałam Kinge.
- Hej , wczoraj  mówiłam , że chcemy wam coś powiedzieć. Macie czas około 17.00 ? - zapytała Kinia
- Mi pasuje , Mario chyba też nie ma planów. - odpowiedziałam.
- Okej , my jeszcze zadzwonimy do was. - uśmiechnęła się.
- Dobrze , ja biegne dalej , trzeba pracować nad figurą na wakacje. - zaczęłam się śmiać.
- Ohh. Przesadzasz , masz cudowne ciało.
- Dziękuje. Ja zmykam. Paa.
- Cześć.
Po pół godzinnym joggingu , usiadłam na ławce w parku , włożyłam słuchawki do uszu , włączyłam muzyke i całkowicie odpłynęłam. Zamyślona nie zwracałam uwagi na otoczenie , ani na przechodniów. Nagle stanął przede mną chłopak. Popatrzyłam na jego twarz , był to Bartek , mój były współpracownik.
- Ej , jeżeli dobrze pamiętam to miałeś zakończyć ze mną kontakt.. - powiedziałam chamsko.
- No wiem , ale wprowadziłem się na to osiedle i akurat cię zobaczyłem , chce pogadać.
- My nie mamy o czym rozmawiać , a teraz ide. Cześć.
Pobiegłam do domu , popatrzyłam na zegarek , a tu już 12.30. Jeej , musze obiad gotować. Wolnym krokiem poszłam do mieszkania. W domu zastałam mojego chłopaka. 
- Dlaczego mi nie powiedziałaś , że wychodzisz z domu , ani nie odbierałaś telefonu? - zapytał zdenerwowany chłopak.
- Przepraszam , biegałam , potem usiadłam w parku słuchając muzyki i zapomniałam o wszystkim , naprawde przepraszam skarbie. - powiedziałam zasmucona.
- Dobrze , ale następnym razem , napisz chociaż SMS , bo martwię się.
- Ok.
Razem robiliśmy obiad , ale to była większa zabawa , niż samo gotowanie. Po pysznym obiedzie , usiedliśmy na ogrodzie. Zadzwonił Marco , byliśmy z nimi umówieni na 17.30.  Była 14.00 , pojechaliśmy na zakupy , kupić jakieś przekąski. Jakąś godzine nam zeszło , bo jak to zwykle bywa Mario musiał rozdawać autografy.. Powoli mnie to denerwowało , bo nie mogliśmy spokojnie wyjść na spacer czasem , jednak musiałam się do tego przyzwyczaić. Gdy wróciliśmy do domu , to od razu szykowaliśmy się na wyjście z Kingą i Marco. Ubrałam legginsy , dłuższą koszulke i marynarke. Mario ubrał się podobnie , jednak on założył dżinsy , t-shirt i marynarke. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do restauracji , gdzie czekali już Marco i Kinga. Usiedliśmy przy stoliku , złożyliśmy zamówienie i popatrzyliśmy na przyjacieli. 
- No więc... Mówcie to co chcieliście nam powiedzieć. - powiedział mój chłopak z uśmiechem.
- Nooo , myyy... - jąkał się Marco.
- Przejdźcie do sedna , noo. - uśmiechnęłam się.
- No my spodziewamy się dziecka , jestem w 2 miesiącu ciąży. - powiedziała Kinga.
- Jeeeej , to wspaniale ! 
Byliśmy bardzo uradowani tą nowiną. Zjedliśmy kolacje w restauracji i wróciliśmy do domu. Wzięliśmy prysznic , gdy położyliśmy się do łóżka , Mario chwycił mnie za ręke i powiedział:
- Kochanie , a my nie zrobimy sobie dzieciaczka?
- Skarbie... Dziecko to wielka odpowiedzialność , pozatym ja mam w tym roku dopiero 19 lat , a ty 21. Poczekajmy jeszcze , jest dużo czasu.
- W sumie... Zgadzam się z twoimi słowami.
Wieczorem szukaliśmy jeszcze hotelu , do którego pojedziemy podczas wakacji. W końcu znaleźliśmy , tylko czy będą jeszcze miejsca?


1 komentarz:

  1. Super.Czekam na następne rozdziały <33 :))) Super blog.

    Zapraszam do mnie.Proszę zostaw po sobie komentarz. <33 :)) http://zawszerazemmarcodominika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń