środa, 5 czerwca 2013

Rozdział XXI.
 Był to telefon od Caroliny. 
- Patrycjii nie znaleźli , ale widziano ją na lotnisku , ale nie wiadomo gdzie poleciała.
- Jezu. Jak to? Kurcze , strasznie się o nią boje. - mówiłam zdenerwowana.
Byłam w objęciach Mario , który mnie wspierał w tej trudnej sytuacji. Bardzo się o nią martwiłam.. 
- I co? - zapytał Mario.
- Ktoś ją widział na lotnisku , ale nikt nie wie gdzie poleciała. - odpowiedziałam ze smutkiem.
- Ciesz się , że jej nic nie jest! A teraz zaśnij spokojnie skarbie , wszystko będzie w porządku.
Pocałowałam Mario i poszłam do łazienki się umyć , nadal byłam zmartwiona , nie wiedziałam gdzie ona poleci , ale miałam nadzieje , że do nas , do Dortmundu. Wyszłam z łazienki , widziałam , że Mario leży już w łóżku. Położyłam się obok niego , nie odzywając się , myślałam cały czas o Pati. Jednak on widział , że męczy mnie ta sytuacja , ja nawet nie mogłam spokojnie zasnąć... W końcu , Goetze zaczął mnie przytulać , delikatnie mnie objął i zaczął całować , wtedy poczułam się jak w niebie , zasnęłam. Zawsze się tak wszystkim przejmuje , ta sytuacja była dla mnie okropna! A koszmary w nocy , to dopiero... Wstałam zaspana i udałam się do łazienki. Umyłam się i ubrałam. Mario w tym czasie zrobił mi śniadanie. Byłam strasznie zmęczona , a tu za pół godziny trzeba iść do pracy , no ja nie moge. Wypiłam kawe i troche się rozbudziłam. Wzięłam torebke , aparat i poszłam w kierunku studia. Weszłam , zobaczyłam Hummelsa , Sahina i Gundogana , którzy się przygotowywują do sesji. Zrobiłam im zdjęcia , moim zdaniem wyszły świetnie. Właścicielom gazet też się podobały. Myśle , że to dobry początek. Chłopcy , którym robiłam zdjęcia , zaprosili mnie na kawe , w tym czasie przyszedł Mario , który z nami poszedł. Nagle usłyszałam dzwoniący telefon. Zadzwoniła do mnie mama Mario.
- Cześć Marta , ktoś na ciebie czeka u nas.
- Dzień Dobry. Na mnie ktoś czeka u państwa w domu? Kto to?
- Nie powiem , zobacz. Ten ktoś ci sprawi miłą niespodzianke.
I pani Goetze się rozłączyła.
- Mario ! Musimy szybko jechać do domu twoich rodziców.
- Co? Czemu? Co się stało?
- Chodź nie gadaj , w samochodzie ci powiem.
Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się do rodzinnego domu mojego chłopaka. W czasie jazdy opowiedziałam mu to o czym powiedziała mi jego matka. Podjechaliśmy pod budynek , wbiegłam szybko do mieszkania. Zobaczyłam w przed pokoju walizke , weszłam dalej i zobaczyłam Patrycje siedzącą na kanapie.
- Pati ! Wróciłaś , nic ci nie jest , żyjesz!! - zaczęłam krzyczeć.
- Tak , tak. Mam do was pytanie.. Do ciebie i do Mario. Mogłabym u was zamieszkać , przez jakiś miesiąc?
- Nie ma problemu! Mamy 1 wolny pokój. - powiedział Mario.
- No właśnie , jak najbardziej. - powiedziałam z uśmiechem.
- Musze z tobą poważnie pogadać... - powiedziała Patrycja


2 komentarze:

  1. Całkiem fajne ;) Aż przeczytam chyba cały blog ;p Zapraszam na mój blog http://zakochana-w-kubie.blogspot.com/ ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, Zapraszam do sb :) http://zouistomlikforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń