Rozdział IV.
Środa rano.
Obudził mnie dzwoniący telefon. Gdy odebrałam zasmucony i zakatarzony Mario powiedział.
- Hej skarbie. Nie zagram w jutrzejszym spotkaniu z Francją.
- Hej. Ale dlaczego , co się stało ?
- Jestem chory , chyba jest to wirus..Fatalnie się czuje , mam gorączke , kaszle i jestem bardzo zakatarzony.
- Ojej. Jeśli mi się uda wyrwać z pracy , to cię odwiedze.
- Dzięki. Jesteś kochana.
Nagle popatrzyłam na zegarek, a tu zostało mi 20 minut , więc szybko się ubrałam , umalowałam , zjadłam śniadanie i zmykałam do pracy. W pracy była już Patrycja. Opowiedziałam jej sytuacje , to że Mario jest chory i przeprosiłam ją , ale musiałam wcześniej wyjść.
Około godziny 14.00 opuściłam zakład i udałam się do domu mojego chłopaka. Zadzwoniłam na dzwonek i otworzyła mi jakaś kobieta.
- Dzień Dobry , jest może Mario ? - przywitałam się i zapytałam.
- Dzień Dobry ! Ty jesteś Marta .. tak ? Nowa dziewczyna Mario ?
- Taak , to ja.
- Ja jestem jego mamą.
- Dobrze , a gdzie mam iść ?
- Prosze ! Schodami na góre i potem pierwszy pokój po prawej.
- Dziękuje - rozebrałam kurtke i poszłam.
Gdy weszłam do jego pokoju , zobaczyłam go leżącego na łóżku zapatrzonego w laptopa.
- Kochanie. Jestem.
- Oj wybacz. Wiesz pocałowałbym Cie , ale nie chce cię zarazić..
Mario wstał i mocno mnie przytulił.
- Oczywiście Cię rozumiem.
Usiadłam obok niego i zaczęliśmy rozmawiać.
- I co na meczu się przeziębiłeś ?
- No na to wygląda . Kurcze żałuje , że nie będe mógł zagrać w meczu z Francją.
- Ojj , wiem że byś bardzo chciał , ale musisz wyzdrowieć słonko.
- No taaak. Co ty na to , żebyś przyszła do mnie pooglądać mecz ?
- Bardzo chętnie , ale chciałabym też zobaczyć mecz Polski z Irlandią.
- Ok. Sam chętnie zobacze kolegów z klubu. Ej może opowiesz mi coś o swojej rodzinie ?
- Ok. Więc moi rodzice mają własne sklepy z odzieżą , torebkami i walizkami , mam jeszcze młodszego brata , który ma 8 lat. Oczywiście kibicuje BvB , a jak się dowiedział , że będzie mógł jechać na mecz to oszalał , w dodatku jeszcze pozna Ciebie.
- No jasne , że załatwie Wam bilety na mecz , a twój brat dostanie z Borussi co tylko chce. Pozna mnie , moich kolegów z klubu.
- Jej ! Ty jesteś taki kochany.
- Dziękuje. Ty też piękna.
- Ty masz dwóch braci , prawda ?
- Tak , Felix i Fabian . Chcieli by cię poznać.
- Oh. Miło.
- Właśnie chciałbym , żebyś do nas przyszła w sobote na kolacje i żebyś się zapoznała z moją rodziną.
- Dziękuje , nie mam planów na sobote. Z miłą chęcią przyjde.
- To super. Zjadłabyś coś ?
- Szczerze powiem , że trosze głodna jestem.
- Okej. Przyniosę ci obiad.
Po paru minutach. Mario przyniósł mi obiad.
- I co smakowało ?
- Pewnie. Pyszne.
- Cieszę się - odpowiedział uśmiechnięty chłopak.
- Za niedługo Walentynki.
- Aż się boje co wymyślisz kotku. - mówiłam śmiejąc się.
- Haha.
- Wiesz co ? Ja już chyba będe uciekać , bo trzeba coś w domku porobić. Obiecuje , że jutro znowu cię odwiedze.
- Okej. Szkoda , że musisz iść.
- No to papa - uśmiechając się mówiłam.
- Paa słonko.
Schodząc z góry pożegnałam się z mamą Mario.
- Do widzenia.
- Już idziesz ? Do widzenia. - pożegnała się mama chłopaka z uśmiechem na twarzy.
Ubrałam się i opuściłam dom. Wchodząc do domu zobaczyłam Neymara ( chłopaka Patrycji ).
- Neymar ?! Co ty tu robisz ?
- No tak się składa , że siedze na krześle - zaśmiał się piłkarz.
- No dobra , ale ty tu tak bez zapowiedzi ?
- No aa co ?
- Ależ oczywiście nie mam nic przeciwko.
- Widziałaś się z Patrycją ?
- Nie , a wogóle to skąd masz klucze do mieszkania ?
- No ona mi dała.
- Aaa . Czyli już się z nią widziałeś.
- No , ale poszła do sklepu.
- Ok.
- Gdzie byłaś ?
- U chłopaka , Panie ciekawski.
- Wow. Czy ja o kimś nie wiem ?
- No tak się składa , że nie.
- No to kto to , czy to piłkarz ?
- Taak. Mario Gotze.
- Słyszałem coś o nim , dobry gracz.
- Też tak uważam. Ja idę się przebrać w coś luźnego zaraz wracam.
Tymczasem Patrycja weszła do domu. Zaczęli się obściskiwać i całować z Neyem , bo przecież się dłuugo nie widzieli.
- Jest już Marta ?
Nagle zaczęłam z góry krzyczeć.
" Jeeeeeeeeeeeestem Pati "
- Hahahahah - odpowiedziała przyjaciółka.
Zeszłam i zapytałam się przyjaciół:
- No to co dzisiaj jemy na kolacje ? - zapytałam.
- Zróbmy kanapki - powiedział Neymar.
- Jak tam chcesz , to co wszyscy robimy ?
- Jak najbardziej - odparła Patrycja.
Pełni humoru zrobiliśmy " kolorowe kanapki " i z chęcią je zjedliśmy. Neymar jako jedyny facet w naszym domu posprzątał i pooglądaliśmy sobie filmy.
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz